Reklama

Zadanie

Zmartwychwstanka s. Stanisja Więcławik jest od lat zakrystianką w kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego na Woli Duchackiej w Krakowie. Drobna, skromna i niepozorna, żyje zgodnie z benedyktyńską maksymą „Ora et labora” (Módl się i pracuj)

Niedziela małopolska 13/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wśród parafian wzbudza wiele pozytywnych uczuć. Są tacy, którzy wybierając się na niedzielną Mszę św., zastanawiają się, jaką też s. Stanisja kompozycję kwiatową obmyśliła. Zapewniają, że to są arcydzieła. Inni szczególnie doceniają jej modlitwy. Przekonują, że wyprosiła wiele łask. Jednakże zdecydowana większość nie wie, że Zakrystianka z Woli Duchackiej przebywała w Rzymie, w domu generalnym Sióstr Zmartwychwstanek na Via Marcantonio Colonna. I tam, jak podkreśla, miała wielkie szczęście poznać najpierw kardynała Karola Wojtyłę, a następnie spotkać się kilkakrotnie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II.
Gdy jednak zwróciłam się do Siostry z prośbą o wspomnienie, od razu odmówiła. I trzeba ją było długo przekonywać, aby zechciała podzielić się z Czytelnikami „Niedzieli” historią, która miała wpływ na kolejne lata jej życia. W końcu, gdy wyraziła zgodę, na spotkanie przyniosła kartkę, gdzie równiutkimi, wykaligrafowanymi literami spisała swoje świadectwo, które odczytała:

Wspomnienia

Reklama

- Do Rzymu, do naszego domu generalnego, wyjechałam w 1972 r. Kard. Karola Wojtyłę spotykałam, gdy przybywając do Watykanu, zatrzymywał się w naszym domu, gdzie nieraz celebrował Mszę św. Kiedyś musiałam zmienić kolor ornatu i pamiętam, jak z uśmiechem powiedział: „Oj, tej zakrystianki zawsze trzeba słuchać”. W refektarzu, gdy spożywał posiłek, był bezpośredni. Żartował, rozmawiał, ale przede wszystkim bardzo uważnie słuchał. Trzy dni przed wyborami, jeszcze przed konklawe, przyszedł do naszego domu, bo szukał bp. Bronisława Dąbrowskiego, a ponieważ go nie było, więc odszedł. Potem, już po wyborze biskup Dąbrowski się śmiał, że ja nie wpuściłam do domu przyszłego papieża.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Radość

Reklama

Później było konklawe. Modliłyśmy się o wybór Ojca Świętego. Już wtedy niektórzy mówili, że to będzie Polak, ale ja nie mogłam w to uwierzyć. W bazylice o godz. 16 odprawiano Msze św. Myśmy na nie chodziły. W dzień wyboru nowego papieża również uczestniczyłam z drugą siostrą w Eucharystii. Potem ktoś powiedział, że jest biały dym! Poszłyśmy na Plac św. Piotra. Stałyśmy niedaleko schodów. W pewnej chwili usłyszałyśmy wiadomość, że papieżem został kard. Wojtyła! Ogłaszający miał trudności z wypowiedzeniem nazwiska. Wszyscy wokół nas zaczęli szukać w specjalnym dodatku „L’osservatore Romano” nazwiska Wojtyła. Słyszało się tylko nerwowo powtarzane: „Wojtyla, Wojtyla!”. I pytanie: „Chi è?” - Kto to jest? W końcu zaczęli krzyczeć: „Polacco!” Coraz głośniej ze wszystkich stron powtarzano te dwa słowa: „Wojtyla i Polacco!”. W nich zawarta była radość, ale i zdumienie. Tak jakby pytali: jak to możliwe, że Polak, a nie Włoch?!
W naszym zgromadzeniu noc była z głowy. Zaczęły się urywać telefony. Rodziny sióstr Włoszek do nas dzwoniły, żeby nam, Polkom gratulować. Często jednak nie można było uzyskać połączenia. Do furty pukali dziennikarze, prosząc o jakiekolwiek zdjęcia kard. Wojtyły. W te pierwsze dni po wyborze w Rzymie zarówno Włosi jak i Polacy tylko tym żyli. A u nas dużo Polaków mieszkało i wszyscy o tym mówili. W naszym zgromadzeniu siostry znały kard. Wojtyłę, więc poruszenie było ogromne.

Spotkanie

Osobiście też bardzo to przeżywałam. Towarzyszyła mi radość wielka, a zarazem było mi Jana Pawła II żal, bo przecież taka odpowiedzialność od tej chwili na nim spoczywała. Nie odzywałam się wiele. Pracowałam, milczałam, a łzy same spływały po policzkach. Jakoś tak miesiąc po tym niezwykłym wydarzeniu uczestniczyłam we Mszy św., którą Ojciec Święty odprawiał w swojej prywatnej kaplicy. Poszłam tam wspólnie z drugą siostrą i z panią profesor z Krakowa, która gdy przyjeżdżała do Rzymu, to mieszkała w naszym domu. To było moje pierwsze spotkanie z Papieżem Polakiem. Po Mszy św. Jan Paweł II rozmawiał z nami, dopytywał o nasze sprawy. Druga siostra od razu zaczęła opowiadać, jakim niezwykłym przeżyciem dla nas wszystkich był wybór Polaka na papieża. Ja milczałam. I wtedy pani profesor stwierdziła: „A siostra Stanisja to tylko chodzi i płacze”. Ojciec Święty spojrzał na mnie, następnie przytulił do serca i powiedział do ucha: „Nie płacz, nie płacz, tylko się módl”. Nigdy tego nie zapomnę! Jeszcze czuję jego uścisk. A słowa wtedy wypowiedziane potraktowałam jako zadanie na kolejne lata życia i posługi w zakonie. Modliłam się, odmawiając Różaniec i wtedy, gdy Jan Paweł II wyjeżdżał z Rzymu na kolejne pielgrzymki, i w czasie zamachu, i gdy widziałam, jak traci zdrowie, i gdy umierał….

Wstawiennictwo

Ojca Świętego spotkałam jeszcze kilka razy w Rzymie oraz w Castel Gandolfo. Potem posługiwałam jako zakrystianka w Radomiu, w katedrze. I tam znów miałam szczęście spotkać Jana Pawła II! Nigdy nie zapomnę, jak obecny kardynał Stanisław Dziwisz powiedział: „To siostra Stanisja”. Na co Ojciec Święty: „O, poznałem, poznałem”. Była to dla mnie wielka niespodzianka i radość! Ale taki był Jan Paweł II. Patrzył na wszystkich, a dostrzegał każdego. I miał niezwykłą pamięć.
Po śmierci Jana Pawła II nadal się modlę. Żałobie po jego odejściu towarzyszyła myśl, że przecież teraz polski Papież wspiera moje modlitwy w niebie. Za jego wstawiennictwem modlę się o błogosławieństwo dla naszej ojczyzny, o łaski potrzebne dla innych, a dla siebie - by również mnie doprowadził do Domu Ojca.
Teraz znów zapanowała radość wielka. Zbliża się beatyfikacja. Do Rzymu już nie pojadę, ale będę w Krakowie, w jego mieście!

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Ryś o nowym metropolicie łódzkim: To jest człowiek, który kiedy myśli o Kościele, myśli Ewangelią i papieżem Franciszkiem

2026-03-13 10:16

[ TEMATY ]

Kard. Grzegorz Ryś

kard. Konrad Krajewski

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej/diecezja.pl

- To jest człowiek, który kiedy myśli o Kościele, myśli Ewangelią i papieżem Franciszkiem. Nie tylko Łódź, ale Polska, Kościół polski zyska na tej wyobraźni miłosierdzia, którą kardynał ma w sobie i pewnie będzie się z nią z nami dzielił – o kard. Konradzie Krajewskim mówi kard. Grzegorz Ryś. Metropolita krakowski modlił się z nowym metropolitą łódzkim podczas Mszy św. w kaplicy Arcybiskupów Krakowskich.

Metropolita krakowski nie kryje ogromnej radości z faktu, że Łódź nie musiała zbyt długo czekać na nowego biskupa. – Wiem od kard. Konrada, że Ojciec Święty bardzo go mobilizował, żeby ingres odbył jeszcze przed Wielkim Tygodniem. Myślę, że to w ten sposób najpierw trzeba czytać, w takich kategoriach wiary – Ojciec Święty wie, że Kościół potrzebuje biskupa w tych najważniejszych momentach roku. Wiadomo, że nie ma ważniejszego momentu w roku niż Triduum Paschalne. Dobrze, że Łódź ma biskupa na ten wyjątkowy czas – podkreśla kard. Grzegorz Ryś.
CZYTAJ DALEJ

„Całym swoim życiem służył Bogu i Ojczyźnie” – pogrzeb śp. o. Jana Golonki

2026-03-13 16:30

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pogrzeb

zmarły

BPJG

„Służył Bogu, Jasnogórskiej Maryi i Ojczyźnie”. Msza św. pogrzebowa o. Jana Golonki odprawiona została dziś na Jasnej Górze. Paulin był wieloletnim kustoszem Jasnogórskich Zbiorów Sztuki Wotywnej, członkiem Komisji Konserwatorskiej Cudownego Obrazu Matki Bożej, a także kapelanem Wojska Polskiego i Kombatantów. Zmarł w wieku 90 lat, w 72 roku życia zakonnego i w 64 roku kapłaństwa.

Mszy św. w jasnogórskiej Bazylice przewodniczył biskup Wiesław Lechowicz. Biskup Polowy Wojska Polskiego zwrócił uwagę, że dla zmarłego słowo „służba” miało szczególne znaczenie: „Służył Bogu, Matce Najświętszej, Ojczyźnie i bliźnim”.
CZYTAJ DALEJ

Zaufanie silniejsze niż cud

2026-03-14 09:20

[ TEMATY ]

Samuel Pereira

Materiały własne autora

Samuel Pereira

Samuel Pereira

Zastanawiam się czasem, ile w podejściu katolików – i w moim własnym – do wiary jest w ostatecznym rozrachunku logiki, nauki i zaufania. Sam chętnie czytam i poznaję przesłanki racjonalne, naukowe, które pozwalają mi pewniej patrzeć na nauczanie Kościoła. Mniej wątpić w sens wiary.

Jedną z takich historii są fakty z życia, a tak naprawdę najmocniej te po śmierci siostry Marii-Bernardy Bernadetty Soubirous. Jej życiorys to cudowna historia, a to, jak niezwykle zachowało się jej ciało po śmierci, jest dla wielu kolejnym świadectwem. Tylko dlaczego akurat w jej wypadku to się stało? W tym czasie? W tym kraju? Nie wiemy tego na pewno i nigdy się najpewniej nie dowiemy. Świętych jest wielu. Poza tym czy ten cud rzeczywiście ma jakiś obiektywny (mierząc linijką racjonalizmu) i niepodważalny sens?
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję