Z Anną Cytlak - jedną z liderek - rozmawia ks. Dariusz Gronowski
Ks. Dariusz Gronowski: - Skąd pochodzisz i co studiujesz?
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Anna Cytlak: - Pochodzę z Jenina, niewielkiej miejscowości koło Gorzowa Wlkp. Jestem studentką czwartego roku psychologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
- Do jakiej młodzieżowej grupy należysz?
- Należę do grupy wolontariuszy Caritas w parafii, w mojej rodzinnej miejscowości, gdzie pracuję w świetlicy profilaktyczno-wychowawczej. Jestem wolontariuszką od ponad roku.
- Na czym polega praca w świetlicy i jaka jest w niej Twoja rola?
Reklama
- Podczas roku szkolnego nasza praca skupia się zarówno na pomaganiu dzieciom w nauce, jak również realizowaniu programu zawartego w rocznym planie pracy świetlicy. Caritas w Jeninie zorganizowała także dwa wyjazdy wakacyjne dla dzieci z najuboższych rodzin. W tym roku wraz z trzema wolontariuszami pracowałam jako wychowawca na kolonii w Trybszu, gdzie na letni wypoczynek wyjechało 45 dzieci. Dla mnie jako studentki psychologii to bardzo pożyteczne, rozwijające doświadczenie. Przede wszystkim jednak praca w Caritas to wielka radość z pomocy bliźniemu. Oprócz tego działam również w Komitecie Ochrony Praw Dziecka w Poznaniu. Wraz z grupą chętnej młodzieży należymy do programu „Starszy brat, starsza siostra”. Program jest skierowany przede wszystkim do dzieci z rodzin patologicznych, rozbitych, gdzie prawidłowa opieka nad dzieckiem pozostawia wiele do życzenia. Każdy wolontariusz poświęca swój czas jednemu maluchowi przez okres ponad roku. Jesteśmy dla swojego „młodszego rodzeństwa” jakimś wzorem. Przez cotygodniowe spotkania urozmaicamy ich czas wolny i jednocześnie stanowimy oparcie w sytuacjach dla nich trudnych.
- Co to według Ciebie jest Kościół?
- Kościół dla mnie to przede wszystkim ludzie, którzy kierowani przez Chrystusa budują dobro. Kościół to źródło wiary i drogowskaz na całe nasze życie. To miejsce spotkania z Jezusem, miejsce, z którego czerpiemy siły, by tworzyć dobro i dawać świadectwo miłości.
- Czego trzeba, by Kościół był lepszy?
- Myślę, że wszystkim nam potrzeba dużo wiary i modlitwy, a także dużo inicjatyw mających na celu pomoc ludziom najbardziej potrzebującym. Tacy ludzie są wśród nas. Musimy tylko otworzyć na nich swe oczy. W naszej parafii strzałem w dziesiątkę okazała się świetlica dla dzieci.
- Dlaczego przyjechałaś na Dni Młodych?
- Pierwszy raz uczestniczę w Dniach Młodych. Przyjechałam tu trochę z ciekawości, ale także dlatego, by podzielić się swym doświadczeniem w pracy z potrzebującymi, jak również nauczyć się czegoś od moich rówieśników. Oprócz tego chciałam ten czas poświęcić na modlitwę i refleksję.
- Z kim przyjechałaś?
- Przyjechałam sama. Myślę jednak, że nie można się czuć samym w tak licznej grupie osób pragnących czynić dobro.
- Kogo tu spotkałaś?
Reklama
- Spotkałam tu przede wszystkim serdecznych ludzi. Moich znajomych, a także młodzież z różnych miejscowości, z którymi mogłam spędzić czas na wspólnej modlitwie i zabawie. Spotkałam tu Jezusa, który ustami kapłanów mówi o swej wielkiej miłości do nas wszystkich.
- Jaka tu panuje atmosfera?
- Atmosfera jest bardzo miła i ciepła, a przede wszystkim radosna. Goście z Głogowa przywitali nas niezwykle serdecznie; są życzliwi i przyjaźni. Myślę, że każdy z nas jest tutaj z podobnych pobudek, tak więc nie można nie wyczuć łączącej nas więzi, dzięki której stanowimy tu wspólnotę.
- Jaki moment piątkowego spotkania liderów najbardziej zapadł Ci w pamięci?
- Konferencja bp. Edwarda Dajczaka, na której mówił nam o tym, jak ważne jest głoszenie Słowa Bożego. W tym głoszeniu jednak powinniśmy kierować się czynami, mniej słowami. Ważne, by każdy z nas umiał pokazać, jak wygląda życie chrześcijanina, nie tylko o tym opowiedzieć. To, co dobrze zapamiętałam, to słowa zachęty dla nas do bycia wytrwałymi siewcami dobra. Nie można poprzestawać na posianiu kilku ziaren, lecz trzeba próbować przez całe swoje życie budować i tworzyć dobro, gdyż tylko nieposiane ziarna nie dadzą plonu.
- Czy ujrzałaś tu Jezusa? Taki jest przecież temat Dni Młodych.
- Czas taki jak ten sprzyja refleksji i szukaniu Jezusa w swoim życiu. Ja ujrzałam Jezusa w moich rówieśnikach, w tych wszystkich ludziach, którzy swym postępowaniem dają świadectwo Jego przeogromnej miłości. Ujrzałam Jezusa w tym niezwykłym miejscu, gdzie zebrał nas po to, by pokazać, jak bardzo Mu na nas zależy.
- Dziękuję za rozmowę.