Reklama

Historie Kresowian

Lwowiacy we Wrocławiu

Niedziela wrocławska 39/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MAGDALENA LEWANDOWSKA: - Kiedy przyjechaliście z Lwowa do Wrocławia?

DANUTA NESPIAK: - Główne transporty Polaków ze Lwowa przyjechały do Wrocławia w latach 1945-46. Ja przyjechałam z moimi rodzicami w czerwcu 1946 r. Z wielkim trudem, ale opuściliśmy Lwów - musieliśmy, bo groziło nam obywatelstwo sowieckie. Środowisko lwowskie we Wrocławiu się znało, mniej więcej wiedzieliśmy, kto już jest. Ja przyjeżdżając tutaj szukałam moich koleżanek z kompletu tajnego nauczania, które prowadziły Siostry Sacré Coeur we Lwowie. Przerabiałyśmy tam program gimnazjum i tutaj od 1946 r. miałyśmy spotkania - pierwsze odbyło się u profesora Zakrzewskiego z Politechniki Lwowskiej, w willi na Biskupinie. To był wrzesień. Cieszyłyśmy się, że nie słyszymy mowy rosyjskiej, która literacko może jest piękna, ale była nam mową wroga. Spotkania lwowskie wśród młodzieży odbywały się często. Także spotkania towarzyskie różnych środowisk zawodowych, kulturalnych - ci, którzy pochodzili ze Lwowa trzymali się razem. Do Wrocławia sprowadziła się przecież cała lwowska elita: zarówno profesorowie Uniwersytetu, jak i lekarze, prawnicy, wyżsi urzędnicy, artyści, wreszcie kolejarze i tramwajarze. To oni od początku nadawali miastu ton. Całe życie towarzysko-podziemne lwowskich i kresowych środowisk sformalizowało się w 1988 roku, kiedy powstało Towarzystwo Miłośników Lwowa.

Reklama

- Ciężko było zostawić Lwów?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Mój ojciec był szalenie przywiązany do Lwowa, nie chciał go opuszczać. Gdy już byliśmy we Wrocławiu, nie chciał wsiadać do wrocławskich tramwajów, bo to nie były lwowskie tramwaje. Jesteśmy lwowską rodziną od wielu pokoleń i ta miłość do miasta była ogromna. Myślę zresztą, że to przywiązanie cechuje wszystkich lwowiaków. Ja nie przeczę, że wilnianie też bardzo kochają swoje Wilno, ale może nasze przywiązanie do Lwowa tak bardzo żywo się manifestuje. Wojciech Kilar, kompozytor, którego bardzo cenię, powiedział, że do Lwowa nie jest w stanie jechać. Dojedzie do Przemyśla, dalej na wschód nie może. Jest wiele takich osób: chcą pamiętać to miasto, jakie było przed II wojną światową, nie chcą go widzieć w tej chwili. Mój tato też nigdy już do Lwowa nie pojechał. Mama tak, ja często odwiedzałam Kresy, Lwów, ale ojciec nie mógł.

-- Jaki był powojenny Wrocław?

Reklama

- Przyjechaliśmy w czerwcu 1946 r., pociąg zatrzymał się na Dworcu Nadodrze, wysiedliśmy... i ja zaczęłam płakać na widok tych straszliwych gruzów, ogromu zniszczenia. To było dla mnie straszne, przerażające - przyjechaliśmy do miasta ruin. To było zupełnie obce miejsce. Ale młodość ma swoje prawa i jak znalazłam koleżanki, to już było dużo lepiej. A jak potem poszłyśmy do liceum - maturę zdawałam w I LO na Poniatowskiego - to już było całkiem fajno. No i byliśmy w Polsce. To nie była taka Polska, jaką byśmy chcieli, nie była do końca wolna, ale miałam wokół siebie Polaków. W liceum pracował bardzo dobry zespół profesorów, część z nich ze Lwowa i to była ogromna pociecha.
Lwowiacy poznają się momentalnie - wystarczy jedno spojrzenie i my już wiemy, kogo mamy przed sobą.

- Życie tutaj nie było łatwe...

- Pierwszy raz w życiu zobaczyłam pluskwy we Wrocławiu w poniemieckim mieszkaniu - tak to miasto wyglądało. Nie było łatwo żyć w mieście tak straszliwie zniszczonym, tak okaleczonym przez wojnę. Dzięki Bogu ludzie sobie pomagali. Życie kulturalne, towarzyskie, życie studenckie miało wtedy inną treść. Mimo że żyliśmy w ustroju, którego nie cierpieliśmy, to stosunki międzyludzkie, koleżeńskie były dużo sympatyczniejsze, głębsze niż dzisiaj. Było więcej bezinteresowności, więcej przyjaźni i więcej romantyczności.

- Tęskniliście za Lwowem?

- Bardzo, to była ogromna tęsknota za wspaniałym miastem, za utraconym domem. Ja jestem pewnie szczególnie na tym punkcie wyczulona, studiowałam historię sztuki i wiem, jakie dziedzictwo tam zostało. Wiem też, w jaki sposób to dziedzictwo niestety jest zawłaszczane i nienależycie przechowywane.

- Jaki był Lwów Pani dzieciństwa, młodości?

- To było miasto, które miało bardzo specjalną atmosferę, wspaniały klimat. Miasto gościnne, bardzo pięknie położone, z piękną secesją, zabytkami jedynymi w Polsce - zabytkami związanymi z Ormianami. Lwów był bardzo różnorodny, wieloetniczny i wielokulturowy. Mieszkało w nim bardzo dużo Żydów, około 100 tysięcy, w tym ludzie bardzo wykształceni, lekarze, prawnicy, naukowcy, ale była też chasydzka biedota. Koloryt tworzyli także Ormianie, Ukraińcy, Rosjanie.
W powszechnej opinii było to miasto wesołej lwowskiej fali, znakomitego teatru, opery. Miało wspaniałe nekropolie, jak choćby Cmentarz Łyczakowski. Lwów był siedzibą, chyba jedyną na świecie, trzech metropolii: rzymskokatolickiej, greckokatolickiej i ormiańskiej. Trzy trony arcybiskupie były w tym mieście. Przez obecność Ormian Lwów miał taki trochę orientalny charakter. I ludzie życzliwi, solidarni, potrafiący żyć w zgodzie obok siebie. Nawet złodzieje mieli swój kodeks, biednych tam nigdy nie okradano.

2011-12-31 00:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abp Wacław Depo na Jasnej Górze: nasza wiara starła się z indoktrynacją i zaprogramowaną ateizacją narodu

2026-08-15 12:47

[ TEMATY ]

Jasna Góra

abp Wacław Depo

nasza wiara

starła się

indoktrynacja

ateizacja narodu

Jasna Góra Klasztor Ojców Paulinów

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

Metropolita częstochowski abp Wacław Depo na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

- Od czasów kardynała Stefana Wyszyńskiego nasza wiara starła się z indoktrynacją i zaprogramowaną ateizacją narodu, które pozostawiły swoje mocne piętno - powiedział w homilii podczas Sumy Pontyfikalnej na Jasnej Górze w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny metropolita częstochowski abp Wacław Depo. Jak dodał - doświadczamy na co dzień zrelatywizowania prawdy oraz kryzysu autorytetów.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
CZYTAJ DALEJ

Magnificat jest utkany z modlitwy Izraela

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Otwarcie świątyni Boga w niebie i ukazanie się Arki Przymierza to obraz o wielkiej gęstości. Arka zaginęła wraz z pierwszą świątynią. Tradycja żydowska opowiadała, że Jeremiasz ukrył ją przed zdobywcami, a odnaleziona zostanie dopiero, „gdy Bóg zgromadzi swój lud” (2 Mch 2,4-8). Jan widzi ją teraz w niebie. Nic z wierności Boga nie zaginęło, przymierze trwa nienaruszone. Liturgia uroczystości celowo zestawia ten widok z następnym. Zaraz po Arce ukazuje się Niewiasta. Kościół od wieków czyta to sąsiedztwo mariologicznie, widząc w Maryi żywą Arkę, w której zamieszkało Słowo.
CZYTAJ DALEJ

Zróbcie wszystko

2026-08-15 18:07

Archiwum WAPM

Słuchaj tego, co Jezus mówi, i to rób. To recepta na to, aby doświadczenie pielgrzymki trwało również po powrocie do domu – powiedział abp Adrian Galbas do pątników z Warszawy, którzy w przeddzień uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny dotarli na Jasną Górę.

14 sierpnia metropolita warszawski najpierw witał pielgrzymów przybywających z Warszawy. Następnie na jasnogórskim szczycie została odprawiona uroczysta Msza Święta. Podczas Eucharystii odnowiono Jasnogórskie Śluby Narodu, które po raz pierwszy złożono 70 lat temu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję