Reklama

Zamyślenie listopadowe

Niedziela Ogólnopolska 44/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pouczeni tradycją, pielgrzymujemy w uroczystość Wszystkich Świętych, w Dniu Zadusznym oraz w inne dni listopada na cmentarze, aby w duchu wiary w Świętych obcowanie połączyć się z tymi, którzy żyją wiarą, nadzieją i miłością, a zrządzeniem Miłosiernej Opatrzności Bożej zostali od nas odwołani.
Przychodzimy na to spotkanie z głęboką wiarą w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, który przez Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Odkupiciela, i przez Ducha Świętego zbliża nas do siebie i pociąga. Jezus Chrystus, Zbawiciel, swoim ofiarnym życiem, męką i śmiercią krzyżową zwyciężył śmierć, szatana i zapewnił wszystkim w Niego wierzącym życie wieczne.
On mógł i miał prawo powiedzieć: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, to choćby umarł, żyć będzie” (J 11, 25).
W uroczystość Wszystkich Świętych, zbawionych i odkupionych Najświętszą Krwią Baranka, pielgrzymujemy na cmentarze, by sercem i miłością połączyć się z tymi, którzy od nas odeszli i śpią w pokoju. Zdobimy ich groby kwiatami i zapalamy znicze, ufnie wołając: „Wieczny odpoczynek racz im dać, Panie...”, „Twoja światłość, o Chryste, Zwycięzco śmierci, piekła i szatana...”.
Nasza obecność na cmentarzu jest dowodem naszej o nich pamięci. Odradzają się chwile radosne i smutne, przeżyte wspólnie w życiu. Nie dziwmy się łzom, które pojawią się w oczach. Nie dziwmy się, że matka płacze za swoim przedwcześnie zmarłym synem czy nad mogiłą córki, żona za mężem, mąż za kochającą żoną. Nie dziwmy się łzom, które wyciska żal, że nie ma koło nas osób najbliższych i bardzo nam drogich. Miłość, która wyciska te łzy, utwierdza nas w przekonaniu, że nad tymi, którzy odeszli, i nad nami, będącymi jeszcze w drodze, nie zwyciężyła śmierć, lecz życie w Jezusie Chrystusie. On, szczególnie w listopadzie, pamięta o zmarłych i woła: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem...”.
Wierzymy w Jezusa Chrystusa, wierzymy, że żyć będziemy na wieki. Zapewnia nas o tym liturgia nabożeństwa żałobnego: „Albowiem życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy, i gdy rozpadnie się dom doczesnej pielgrzymki, znajdziemy w niebie wieczne mieszkanie”. Czeka nas przybytek radości nieba. Są to słowa prawdy - czeka nas wieczna ojczyzna. Życie człowiecze jest naprawdę krótkie, prawdziwa ojczyzna jest w niebie - jak mówi św. Paweł w słowie natchnionym. Dlatego módlmy się za tych, którzy już ukończyli w tym życiu pielgrzymowanie. „Światłość wieczna niech im świeci, gdzie królują wszyscy święci”.
Módlmy się również za nas samych i za naszych bliskich, za każdego człowieka dobrej woli, byśmy doczesnego życia nie zmarnowali, ale zabiegając o to wszystko, co jest potrzebne do życia, troszczyli się również o nieprzemijający skarb - życie wieczne.
Niech to nasze spotkanie ze zmarłymi w tajemnicy Świętych obcowania przyniesie im ulgę w cierpieniach czyśćcowych. Niech nasza modlitwa wybłaga im Boże miłosierdzie, a ich wstawiennictwo u Boga wyjedna nam szczęśliwą śmierć. Niech nam tę łaskę wyprosi Matka Zbawiciela, do której wszyscy w pokorze wołamy: „Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej. Amen”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kto z Maryją rozważa, ten z Maryją przyzwala

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Joanna Popławska/Niedziela

Łukasz pokazuje Kościół w przeddzień Pięćdziesiątnicy i jest to obraz o zdumiewającej gęstości. Jedenastu wymienionych z imienia, „niewiasty”, Maryja, Matka Jezusa, i bracia Jego, w sali na górze, „trwali jednomyślnie na modlitwie”. Greckie homothymadon, jednomyślnie, jednym sercem, jest jednym z ulubionych słów Dziejów i opisuje wspólnotę, która oddycha razem. Imiesłów proskarterountes, trwali wytrwale, mówi o modlitwie jako o stanie. Kościół rodzi się z wieczernika modlitwy. Obecność Maryi jest tu wymieniona po raz ostatni w Nowym Testamencie, i miejsce tej ostatniej wzmianki jest znaczące. Pośrodku modlącego się Kościoła, w oczekiwaniu na Ducha. Ta, która poczęła z Ducha Świętego w Nazarecie, czuwa teraz przy poczęciu Kościoła z tego samego Ducha. Ojcowie lubili tę symetrię dwóch zwiastowań, nad Nią i nad Kościołem. Maryja niczemu w wieczerniku nie przewodniczy, a wszystko podtrzymuje. Jest pamięcią wydarzeń Jezusa pośród tych, którzy będą o Nim świadczyć. Wspomnienie Matki Bożej Różańcowej, ustanowione po bitwie pod Lepanto (1571), wskazuje właśnie na ten wieczernikowy wzór. Różaniec jest modlitwą trwania, powtarzalną jak oddech, maryjną w formie, chrystologiczną w treści, bo jego rytm nosi tajemnice życia Jezusa. Kto odmawia różaniec, robi dokładnie to, co Kościół w sali na górze. Trwa jednomyślnie na modlitwie „razem z Maryją, Matką Jezusa”, czekając na Ducha, który wciąż przychodzi.
CZYTAJ DALEJ

Ostatni romantyk nie zmieścił się w kadrze. O kinowej „Lalce” Macieja Kawalskiego

2026-10-06 12:30

[ TEMATY ]

film

felieton

Kino Świat

Kinowa „Lalka” Macieja Kawalskiego ma rozmach, piękne kostiumy i znakomitych aktorów. Zabrakło w niej jednak sceny, w której Prus zawarł być może swoje najważniejsze przesłanie: śmierci Ignacego Rzeckiego – ostatniego romantyka – i trzech łacińskich słów odnalezionych w jego kieszeni.

Podziel się cytatem W końcowym, powieściowym wątku „Lalki” Prusa doktor Szuman wypowiada do Ignacego Rzeckiego, wciąż czekającego na powrót Napoleona i Wokulskiego, znamienne słowa: „Romantycy muszą wyginąć, to darmo: dzisiejszy świat nie dla nich….Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć albo dobrowolnie sam ustąpić…”. Rzecki zostaje potem sam. Wkrótce umiera. W jego pokoju - z okrągłym stołem z czarnym kałamarzem, ćwierćwiekową pajęczyną i ćwierćwiekową firanką - gromadzą się dawni znajomi. Na koniec zostają tylko Szuman i Ochocki. „Przypatrz mu się pan - mówi doktor Szuman - ostatni to romantyk! Jak oni się wynoszą… Jak oni się wynoszą….”. Ochocki pochyla się, by ująć „zimną już rękę Rzeckiego”, gdy nagle w bocznej kieszeni zmarłego dostrzega list Węgiełka z nakreśloną strofą Horacego: Non omnis moriar (Nie wszystek umrę).
CZYTAJ DALEJ

„Nietykalni” na Camino? 500 tys. pielgrzymów i film o spotkaniu, które zmienia wszystko

2026-10-07 13:45

[ TEMATY ]

film

Rafael

Camino de Santiago

Materiał prasowy

Camino de Santiago przyciąga co roku setki tysięcy osób z całego świata. W 2026 roku liczba pielgrzymów, którzy dotarli do Santiago de Compostela, ponownie przekroczyła 500 tys. Fenomen tej drogi coraz częściej trafia także do kina. 30 października do polskich kin wejdzie „Camino dla opornych” („Compostelle”) w reżyserii Yanna Samuella — film, którego osią jest spotkanie dwojga pozornie niedopasowanych ludzi.

Fred i Adam wyruszają razem na Camino de Santiago, choć początkowo niewiele ich łączy. Ona próbuje uporządkować swoje życie, on mierzy się z poczuciem odrzucenia i własnymi problemami. Droga stopniowo zmienia ich relację.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję