Reklama

Za klauzurą

Dziękują, wielbią, proszą

Niedziela Ogólnopolska 29/2004

M. Maria Hiacynta Płatek za klasztorną kratą

M. Maria Hiacynta Płatek za klasztorną kratą

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z m. Marią Hiacyntą Płatek - przełożoną klasztoru „Loreto” Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku - rozmawia ks. inf. Ireneusz Skubiś

Ks. inf. Ireneusz Skubiś: - Znajdujemy się w klasztorze Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku. Proszę powiedzieć, jakie były początki tego Zakonu?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

M. Maria Hiacynta Płatek: - Nasze zgromadzenie zakonne powstało w połowie XIX wieku we Francji, w Troyes. Założone zostało przez o. Bonawenturę Heurlauta, kapucyna, i m. Marię Klarę Bouillevaux. Wszystko zaczęło się bardzo konkretnie. Pewnego razu o. Bonawentura jechał karetą z Najświętszym Sakramentem do chorego. Była wiosna, roztopy, kareta się wywróciła i Najświętszy Sakrament zginął gdzieś w śniegu. Ojciec złożył w duszy ślubowanie, że jeśli tylko Eucharystyczny Jezus się odnajdzie, to on postara się założyć wspólnotę zakonną o charakterze dziękczynnym. I tak się stało. Wspólnota została oparta na franciszkańskiej duchowości św. Franciszka i św. Klary z Asyżu. Najpierw nosiłyśmy nazwę „Franciszkanki od Przenajświętszego Sakramentu”.

- Czy od razu jasna była wizja wspólnoty jako zakonu kontemplacyjnego?

Reklama

- Od samego początku nasza wspólnota była zakonem klauzurowym, chociaż istniała w oparciu o trzecią regułę św. Franciszka. Staraniem m. Marii od Krzyża Morawskiej zatwierdzona została druga reguła - zakonu św. Klary - dająca przywilej uroczystych ślubów i klauzury.

- Wymienia Matka siostrę, która ma polskie nazwisko...

- Ludwika Nałęcz Morawska - s. Katarzyna - była Polką należącą do klauzurowej gałęzi zakonu Sióstr Felicjanek, pod duchowym kierownictwem bł. Honorata Koźmińskiego. Z chwilą kasaty tej wspólnoty w 1864 r. przez cara Aleksandra II wyjechała za granicę, żeby móc kontynuować swoje powołanie. Dołączyła do nowo powstałego zgromadzenia w Troyes, które było bliskie jej ideałom zakonnym, i przyjęła imię Marii od Krzyża. Umiłowawszy kult Jezusa Eucharystycznego, marzyła o tym, żeby przeszczepić go na ziemię polską, która potrzebowała szczególnej mocy Bożej.

- W jakich miejscach w Polsce Siostry zdołały jeszcze założyć swoje klasztory?

Reklama

- Matka najpierw próbowała zaszczepić zgromadzenie w okolicach Poznania (zabór pruski). Nie znalazła jednak właściwego klimatu dla klasztoru. Próbowała także w Gnieźnie, ale również z miernym skutkiem. Dopiero we Lwowie, stołecznym mieście Galicji, powstał pierwszy na ziemi polskiej klasztor Sióstr Klarysek - wtedy jeszcze franciszkanek - pod nazwą „Nazaret”. Potem założono fundację w Wiedniu - na wzór klasztoru we Lwowie. Siostry zostały też zaproszone do USA, a z Ameryki przeniosły charyzmat naszego zgromadzenia do Indii.
Obecnie w Polsce mamy siedem domów: pierwszą fundację lwowskiego „Nazaretu” - klasztor „Betlejem” w Kętach, klasztor „Betania” w Bydgoszczy, „Nazaret” w Kłodzku (przeniesiony ze Lwowa, po ewakuacji w 1946 r., „Cenaculum św. Józefa” w Ząbkowicach Śląskich, „Santa Clara” w Elblągu, „Święta Rodzina” w Pniewach oraz nasz klasztor słupski.

- Czy każdy klasztor jest placówką autonomiczną?

- Tak, każdy klasztor posiada swój nowicjat, swoją formację i ma swoją przełożoną. W poszczególnych krajach klasztory tworzą jednak federacje, na czele których stoi prezeska. Polska utworzyła federację klasztorów z Francją. Prezeską jest Polka - m. Immaculata Żyduch, przełożona domu elbląskiego.

- Jak wygląda sprawa powołań do Waszego klasztoru w Słupsku?

- Bóg daje nam powołania. W ostatnich latach siostry odchodzące do wieczności wymodliły swoje następczynie. Liczba naszych sióstr nie zmienia się: mamy 4 nowicjuszki, 4 juniorystki - po profesji czasowej, oraz kilka kandydatek.

- Słyszałem o ciekawej historii słupskiej fundacji...

