Tata Tusk przez pewien czas przyglądał się brylowaniu syna na medialnych salonach i wreszcie wystąpił przed dziennikarzami. Bąknął coś o nieroztropności, błędach młodości, zaufaniu itd. Wszystko po to, żeby zgrabnie przykryć kuku.
Zmiana zdania
Donald Tusk zmienił zdanie. Nie przeszkadza mu już, i ponoć nigdy nie przeszkadzało, to, że syn ministra rolnictwa pracuje w podległej swemu ojcu agencji. Zresztą, jak pokazuje życie, taka sytuacja może być korzystna, żeby swoje latorośle mieć na oku. Czyżby młody Tusk miał trafić do Kancelarii Premiera?
Przez kilka dni z pierwszych stron wszystkich gazet nie schodził premierowicz Michał Tusk. Podobnie przez dzień i noc wisiał na portalach internetowych. Swoją popularność pan Michał zawdzięcza temu, że pracował dla właściciela firmy, która tysiące Polaków zrobiła w zwykłe bambuko. Wzięła kasę i nie oddała. Nie, proszę się nie obawiać. Syn premiera wypłatę dostał.
Kunszt
Przy okazji wyszedł dziennikarski kunszt Michała Tuska, który do niedawna pracował w „Gazecie Wyborczej”. Otóż niejako na odchodne, młody Tusk napisał pytania do wywiadu dla gazety, w której pracował, z biznesmenem, u którego zaczął pracę. Na napisane przez siebie pytania zgrabnie odpowiedział, a wszystko ukazało się w „Gazecie Wyborczej”. Prawda, że mistrzostwo.
Podczas Mszy św. sprawowanej w Saurimo w peryferyjnym regionie Angoli, Leon XIV odniósł się m.in. do niesprawiedliwości społecznych, sprawiających, że „chleb wszystkich staje się własnością nielicznych”. Przestrzegł przed interesownym traktowaniem Boga i jego darów. Wezwał do autentycznego i wiernego podążania za Chrystusem, które wydaje owoce także w życiu społecznym.
Peryferyjne miast Saurimo w północno-wschodniej Angoli po raz pierwszy gości Papieża. Leon XIV przybył tam w poniedziałek, by odprawić Mszę świętą dla wiernych i odwiedzić miejscowy dom opieki dla osób starszych.
Proszę o inny zestaw pytań! OK, żartowałam! Odpowiem na to pytanie, choć przyznaję, że się go nie spodziewałam. Wiesz... Gdyby tak patrzeć na mnie tylko przez pryzmat znaczenia mojego imienia, to z pewnością odpowiedziałabym twierdząco. Wszak imię to wywodzi się z greckiego przymiotnika hagné, który znaczy „czysta”, „nieskalana”, „doskonała”, „święta”.
Obiektywnie patrząc na siebie, muszę powiedzieć, że naprawdę jestem kobietą wrażliwą i odpowiedzialną. Jestem gotowa poświęcić życie ideałom. Mam w sobie spore pokłady odwagi, która daje mi poczucie pewnej niezależności w działaniu. Nie narzucam jednak swojej woli innym. Sądzę, że pomimo tego, iż całe stulecia dzielą mnie od dzisiejszych czasów, to jednak mogę być przykładem do naśladowania.
Żyłam na przełomie XIII i XIV wieku we Włoszech. Pochodzę z rodziny arystokratycznej, gdzie właśnie owa doskonałość we wszystkim była stawiana na pierwszym miejscu. Zostałam oddana na wychowanie do klasztoru Sióstr Dominikanek. Miałam wtedy 9 lat. Nie było mi łatwo pogodzić się z taką decyzją moich rodziców, choć było to rzeczą normalną w tamtych czasach. Później jednak doszłam do wniosku, że było to opatrznościowe posunięcie z ich strony. Postanowiłam bowiem zostać zakonnicą. Przykro mi tylko z tego powodu, że niestety, moi rodzice tego nie pochwalali.
Następnie moje życie potoczyło się bardzo szybko. Założyłam nowy dom zakonny. Inne zakonnice wybrały mnie w wieku 15 lat na swoją przełożoną. Starałam się więc być dla nich mądrą, pobożną i zarazem wyrozumiałą „szefową”. Pan Bóg błogosławił mi różnymi łaskami, poczynając od daru proroctwa, aż do tego, że byłam w stanie żywić się jedynie chlebem i wodą, sypiać na ziemi i zamiast poduszki używać kamienia. Wiele dziewcząt dzięki mnie wstąpiło do zakonu. Po mojej śmierci ikonografia zaczęła przedstawiać mnie najczęściej z lilią w prawej ręce. W lewej z reguły trzymam założony przez siebie klasztor.
Wracając do postawionego mi pytania, myślę, że perfekcjonizm wyniesiony z domu i niejako pogłębiony przez zakonny tryb życia można przemienić w wielki dar dla innych. Oczywiście, jest to możliwe tylko wtedy, gdy współpracujemy w pełni z Bożą łaską i nieustannie pielęgnujemy w sobie zdrowy dystans do samego siebie.
Pięknie pozdrawiam i do zobaczenia w Domu Ojca!
Z wyrazami szacunku -
Mija rok od śmierci papieża Franciszka. Dla Kościoła w Polsce Jego pontyfikat pozostanie związany zwłaszcza z lipcem 2016 roku. Wtedy doszło do jedynej wizyty Franciszka w naszym kraju, podczas której spotkał się z młodymi całego świata i przemówił do Polaków w kluczowym momencie ich historii. Dziesięć lat po Światowych Dniach Młodzieży i rok po śmierci słowa papieża wracają z niezwykłą aktualnością, jako duchowy testament o wierze, jedności i miłosierdziu - podkreśla Vatican News.
Na Jasnej Górze, podczas obchodów 1050. rocznicy Chrztu Polski, Franciszek spojrzał na historię narodu przez pryzmat wiary przeżywanej w jedności. Nie zatrzymał się na wielkich wydarzeniach dziejowych, lecz wskazał na duchowy fundament, który pozwolił Polakom przetrwać najtrudniejsze momenty. „Wasz naród pokonał na swej drodze wiele trudnych chwil w jedności”, przypomniał.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.