Reklama

Z notatnika kapłana

Zły

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Było to na początku 2001 r.
Jeszcze w czasie kolędy. Miałem akurat dyżur w kancelarii parafialnej. Zimą, w mrozy, w zawieruchę, rzadko komu chce się wyściubić nos ze swojego ciepłego mieszkania i iść do urzędu. No chyba że sprawy nie da się odłożyć. Tym razem do drzwi zapukali rodzice. Zmarło im dziecko. To zawsze zmraża człowieka i ściska gardło. A ci państwo nie byli nawet specjalnie przejęci. Zacząłem spisywać dane z aktu zgonu i jakież było moje zdziwienie, gdy doszedłem do daty śmierci dziecka - 23 grudnia. Kilkanaście dni temu. Zdziwiony, zapytałem, dlaczego tak długo oczekiwano z pogrzebem. Pani była bardziej rozmowna, odpowiedziała, że nie wiedzieli o śmierci dziecka, bo zmarło w szpitalu. Tym razem głos mi odebrało już niemal na dobre. Zająknąłem się tylko, wyrzucając z siebie wyrzut: Jak tak można?
Nic nie usłyszałem i wyszło na to, że można i już.
Dwa lata później też na mnie trafiło, że musiałem rozmawiać o śmierci kolejnego dziecka tych samych rodziców. Zmarło na zapalenie oskrzeli. Na to dziś dzieci nie umierają. Ten trzylatek zmarł, bo nie miał żadnej opieki. Sprawę badała prokuratura, ale ostatecznie śledztwo umorzono.
W tym kontekście miałem pisać o cudzie życia, ale wczorajsze wydarzenia skłoniły mnie do pójścia w innym kierunku w kolejnej odsłonie moich rozważań.
W piątą niedzielę tegorocznego Wielkiego Postu nasza młodzież przedstawiła misterium pasyjne. Słowo, śpiew i gra świateł. Spektakl był przejmujący - tak mówili zgodnie parafianie, którzy w niedzielne popołudnie przyszli na misterium. Młodzież natrudziła się przy jego realizacji. Kilkanaście prób przyniosło efekt, który może nawet przerósł oczekiwania. Pod koniec spektaklu - śpiewano akurat pieśń „Święte imię Jezus” - do kościoła wtargnął mężczyzna. Wszedł do bocznej kaplicy, zapalił sobie światło, stanął przed obrazem Jezusa Miłosiernego i zaczął ubliżać Panu Bogu. Przebywająca w pobliżu kobieta wystraszyła się i wybiegła do nawy głównej. Za nią wyszedł ów mężczyzna i zaczął walić pięścią w głośnik, z którego wydobywały się akurat słowa: „Nie ma w innym zbawienia, gdyż nie dano nam, ludziom, innego imienia, w Nim zbawienie jest”. Jeden z mężczyzn obecnych na misterium podszedł do niego i próbował go uspokoić.
Nic nie wskórał, więc wziął go mocno pod ramię i wyprowadził poza świątynię. Wyszedłem za nimi. Ktoś wezwał policję. Na placu kościelnym z ust owego człowieka nadal wychodziły bluzgi skierowane przeciw Bogu samemu i przeciw Kościołowi. Nieskładne, czasem trudne do zrozumienia. Myślałem, że jest pijany, ale okazało się, że powód jego zachowania nie jest tak prosty. Panie, które wyszły z Kościoła, nie miały wątpliwości - to rodzaj owładnięcia przez złego ducha. Mężczyzna przez kilka minut stał jeszcze na placu kościelnym, rzucając przekleństwami. Później spokojnym krokiem odszedł. Gdy podjechał patrol policyjny, razem z proboszczem wsiedliśmy do radiowozu, aby pojechać na miasto i pomóc odszukać tego człowieka. Nie odszedł zbyt daleko. Policjanci zatrzymali go i zabrali na komendę. My wracaliśmy pieszo. Zapadał już zmrok. Idąc koło zakratowanego i zamkniętego na cztery spusty miejsca, gdzie jest wejście do poniemieckich podziemi w starej części naszego miasta, usłyszeliśmy dobywające się stamtąd krzyki: „Ave szatan”. Nie powinno tam być ludzi! Ksiądz proboszcz podsumował to stwierdzeniem: on zawsze się odzywa, gdy dzieje się coś dobrego.
Z przymrużeniem oka wysłuchiwałem wielokrotnie opowieści o działaniu szatana. Niby nie wykluczałem, że jest to możliwe, ale traktowałem to mało poważnie. Zbyt mało - muszę z żalem przyznać. Szatan, dzięki tajemnicy Wielkanocy, nie jest już tak niebezpieczny jak przed nią, ale nadal nie można go lekceważyć. Jedynym zabezpieczeniem przed nim jest być zawsze blisko Boga.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2010-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Rozważania na niedzielę: Jak zwrócić komuś uwagę bez osądzania?

2026-09-04 10:30

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat.prasowy

Czy każde ostrzeżenie pomaga? Można przecież mieć rację, a jednocześnie przegrać człowieka. Posłuchajcie historii chłopca, który rzucił swój wymarzony rower pod koła autobusu. Zrobił to, ponieważ wiedział, że za chwilę pojazd może runąć z zerwanego mostu. Stracił coś bardzo cennego, ale ocalił ludzi. Właśnie tak wygląda postawa stróża, o której Bóg mówi do proroka Ezechiela.

W rozważaniu przywołuję tragedię miasta, które zlekceważyło nadchodzące niebezpieczeństwo. Opowiem też o pozornie dobrej uwadze wypowiedzianej podczas rodzinnej uroczystości, która zraniła ludzi i zepsuła całe spotkanie. Te historie pokazują, że nie wystarczy wiedzieć, co powiedzieć. Trzeba jeszcze wiedzieć, jak, kiedy i z jaką miłością to zrobić. Można mieć rację i jednocześnie przegrać człowieka. Miłość nie milczy, gdy widzi przepaść, ale mówi tak, by człowiek chciał zawrócić.
CZYTAJ DALEJ

Matka Teresa z Kalkuty – dar dla Kościoła i świata

[ TEMATY ]

św. Matka Teresa z Kalkuty

Grzegorz Gałązka

W kalendarzu liturgicznym Kościół wspomina 5 września świętą Matkę Teresę z Kalkuty (1910-1997). Do historii przeszła jako „matka ubogich”. Za swoje zaangażowanie na rzecz biednych, bezdomnych, chorych i umierających założycielka zgromadzenia zakonnego i laureatka Pokojowej Nagrody Nobla stała się niezapomnianą postacią. 4 września 2016 kanonizował ją papież Franciszek. W drodze ze swego miejsca urodzenia – Skopje w dzisiejszej Macedonii – do chwały ołtarzy Agnes Gonxha Bojaxhiu (takie nazwisko nosiła w świecie) przeżyła wiele etapów życia, które prowadziły ją przez niemal wszystkie kraje świata.

Agnes Gonxha Bojaxhiu urodziła się 26 sierpnia 1910 roku jako trzecie dziecko w rodzinie albańskiej w wówczas osmańskim Skopje. Została ochrzczona następnego dnia. Dzień swego chrztu uważała za swoją właściwą datę urodzin. Jako dziecko uczyła się języka serbochorwackiego i albańskiego, grała na mandolinie i inscenizowała małe przedstawienia teatralne. W żyjącej w dostatku rodzinie udzielanie pomocy potrzebującym było czymś ogólnie przyjętym. Ojciec Mikołaj, kupiec i polityk zasiadający we władzach miejskich, zmarł w 1919 roku, gdy Agnes miała osiem lat.
CZYTAJ DALEJ

Kościelny na medal

2026-09-05 17:35

[ TEMATY ]

diecezja opolska

Diecezja Opolska

Gerard Tomala z żoną, córkami i synem – ks. Gabrielem, oraz bp. Rudolfem Pierskałą, ks. prał. Hubertem Sklorzem, ojcem duchownym WSD w Opolu (pierwszy z lewej) i ks. Joachimem Bombą, proboszczem parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem (pierwszy z prawej).

Gerard Tomala z żoną, córkami i synem – ks. Gabrielem, oraz bp. Rudolfem Pierskałą, ks. prał. Hubertem Sklorzem, ojcem duchownym WSD w Opolu (pierwszy z lewej) i ks. Joachimem Bombą, proboszczem parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem (pierwszy z prawej).

Biskup Rudolf Pierskała, biskup pomocniczy Diecezji Opolskiej, wręczył dziś krzyż „Pro Ecclesia et Pontifice” Gerardowi Tomali, wieloletniemu kościelnemu Parafii Św. Rodziny w Zawadzkiem.

Wręczenie wysokiego odznaczenia Stolicy Apostolskiej („Dla Kościoła i Papieża”) odbyło się w czasie Eucharystii sprawowanej w Kościele Św. Rodziny, w którym Gerard Tomala posługę rozpoczął mając 7 lat - najpierw jako ministrant, później opiekun Liturgicznej Służby Ołtarza, następnie od 1991 r. nadzwyczajny szafarz Komunii św. i od 1999 r. kościelny. Odznaczony posługiwał także ks. Janowi Sigmundowi, zasłużonemu proboszczowi zawadczańskiej parafii, gdy ten przeszedł na emeryturę w 1986 r., aż do jego śmierci w 1994 r. (służył mu do Mszy św., którą odprawiał w kaplicy szpitalnej oraz w domu).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję