Reklama

Dotknięci cudem

Trzydzieści cztery kilometry od Częstochowy, siedemnaście - od trasy szybkiego ruchu Warszawa - Katowice, leży wieś Gidle. Niska zabudowa, szara perspektywa, przycupnięte blisko ziemi domostwa. Ciepło, za ciepło jak na polski grudzień. Pachnie zaoranym polem i deszczem. W tym wiejskim, płaskim krajobrazie, wyzutym z kolorów, właściwie jednobarwnym, dźwigają się ku niebu, zza pleców tych małych domków i niskich drzew, trzy masywne bryły świątyń. Dziwna to wieś, skoro ma aż trzech strażników. Najładniejszy jest swojski drewniany kościół św. Marii Magdaleny, z lewej - dawny kościół Zakonu Kartuzów, dziś parafialny z renesansowym okazałym frontem, i wreszcie jasny - Dominikanów. Stoimy przed tym ostatnim w mżawce i rodzi się w nas, przybyszach i pielgrzymach, ciekawych tajemnicy tego miejsca, myśl, że gdyby nie wydarzenia sprzed blisko 500 lat, nikt by dzisiaj nawet nie zdjął nogi z gazu, przejeżdżając przez Gidle.

Niedziela Ogólnopolska 6/2007, str. 22-23

Dariusz Janik z żoną
Archiwum rodzinne

Dariusz Janik z żoną<br>Archiwum rodzinne

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Na szczęście blisko 5 wieków temu wyszedł chłop o imieniu Jan, przezwisku Czeczek, orać pole… Zaorał jedno, a w połowie drugiego woły mu w błocie uklękły i ani drgną… Bił je długo i zapamiętale, dopóki nie dojrzał czegoś w skibie ziemi. Leżała tam kamienna figurka, gdy obrał ją z ziemi, dojrzał, że to Matka Boża z Dzieciątkiem. Maluteńka, raptem 9 cm długości, a wystarczyło, by wkrótce jej sława rozeszła się po okolicy. Poczęły dziać się w Gidlach dziwne, by nie rzec cudowne rzeczy. Dość powiedzieć, że gdy 100 lat później do wsi przybyli dominikanie, poczęli oni cuda owe dokonane za wstawiennictwem Matki Bożej Gidelskiej dokładnie spisywać. W wyniku pracy komisji zakonnej powstał oficjalny dokument opisujący - uwaga - 31 wskrzeszeń do życia po utopieniu czy zatratowaniu przez konie, 21 przypadków odzyskania wzroku, 236 zapisów uwolnienia od chorób, tragedii i nieszczęść.
I tak jest do dnia dzisiejszego. Co miesiąc kilka osób dzwoni do klasztoru, by opowiedzieć o cudownych wydarzeniach, niewytłumaczalnych naukowo. Ostatnio w celu usprawnienia działania uruchomiono nawet specjalny adres poczty internetowej. O. Stanisław Gołąb - przeor gidelski i kustosz sanktuarium przyznaje, że w kronikach notuje zwłaszcza te, które mają dokumentację medyczną potwierdzającą najpierw fakt choroby, a potem jej zniknięcie.

Kąpiółka Madonny

Reklama

Jan Czeczek był pierwszym uzdrowionym. Po znalezieniu figurki schował ją w skrzyni, po czym stracił wzrok. Gdy zdecydował się oddać kamienną figurkę, trzeba było ją wyczyścić. Po wyczyszczeniu figurki rolnik obmył sobie twarz w tej samej wodzie i natychmiast odzyskał wzrok. Zapewne stąd wziął się zwyczaj zanurzania figurki w wodzie. Z biegiem czasu wodę zastąpiono winem. A coroczna „kąpiółka” Matki Bożej w pierwszą niedzielę maja ściąga do sanktuarium w Gidlach rzesze wiernych.
Ojcowie instruują: - Z winem gidelskim należy obchodzić się delikatnie. Wypić kilka kropli lub dodać do jedzenia. Jedną kroplą nacierać bolące miejsce. Musi temu towarzyszyć gorąca modlitwa, wszak jak powiedział Jezus, to „wiara was uzdrowiła”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Gdy Mamę się prosi, Mama daje…

Reklama

Stoimy na nierównej, czarno-białej, kamiennej posadzce świątyni Dominikanów. Chłoniemy zapach marmuru, kadzidła i modlitwy, która przez wieki wtopiła się w jej mury. W konfesjonałach zakonnicy trwają w bezruchu. Ktoś na górze gra na organach. Na ścianach stare obrazy wotywne, malowane opowieści o cudach, jakie tu miały onegdaj miejsce. Te najnowsze wystawia się na sztalugach w zafoliowanych planszach. Czytamy wpisy do „Księgi próśb i podziękowań” z 2005 r. Fascynująca lektura. Najwięcej wpisów dotyczy uzdrowień z ciężkich chorób. Wszak to sanktuarium zwą Matki Bożej Uzdrowicielki Chorych. „Matko Boża, dziękuję za uzdrowienie Patryka - X”; „…za uratowanie wzroku mojego synka Kubusia - wierna czcicielka z Rybnika”; „Tu Stanisław otrzymał łaskę zdrowia, choć miał trzykrotnie potwierdzony wyrok śmierci. Złośliwy nowotwór, po którym teraz nie ma śladu - Elżbieta”. Są i nieprawdopodobne świadectwa. Renata S. pisze, że w chwili, gdy na piersi swojego konającego męża położyła obrazek Matki Bożej Gidelskiej i upadła na kolana w modlitwie, usłyszała, jak serce męża znów zaczęło bić. Było to 26 lat temu. Mąż do dziś cieszy się ponoć dobrym zdrowiem.
W kaplicy wytężamy wzrok, by dojrzeć maleńką figurkę w aureoli ołtarzowego, skrzącego się złota. Chłodne promienie światła obejmują sylwetki klęczących. Przystojny chłopak, para po czterdziestce trzyma się kurczowo za ręce. Kobieta z aparatem fotograficznym. Dziecko na wózku. O co się modlą? Na czym im w życiu naprawdę zależy? „Matko Boża Gidelska, proszę o wytrwanie i o to, żebym nie zmarnowała sobie życia - Zofia”; „Prosimy Cię z całego serca o lepszy rozum. My się zawsze ładujemy w problemy. Pomóż nam, prosimy - K i M”; „Za Twoim pośrednictwem chciałem przeprosić Pana Boga, bo byłem na Niego zły - Damian”; „… proszę Cię o dobrego męża i żebym zdała prawo jazdy, i żebym była dobrą fryzjerką - Bożena”; „Żeby Bożenka została moją żoną i wybaczyła mi moją głupotę”. - Gdy się Mamę prosi, Mama daje... - wyjaśnia z jasnym uśmiechem o. Stanisław. „Dziękuję za nawrócenie - Tomek”; „Nawróć Ankę i jej rodzinę - Magdalena”; „W piątek wyjeżdżam do Anglii na rok. Pozwól mi, Matko, szczęśliwie tam żyć i wrócić… - Justyna”.
- Podkreślmy mocno - nie ma w tym żadnej magii ani uprawiania czarów. Jest modlitwa i wiara. Głęboko wierzące osoby proszą Matkę Najświętszą, by użyła swojej uzdrawiającej mocy i uwolniła od choroby człowieka, za którego się modlą. Kiedy zaś odkryją, że choroba - z którą dostępna im medycyna nie potrafiła się uporać - ustąpiła, pojawiają się ponownie w Sanktuarium Matki Bożej Gidelskiej, by Jej podziękować - objaśnia dla porządku przeor gidelski. Prosi też, by osoby doznające cudu uzdrowienia przywoziły do Gidel medyczne dokumenty potwierdzające ich słowa.

Szansa na drugie życie

Mam marzenie - porozmawiać z tymi, którzy doświadczyli cudu na własnej skórze. Zdarzenia, które odmieniło ciało i przenicowało duszę na drugą stronę, że już nie sposób żyć zwyczajnie tak jak dotąd. O. Stanisław dzwoni do kilku. Przyjeżdża Darek z Krakowa, przystojny, urokliwy, inteligentny. Ojciec dwójki dzieci. Rok temu umierał na raka - czerniak w 4. fazie zaawansowania, nieuleczalny. - Zawalił mi się świat - mówi. Przez chwilę widać na jego twarzy cień tamtego bólu i rozpaczy. Mężczyzna, który lubił czerpać z życia pełnymi garściami, zamknął się wtedy w pokoju, by na swój sposób pożegnać się ze światem. W internecie szukał eksperymentalnego leku na swoją chorobę. Czyste szaleństwo. Któregoś dnia, gdy było już naprawdę źle, przyszedł do niego szwagier i bez słowa włożył w ręce chorego ampułkę i obrazek z Gidel. - Nigdy tam nie byłem, nie słyszałem nawet o Gidlach, ale proszę uwierzyć, że w tej jednej chwili poczułem, że dostałem lekarstwo. Darek, co to dawniej kościół omijał szerokim łukiem, zaczął się gorąco modlić. Gdy po trzech tygodniach wezwano go po odbiór badań specjalistycznych, lekarz powiedział: „Głupia sprawa, ale nie znaleźliśmy ani śladu komórek rakowych”.
Rodzina Rudnickich z podłowickiego Żychlina. Im cud zdarzył się wielokrotnie, jakby ten pierwszy zadziałał na zasadzie domina. Oni także mają w sobie tę promienność ludzi szczęśliwych, spełnionych. Ich 4-letni synek Adaś był alergikiem uczulonym na kurz i jakby nieszczęść było mało - pojawiła się groźna martwica kości stopy - dziecko przestało chodzić. Rudniccy są ludźmi pobożnymi. Mówią: - Wiedzieliśmy co zrobić. Najpierw Częstochowa, a tam wewnętrzny głos: „Jedźcie do Gidel”. Wieczorem synek wypił kilka kropli wina. Nacierałam nim chorą stópkę i odmawiałam Różaniec. Długo w noc. Rano oniemiali zobaczyliśmy, jak nasz syn skacze po schodach. Poszliśmy wtedy niesieni jak na skrzydłach do Kaplicy Cudownego Obrazu. W euforii wieszałam na wotywnych ścianach wszystkie swoje pierścionki. I wtedy naszła mnie myśl. „Sądzisz, że Matce Bożej potrzebne są twoje pierścionki”? Myśl jak olśnienie, iluminacja - życie, życie musisz zmienić! Wkrótce okazało się, że Adaś przestał być „nagle” alergikiem - drugi cud, a Elżbieta rozpoczęła studia teologiczne i została katechetką. Rozmawiamy o tym, co w praktyce, bez zawiłej teologii, znaczy zaufać Bogu, dać Mu się prowadzić. Jak odwdzięczyć się za drugą szansę? A mały Adaś, dziś 21-letni młodzian, uczy się realizacji dźwięku w Warszawie. Jest didżejem, miksuje muzykę, występuje w klubach. Co roku chodzi na pielgrzymki, oczywiście, przez Gidle. Jest zwyczajnym, szczęśliwym człowiekiem.

Tylko wdzięczność

Cudownie ocaleni, obdarzeni łaską drugiej szansy, z zezwoleniem na życie od nowa - ci, co wiedzą, jak traci się wszelką nadzieję i jak Bóg potrafi ją nagle zwrócić, dotknięci tajemnicą, mówią o rzeczy przedziwnej - że uzdrowienie ciała jest drogą do uzdrowienia duszy. W tej kolejności. - Gdybym umarł, nie mógłbym opowiedzieć, co mi się zdarzyło - mówi Darek. - W cudzie nie jest najważniejsze, że znika choroba, ale to, co dzieje się w sercu - dopowiadają Rudniccy - a w naszym sercu mieszka wdzięczność.

2007-12-31 00:00

Ocena: +3 -3

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Odrzucenie nie zamyka historii

2026-02-13 09:44

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Vatican Media

Rdz 37 otwiera historię Józefa, a wraz z nią temat powracający w całej Księdze Rodzaju: napięcie między braćmi. Jakub kocha Józefa bardziej i daje mu „płaszcz z długimi rękawami”. Znaczenie tego zwrotu nie jest jednoznaczne. Tradycja przekładów widzi tu strój ozdobny i wyróżniający. Taki dar stawia syna na oczach innych w roli uprzywilejowanej. Bracia odczytują to jako niesprawiedliwość w domu. Wzmianka, że „nie mogli mówić do niego przyjaźnie”, pokazuje pęknięcie jeszcze przed przemocą. Jakub posyła Józefa do braci pasących trzody. Tekst prowadzi od Szechem do Dotanu, miejsca przy szlaku karawan ku Egiptowi. W opisie karawany pojawiają się wonności, balsam i żywica. To towary drogie i poszukiwane. Bracia planują zbrodnię. Ruben, pierworodny, proponuje wrzucenie do cysterny. Cysterna jest pusta, „bez wody”. Staje się więzieniem na wyniszczenie. Potem pojawiają się kupcy Izmaelici, a przekaz wspomina też Madianitów. To ślad złożonej historii opowiadania. Juda proponuje sprzedaż brata. Znika zamiar zabójstwa, pojawia się handel człowiekiem. Dwadzieścia sykli srebra odpowiada cenie wyceny młodego mężczyzny w Kpł 27,5, a więc cenie „za osobę”. Bracia jedzą posiłek w chwili, w której Józef pozostaje w dole. Tak wygląda znieczulenie na cierpienie najbliższego. Zdarzenie zaczyna się w rodzinie, a kończy na rynku. Tradycja chrześcijańska widzi w Józefie zapowiedź Chrystusa: umiłowany syn posłany przez ojca, odrzucony przez swoich, pozbawiony szaty, sprzedany za srebro i wydany obcym. Tekst ujawnia też dynamikę grzechu. Zazdrość przechodzi w przemoc, a potem w chłodną kalkulację.
CZYTAJ DALEJ

DORSZ: pierwsza grupa Polaków ewakuowanych z Bliskiego Wschodu dotarła do Polski

2026-03-06 07:57

[ TEMATY ]

wojsko

siły zbrojne

Bliski Wschód

ewakuacja

wojsko-polskie.pl/char.Piotr Gubernat

Pierwsza grupa rodaków ewakuowanych wojskowym transportem lotniczym z rejonu Bliskiego Wschodu dotarła w piątek nad ranem do Polski - poinformowało Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

„Po godz. 03.00 samoloty B737 Sił Powietrznych RP bezpiecznie przetransportowały do kraju 109 osób. Działalność Polskiego Kontyngentu Wojskowego Bliski Wschód koordynowało Dowództwo Operacyjne RSZ, a siły i środki wydzieliło Dowództwo Generalne RSZ" - podało Dowództwo na portalu X.
CZYTAJ DALEJ

Rozważania na niedzielę: Jak przestać się bać ludzi i ich ocen, plotek i złośliwych komentarzy

2026-03-06 10:43

[ TEMATY ]

rozważania

ks. Marek Studenski

Mat. prasowy

Historia jak zwykle zaczęła się niewinnie - zagubione narzędzie, potem wykrywacz metalu i odkrycie jednego z największych rzymskich skarbów. A w Ewangelii też skarb - nie chodzi o monety. Chodzi o to, co dzieje się z człowiekiem, kiedy w zwykłym dniu spotyka Kogoś, kto zna jego historię… i nie odchodzi, nie gardzi tą historią.

Dlaczego Samarytanka przychodzi do studni wtedy, gdy nikt nie patrzy? Co robi z nami wstyd, lęk i poczucie odrzucenia? I dlaczego jedna rozmowa potrafi sprawić, że człowiek przestaje uciekać, a zaczyna biec – do ludzi, z odwagą, z nową radością?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję