Najedliśmy się wstydu na całą Europę i kawałki innych kontynentów. Astronauci na stacji kosmicznej też mieli ubaw. Okazuje się, że na naszym cacku - najdroższym stadionie świata nie da się grać w piłkę nożną, gdy pada deszcz, i mecz z Anglią w pierwszym terminie się nie odbył, bo właśnie padało. I tak mamy szczęście, że stadion w ramach narodowego programu słodkiego życia nie został zbudowany z cukru, bo by się roztopił.
Szczodry premier
Jeszcze zanim napadał deszcz i narobił tyle wizerunkowej szkody, premier obiecał ludziom w tzw. drugim exposé złote góry. Poszedł na całość, choć doradcy sugerowali delikatnie, żeby obiecał tylko po lodzie.
Premier rzucił wyzwanie liderom innych partii. Zaproponował im pojedynek biegowy na 10 km, aby czarno na białym przekonać się, kto bardziej nadaje się do rządzenia krajem. Jeśli tylko to sprawdzałoby kwalifikacje do rządzenia, to proponujemy nieśmiało, aby na czele rządu postawić jakiegoś Kenijczyka. Na długich dystansach są mistrzami.
Tiger
Minister Sikorski pochwalił się, że Polska jest na świecie nazywana tygrysem. Chyba z racji napoju energetyzującego na sklepowych półkach. Jest taki, który nazywa się Tiger.
W jednej epoce żyło dwóch spowiedników, a obaj należeli do tego samego zakonu
– byli kapucynami. Klasztory, w których mieszkali, znajdowały się w tym samym
kraju. Jeden zakonnik był ostry jak skalpel przecinający wrzody, drugi – łagodny
jak balsam wylewany na rany. Ten ostatni odprawiał ciężkie pokuty za swych
penitentów i skarżył się, że nie jest tak miłosierny, jak powinien być uczeń Jezusa.
Gdy pierwszy umiał odprawić
od konfesjonału i odmówić
rozgrzeszenia, a nawet
krzyczeć na penitentów, drugi był
zdolny tylko do jednego – do okazywania
miłosierdzia.
Jednym z nich jest Ojciec Pio, drugim
– Leopold Mandić.
Obaj mieli ten sam charyzmat
rozpoznawania dusz, to samo powołanie
do wprowadzania ludzi na ścieżkę
nawrócenia, ale ich metody były
zupełnie inne. Jakby Jezus, w imieniu
którego obaj udzielali rozgrzeszenia,
był różny. Zbawiciel bez cienia litości
traktował faryzeuszów i potrafił biczem uczynionym ze sznurów bić
handlarzy rozstawiających stragany
w świątyni jerozolimskiej. Jednocześnie
bezwarunkowo przebaczył celnikowi
Mateuszowi, zapomniał też grzechy Marii
Magdalenie, wprowadził do nieba łotra,
który razem z Nim konał w męczarniach
na krzyżu.
Dwie Jezusowe drogi.
Bywało, że pierwszą szedł znany nam
Francesco Forgione z San Giovanni
Rotondo. Drugi – Leopold Mandić
z Padwy – nigdy nie postawił na niej swej
stopy.
Nieznany sprawca ukradł we wtorek wieczorem z bazyliki w Jablonnem w regionie libereckim czaszkę św. Zdzisławy - tercjarki dominikańskiej, która żyła w XIII wieku. Policja apeluje o pomoc w znalezieniu sprawcy, którego niewyraźny obraz utrwaliła kamera monitoringu.
Według policji wartość historyczna czaszki św. Zdzisławy jest nie do oszacowania. Była przechowywana w relikwiarzu w bazylice św. Wawrzyńca i św. Zdzisławy w Jablonnem. Według śledczych sprawca rozbił szklany relikwiarz, wyjął bardzo kruchą czaszkę i uciekł.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.