Reklama

- Fundacja naszego klasztoru wywodzi się z domu w Kętach k. Krakowa. Jest to wotum dziękczynne za ocalenie klasztoru w czasie II wojny światowej. W okresie okupacji klasztor ten zagrożony był likwidacją, a siostry - wywiezieniem do Oświęcimia, gdyż jedna z nich była Żydówką. Siostry modlitwą, nieustanną adoracją Najświętszego Sakramentu i deklarowaną gotowością pójścia do obozu zamiast chorej siostry Żydówki wyprosiły ocalenie zarówno dla niej, jak i dla klasztoru, który nietknięty ostał się wśród zgliszcz wojennej zawieruchy. Matka przełożona Joanna Zacharek złożyła wówczas przyrzeczenie, że kiedy skończą się działania wojenne, na ziemiach, które po wiekach powróciły do Polski, siostry założą nowy klasztor - nowy tron eucharystyczny. Wybór padł na Szczecin, jednak na skutek pomyłki wydelegowane do rozeznania sytuacji siostry otrzymały bilety do Słupska zamiast do Szczecina. Podczas tego nieoczekiwanego przystanku w podróży siostry spotkały ks. prał. Karola Chmielewskiego, który nakreślił im wielkie potrzeby tego terenu, prosząc o pomoc. Siostry uznały, że taka jest wola Boża. Po konsultacjach z domem macierzystym i po uzyskaniu zgody władz kościelnych otrzymały do dyspozycji kościółek św. Ottona na wzgórzu, a także pozwolenie na założenie tu nowego domu zakonnego.
Był styczeń 1947 r. W Słupsku znalazłyśmy dobry grunt dla ekspiacyjnego charakteru naszego funkcjonowania. Już przed wojną wiara katolicka na tym terenie była prześladowana. Katolikom nie wolno było m.in. urządzać procesji na Boże Ciało - dopuszczano tylko możliwość porannej procesji dookoła kościoła. Podczas jednej z takich procesji, obok kościoła św. Ottona (będącego jedynym kościołem katolickim dla Polaków pracujących w Rzeszy i dla katolików niemieckich, gdzie pracowali też księża Polacy ze Śląska), do Przenajświętszego Sakramentu, niesionego przez ks. Pawła Gedigę od strony znajdującego się tam obecnie naszego klasztoru, padł strzał. Był on chybiony i nikomu nic się nie stało. I potem, po wojnie, przybyły tu siostry. Wszyscy myśleli, że wiedziałyśmy o tym zdarzeniu i przybyłyśmy, by wynagrodzić Panu Jezusowi te wszystkie krzywdy. A my w rzeczywistości nie miałyśmy pojęcia o niczym. To przykład działania Bożej Opatrzności.
Pracy było dużo. Na początku siostry prowadziły też sierociniec. Trzeba było także odbudować zniszczone wojną zabudowania przykościelne, przeznaczone na potrzeby klasztoru, oraz odgruzowywać ogród, który dzisiaj tak okazale wygląda.

- Jaką rolę odgrywa na tym terenie wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu?

- Mieszkańcy tego terenu w dużej części pochodzą ze Wschodu. Wywożeni z Wilna, ze Lwowa, musieli opuszczać swoje mienie. Kiedy przybyły tu siostry, a z nimi Eucharystia, wstąpiła w nich nadzieja. Odtąd chętnie gromadzili się na modlitwie i adoracji, przynosili polne kwiaty, żebyśmy mogły udekorować Boży tron, cieszyli się naszą obecnością. I tak jest do dnia dzisiejszego. W drugi piątek każdego miesiąca zapraszamy do przyklasztornego kościoła św. Ottona na nocną adorację Najświętszego Sakramentu ludzi z miasta. W ciągu dnia nasz kościół jest licznie nawiedzany przez mieszkańców Słupska, którzy przychodzą, by się pomodlić, ale także, by prosić nas o modlitwę w różnych intencjach, nieraz graniczących wręcz z cudem. I otrzymują łaski. Bóg jest mocny.

- Słynna Matka Angelika, mieszkająca w Ameryce, jest członkinią Waszego Zakonu. Co o tej Zakonnicy mogą powiedzieć jej współsiostry?

- Matka Angelika jest uprzywilejowanym przez Pana Boga człowiekiem. Pracuje w Stanach Zjednoczonych. W 1980 r. założyła tam jedyną katolicką telewizję EWTN, w której prowadzi programy katolickie. Jest oddana swojemu krajowi sercem i duszą. Jej telewizja ma zasięg ogólnoświatowy.
Matka założyła też męski zakon - ojcowie na swoich brązowych habitach noszą znak Najświętszego Sakramentu; w 2003 r. został wyświęcony pierwszy kapłan. Ojcowie pomagają Matce, która ostatnio jest po wylewie i nie może z dawną pasją angażować się w dzieło ewangelizacji i odnowy moralnej. Ameryka bardzo sobie ceni jej osobę.
Utrzymujemy żywy kontakt z Matką Angeliką, która przesyła nam informacje o tamtejszym klasztorze. Wiemy, że wspiera powołaniowo inne domy, których w Stanach Zjednoczonych jest pięć.

- Bardzo dziękuję Matce za wypowiedź i życzę nieustannego zadziwienia mocą Najświętszego Sakramentu oraz wielu powołań do Waszego Zakonu. A naszych Czytelników zachęcam do odwiedzenia podczas wakacyjnych wędrówek klasztoru Sióstr Klarysek od Wieczystej Adoracji w Słupsku, by zamyśleniem i modlitwą uwielbić Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Fundusz Kościelny - przekleństwo i błogosławieństwo

2025-08-29 10:10

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

Fundusz Kościelny

ks. Dariusz Walencik

dzień skupienia duchowieństwa

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. prof. dr hab. Dariusz Grzegorz Walencik (ur. 1974 w Tychach) – kapłan archidiecezji katowickiej, prawnik, kanonista i historyk, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego

Ks. prof. dr hab. Dariusz Grzegorz Walencik (ur. 1974 w Tychach) – kapłan archidiecezji katowickiej, prawnik, kanonista i historyk, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Opolskiego

Rejonowe dni skupienia duchowieństwa diecezji świdnickiej, które odbyły się 28 sierpnia w Kłodzku i Świdnicy, stały się nie tylko czasem modlitwy i formacji, ale także przestrzenią do rozmowy o sprawach fundamentalnych dla Kościoła w Polsce. Jednym z tematów, który poruszył emocje i skłonił do refleksji, był Fundusz Kościelny – instytucja mająca już ponad 70 lat, a wciąż budząca kontrowersje.

Zaproszony na spotkanie ks. prof. Dariusz Walencik, prawnik, kanonista i historyk, konsultor Rady Prawnej Konferencji Episkopatu Polski nie owijał w bawełnę. – Rodowód tego funduszu jest stalinowski, to ostatnia stalinowska ustawa, która w Polsce obowiązuje – podkreślił, przypominając, że powstał on jako „rekompensata” za przejęcie przez państwo ogromnych majątków kościelnych. Rekompensata to jednak słowo na wyrost. – Kościół utracił co najmniej 148 tys. hektarów ziemi i tysiące budynków, często z naruszeniem nawet obowiązującego wtedy prawa. Nigdy się z tego nie rozliczono – powiedział profesor.
CZYTAJ DALEJ

Papież: św. Augustyn uczy oddawać talenty darowane przez Boga

2025-08-28 19:24

[ TEMATY ]

św. Augustyn

audiencja generalna

Papież Leon XIV

@Vatican Media

Leon XIV po Audiencji Generalnej 27.08.2025

Leon XIV po Audiencji Generalnej 27.08.2025

Dziś Kościół wspomina biskupa Hippony, a w poście na platformie X, opublikowanym na koncie @Pontifex, Leon XIV przypomina, że jego życie uczy oddawać Bogu i bliźnim to, co otrzymaliśmy od Pana.

Jako „syn świętego Augustyna”, jak sam się określił ukazując się na Loggii Błogosławieństw tuż po wyborze na Papieża, Leon XIV przypomina dziś, w liturgiczne wspomnienie Ojca Kościoła, by spojrzeć na historię Augustyna, naznaczoną głębokim nawróceniem, która pokazuje, że niepokoje serca znajdują odpowiedź w Bogu.
CZYTAJ DALEJ

414. Piesza Pielgrzymka Żywiecka dotarła na Jasną Górę

2025-08-29 16:20

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Pielgrzymka Żywiecka

BPJG

414. Piesza Pielgrzymka Żywiecka przybyła na Jasną Górę w ludowych strojach. Dołączyła do nich tradycyjnie grupa z Myszkowa z podopiecznymi stowarzyszenia Dzieci Serc. W drodze towarzyszyło im hasło: "Uświęcone NIEdziałanie" nawiązując do II przykazania: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił".

Na pielgrzymów przed jasnogórskim szczytem czekał bp Roman Pindel z diecezji bielsko-żywieckiej. W rozmowie z @JasnaGóraNews przypomniał, że pielgrzymka szczyci się swoją wielowiekowa tradycją. Dodał też, że ponieważ mamy rok nadziei, który przeżywa Kościół i szukamy źródeł naszej nadziei, to wielu jest takich, którzy pewnie odnajdą ją i umocnią w czasie pielgrzymowania. Podkreślił, że źródłem nadziei jest Bóg i od Niego nadzieja płynie. - Trudno tę nadzieję wypracować wysiłkiem człowieka, nawet najbardziej ascetycznym. Trzeba się o nią modlić - powiedział wskazując na Słowo Boże i modlitwę jako na „pewne” źródła.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję