Reklama

Droga Krzyżowa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

STACJA I
Sąd

Jak bardzo jesteśmy skorzy do sądzenia innych, zapominając o słowach Jezusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”.
Wystarczy coś usłyszeć, coś zobaczyć w migawce dnia - ale nie ma nawet czasu, by zapytać: co miałeś na myśli? A jeżeli inni nas osądzą, choćby łagodnie, z miłością, ale niesłusznie, bo też nie mieli czasu, albo było im wygodniej nie pytać, wtedy rozżaleniu naszemu nie ma końca.
Jaka czasami mała przestrzeń między osądzeniem a posądzeniem, by na czyjeś ramiona włożyć krzyż, lub przyjąć na swoje. Czy w takich chwilach może wystarczyć słowo „przepraszam”?

Jezu, osądzany także przeze mnie, wynagródź wszystkim tym, którzy z powodu mojego osądu musieli wziąć krzyż na swoje ramiona.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

STACJA II
Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Bierze jako Bóg i jako człowiek z całą konsekwencją cierpienia, aby swoją Przenajświętszą Krwią odkupić ciebie i mnie. Czy to kiedyś naprawdę zrozumiem, czy przyjmę tylko do wiadomości? A wszystko przez wydawałoby się ulotne słowo. Ile razy słyszy się: „ja przecież nic takiego nie zrobiłem? Ja TYLKO powiedziałem”.
Być odpowiedzialnym za słowo i uczyć tego dzieci - to niezwykle ważne, ponieważ łatwiej czasami wybaczyć czyn od słowa, które potrafi drążyć całymi latami i siać spustoszenie.

Jezu, nie dopuść, bym…

STACJA III
Pierwszy upadek

Reklama

Czasami przez jedno tylko nieprzemyślane słowo, przez tzw. chlapnięcie, upadek. Przed kilkunastoma laty ktoś z bliskich powiedział mi, że moje słowo… A wydawało mi się wtedy, że to był żart. A ile takich żartów i nie żartów we mnie, które pomimo upływu czasu bolą. „Słowo, choć nie z kamienia, może rozbić kości, złego więc wyrazu nie używaj w złości”.

Jezu, daj nam czas na zastanowienie się, by tak jak Jan Paweł II, wiedzieć, co się mówi, a nie mówić, co się wie.

STACJA IV
Jezus spotyka swoją Matkę

Jak dobrze mieć matkę, wiedzą najlepiej ci, którzy jej już nie mają. Często bowiem bywa, że dopiero po jej śmierci dociera do nas całe bogactwo jej myśli, przestróg i rad wynikających z głębokiej mądrości życiowej i jej troski o nas. Jak ważne, żeby jeszcze za życia dotarło do naszej świadomości, że matka chce zawsze dla nas najlepiej. Prośmy o to Matkę Niebieską, która jest równocześnie naszą Matką. Znowu niewyobrażalne. Człowiek, grzeszny człowiek, ma wspólną Matkę z Jezusem!

Każda z nas matek wie, że wcale nie jest łatwo być matką. Dobrą matką, która potrafi zachować właściwe proporcje w miłości do dziecka, aby wbrew bólowi, który niekiedy rozdziera serce, umieć powiedzieć - nie. Aby w innej sytuacji ukryć łzy i zamilknąć. Bywają też i takie sytuacje, kiedy dziecko zostaje opuszczone przez wszystkich oprócz matkę, która wytrwa do końca, jak Ty, Maryjo, ale już dziś proszę, by Twój Syn nie wypróbowywał mnie w takiej sytuacji ani tych, których co dzień polecam w modlitwach.

STACJA V
Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Reklama

Pomaga, ale przymuszony. Niejeden z nas spotkał się z taką pomocą, a ci których to ominęło, niech dziękują Bogu. Jak ważne jest, żeby widzieć i słyszeć innych. Przy przejściu na pasach przestała stukać biała laska. Nikt tego nie zauważył. Wszyscy się spieszyli. Ci, którzy szli wolno, mieli słuchawki w uszach, więc nie usłyszeli. Zobaczyć człowieka w potrzebie! Zobaczyć w rodzinie, na klatce schodowej, w kolejce do okienka, w tramwaju… Być już od dziecka ukierunkowywanym na drugiego, żeby czuć się szczęśliwym, mając okazję mu pomóc i to tak, by wywołać uśmiech na jego twarzy. Doświadczyłam tego w tym roku w Lourdes, kiedy wolontariat medyczny udzielał mi w taki sposób pomocy, jakby czynili to sami aniołowie. Umieć tak pomóc, tzn. uwierzyć, że w każdym cierpiącym człowieku jest Jezus.

STACJA VI
Weronika ociera twarz Jezusowi

Nie bała się następstw jej grożących. Nie bała się uśmieszków, szyderstw, narażenia się na nieprzyjemności prowadzące aż do usunięcia poza nawias: pracy, towarzystwa, szkoły - to bowiem jest najczęściej powodem naszej obojętności. Ona się nie bała. Nie kalkulowała. Zapewne nawet nie wiedziała, co to za Człowiek. Wystąpiła odważnie z tłumu, aby Mu ulżyć choć w tak drobny sposób, bo tylko tak niewiele wtedy mogła, a równocześnie tak wiele, że po przeszło dwóch tysiącach lat mówi się o Weronice z czułością. Jezu, dziękuję Ci, że od najmłodszych lat nie idę z tłumem, obojętna na los drugiego człowieka, drogą „lizusostwa”, chęci przypodobania się innym, tylko dlatego, że to najłatwiejszy sposób zdobycia czyjejś aprobaty. Sposób, który w dodatku nic nie kosztuje. W czasach komunizmu, kiedy chciano mi odebrać mieszkanie (i odebrano), zostałam wezwana do Urzędu Miasta Krakowa i tuż przed wejściem do kogoś ważnego (nie pamiętam, kim był ten człowiek: towarzysz sekretarz czy…) podeszła do mnie młoda dziewczyna, przedstawiła się jako prawniczka, która prowadziła moją sprawę, ale odsunięto ją - jak mnie poinformowała - zastępując inną, która zgodziła się napisać orzeczenie niezgodne z prawem. Chociaż byłam ogromnie zaskoczona odwagą i wiedzą tej młodziutkiej, dopiero zaczynającej karierę zawodową prawniczki, nie zapomniałam spytać o jej imię. Odpowiedziała: Weronika.

Reklama

Weroniko, i wszystkie inne Weroniki pojawiające się na drodze mojego krzyża, dziękuję wam za waszą odwagę i modlitwę, upraszającą Jezusa, bym nadal nie bała się narażać dla dobra innych, kiedy wymaga tego dana sytuacja. Mimo że to wcale nie jest łatwe.

STACJA VII
Jezus upada po raz drugi

Ileż to razy obiecywałam sobie po spowiedzi św.: już nie obrażę Cię więcej danym grzechem. Daremnie. Nadarzyła się sytuacja i znowu poszłam na łatwiznę, którą przygniotłam Ciebie do ziemi. Ale mnie też. Czasami wymagało to czasu, żeby to zauważyć, że to pójście na skróty nie było właściwym rozwiązaniem, a jedynie tłumaczeniem, że to on czy ona mnie pociągnęli. Żałosna obrona, która jest zawsze brakiem cywilnej odwagi. To, to samo, co mówienie: takie czasy, co dziś słyszy się na każdym kroku i to nie tylko od młodych, jak byśmy to nie my je tworzyli. „To nie sytuacje nas tworzą. One tylko ukazują, jakimi my naprawdę jesteśmy”.

Jezu, proszę Cię, by nigdy nie brakowało mi cywilnej odwagi.

STACJA VIII
Jezus spotyka płaczące niewiasty

Reklama

Patrząc na Jego zmasakrowane ciało, nie były w stanie powstrzymać łez. Jezus im jednak mówi, żeby nie płakały nad Nim, tylko nad swoimi dziećmi. Płaczmy nad tym, że dzieci z katolickich rodzin żyją tak, jakby Boga nie było, i to często przy aprobacie rodziców na życie w wolnych związkach, chociaż w wielu przypadkach nie mają przeszkód, ale… „No cóż, dziś taka moda”, mówią nawet ci rodzice, którzy co niedzielę chodzą do kościoła. „Przecież ja nie mogę ingerować w ich życie”! Ale jeżeli chodzi o kremy, balsamy do pielęgnacji ciała, żeby było gładkie, o jedzenie czy wreszcie o odpowiedni kierunek studiów, to ile tam zachodu, uwag, zapobiegliwości rodziców jakby od tego zależało zbawienie ich dzieci, i wtedy nie boją się ingerować w sprawy dziecka. Pewnie, że to ważne, ale czy naprawdę ważniejsze od naszego życia w bliskości z Bogiem? Niewiasty połykające często swoje łzy, by nikt ich nie zobaczył, nie troszczcie się o ciało dziecka i jego zabezpieczenie materialne bardziej niż o jego duszę. Nie bójcie się dzieciom powiedzieć NIE.

Jezu, ochroń nasze dzieci przed takim życiem, „jakby Boga nie było”, i tych, których co dzień polecam w swoich modlitwach.

STACJA IX
Trzeci upadek Jezusa

Myślałam, że w starszym wieku będę zahartowana, że mniej będzie boleć, trudniej będzie upaść. A tymczasem… Człowiek bardziej delikakatny, mocniej poraniony, poobijany życiem. Z każdym dniem mniej sił fizycznych, może i cierpliwości, jeżeli nie uporządkował siebie za młodu, bo mówił: „później…” I tak zastała go jesień życia, i jest trudniej niż myśleliśmy, bardziej niezręcznie… A wystarczyło tylko przestać mówić: „Taki już jestem… To sprawa charakteru. Nie - to sprawa braku charakteru” - jak napisał Josemaria Escrivá de Balaguer, założyciel Opus Dei.

Jezu, jeżeli znowu upadnę, daj siły, bym mogła i tym razem się podnieść, by pójść dalej za Tobą.

STACJA X
Jezu odarty z szat

Reklama

Być odartą z dobrego imienia, kiedy się na to nie zasłużyło, to ogromny ból, ale pozbawić kogoś innego prawa do niego, to jeszcze większe cierpienie, zważywszy na to, co napisał kard. Stefan Wyszyński: „Niekiedy oburzmy się: Zwymyślał mnie. Mnie! - starszego, przy moich podwładnych! - Dziękuj Bogu, że to on cię zwymyślał, a nie ty jego. To jest łaska Boża. Mówisz: Nie uszanował mnie - byleś ty go uszanował. Obgadał mnie - byleś ty nie obgadał. Posądził mnie szpetnie - byleś ty nie posądził. I tak bez końca… A jednak lepiej dostać, niż ugodzić, bo człowiek ugodzony właściwie nie cierpi, choćby go bolało”.

Jezu, proszę Cię, bym nigdy już nikogo nie ugodziła. Nawet najbardziej niewinnym słowem.

STACJA XI
Przybicie do krzyża

Jak mówią słowa pieśni: „To nie ludzie Cię przybili, lecz mój grzech…”. Można powiedzieć, że z dnia na dzień zanika coraz bardziej granica między dobrem a złem. Ale jak ma tak nie być, skoro ogromna rzesza katolików poprzestała na wiadomościach wyniesionych ze szkoły, które wraz z upływem czasu zacierają się, a nowych wiadomości brak, bo ilu katolików sięga po Pismo Święte, ilu po książkę religijną lub prasę katolicką, albo słucha Radio Maryja i ogląda Telewizję Trwam, z takim trudem zdobytą? Nawet ci, którzy co niedzielę chodzą na Mszę św. - chodzą, ale czy w niej uczestniczą? Czy słuchają wtedy słów samego Boga, które są czytane i wypowiadane ustami kapłana? Czy naprawdę mają świadomość tego, że Msza św. to centrum życia chrześcijańskiego? Gdyby tak było, przychodziliby przed jej rozpoczęciem, aby należycie przygotować się do tego wielkiego misterium, i nie spowiadaliby się w czasie jej trwania, by nie uronić nic ze Słowa Bożego.

Jezu, który dałeś się przybić do krzyża za mnie i za innych, daj nam „chociażby” taką wiarę, byśmy uwierzyli, że w czasie każdej Mszy św. uobecniana jest Twoja ofiara, taka sama jak na Golgocie, tylko bezkrwawo, a słowa padające w czasie jej trwania, to Twoje słowa, Panie.

STACJA XII
Śmierć Jezusa na krzyżu

Reklama

I na nas przyjdzie taki czas, kiedy trzeba będzie pozostawić wszelkie bogactwa, tytuły, zaszczyty, medale… całymi latami kolekcjonowane przedmioty i stanąć nagim przed Tobą, Boże. Stanąć w prawdzie, bez ziemskich zafałszowań, kiedy to nas chwalono, sadzano na pierwszych miejscach. Do Ciebie, Jezu, należy ostatnie słowo.

Jezu, obym usłyszała, i ci, których co dnia polecam w swoich modlitwach: „Byliście wierni w małych rzeczach, dlatego postawię was nad wieloma”.

STACJA XIII
Jezus zdjęty z krzyża

Potrzeba było przejść aż tak wiele, by nas odkupić. Nie zawahałeś się nawet w nocy Ogrójca, kiedy to mogłeś się wycofać. Nie zrobiłeś tego ze względu na nasze dobro. A my, tak często jesteśmy tchórzliwi. Wystarczy niekiedy czyjś podniesiony głos i wycofujemy się z obrony pokrzywdzonego. Czasami wystarczy obietnica awansu, zachowania swojego stołka czy wreszcie tylko zwyczajny poklask wątpliwego uznania.

Jezu, daj wszystkim niosącym krzyż siłę ofiarowania swego cierpienia za innych, w łączności z Tobą, a mnie i moim bliskim zrozumienia każdego krzyża, który dopuszczasz na nas tylko dlatego, że to najkrótsza droga dojścia do Ciebie.

STACJA XIV
Jezus złożony w grobie

Nawet Apostołowie, tak blisko będący przy Tobie, zwątpili. Jedynie Matka wierzyła w Twoje zwycięstwo nad śmiercią. Ona, która współcierpiała. To tylko serce Matki potrafi wytrzymać taki ból i wierzyć do końca.

Jezu, skoro nie oszczędziłeś swojej Matki, jak prosić za sobą i innymi? Matko, Ty wstawiaj się za nami.

2008-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Święty Jan Chryzostom

[ TEMATY ]

święty

Jan z Antiochii, nazywany Chryzostomem, czyli „Złotoustym”, z racji swej wymowy, jest nadal żywy, również ze względu na swoje dzieła. Anonimowy kopista napisał, że jego dzieła „przemierzają cały świat jak świetliste błyskawice”. Pozwalają również nam, podobnie jak wierzącym jego czasów, których okresowo opuszczał z powodu skazania na wygnanie, żyć treścią jego ksiąg mimo jego nieobecności. On sam sugerował to z wygnania w jednym z listów (por. Do Olimpiady, List 8, 45).

Urodził się około 349 r. w Antiochii w Syrii (dzisiaj Antakya na południu Turcji), tam też podejmował posługę kapłańską przez około 11 lat, aż do 397 r., gdy został mianowany biskupem Konstantynopola. W stolicy cesarstwa pełnił posługę biskupią do czasu dwóch wygnań, które nastąpiły krótko po sobie - między 403 a 407 r. Dzisiaj ograniczymy się do spojrzenia na lata antiocheńskie Chryzostoma. W młodym wieku stracił ojca i żył z matką Antuzą, która przekazała mu niezwykłą wrażliwość ludzką oraz głęboką wiarę chrześcijańską. Odbył niższe oraz wyższe studia, uwieńczone kursami filozofii oraz retoryki. Jako mistrza miał Libaniusza, poganina, najsłynniejszego retora tego czasu. W jego szkole Jan stał się wielkim mówcą późnej starożytności greckiej. Ochrzczony w 368 r. i przygotowany do życia kościelnego przez biskupa Melecjusza, przez niego też został ustanowiony lektorem w 371 r. Ten fakt oznaczał oficjalne przystąpienie Chryzostoma do kursu eklezjalnego. Uczęszczał w latach 367-372 do swego rodzaju seminarium w Antiochii, razem z grupą młodych. Niektórzy z nich zostali później biskupami, pod kierownictwem słynnego egzegety Diodora z Tarsu, który wprowadzał Jana w egzegezę historyczno-literacką, charakterystyczną dla tradycji antiocheńskiej. Później udał się wraz z eremitami na pobliską górę Sylpio. Przebywał tam przez kolejne dwa lata, przeżyte samotnie w grocie pod przewodnictwem pewnego „starszego”. W tym okresie poświęcił się całkowicie medytacji „praw Chrystusa”, Ewangelii, a zwłaszcza Listów św. Pawła. Gdy zachorował, nie mógł się leczyć sam i musiał powrócić do wspólnoty chrześcijańskiej w Antiochii (por. Palladiusz, „Życie”, 5). Pan - wyjaśnia jego biograf - interweniował przez chorobę we właściwym momencie, aby pozwolić Janowi iść za swoim prawdziwym powołaniem. W rzeczywistości, napisze on sam, postawiony wobec alternatywy wyboru między trudnościami rządzenia Kościołem a spokojem życia monastycznego, tysiąckroć wolałby służbę duszpasterską (por. „O kapłaństwie”, 6, 7), gdyż do tego właśnie Chryzostom czuł się powołany. I tutaj nastąpił decydujący przełom w historii jego powołania: został pasterzem dusz w pełnym wymiarze! Zażyłość ze Słowem Bożym, pielęgnowana podczas lat życia eremickiego, spowodowała dojrzewanie w nim silnej konieczności przepowiadania Ewangelii, dawania innym tego, co sam otrzymał podczas lat medytacji. Ideał misyjny ukierunkował go, płonącą duszę, na troskę pasterską. Między 378 a 379 r. powrócił do miasta. Został diakonem w 381 r., zaś kapłanem - w 386 r.; stał się słynnym mówcą w kościołach swego miasta. Wygłaszał homilie przeciwko arianom, następnie homilie na wspomnienie męczenników antiocheńskich oraz na najważniejsze święta liturgiczne. Mamy tutaj do czynienia z wielkim nauczaniem wiary w Chrystusa, również w świetle Jego świętych. Rok 387 był „rokiem heroicznym” dla Jana, czasem tzw. przewracania posągów. Lud obalił posągi cesarza, na znak protestu przeciwko podwyższeniu podatków. W owych dniach Wielkiego Postu, jak i wielkiej goryczy z powodu ogromnych kar ze strony cesarza, wygłosił on 22 gorące „Homilie o posągach”, ukierunkowane na pokutę i nawrócenie. Potem przyszedł okres spokojnej pracy pasterskiej (387-397). Chryzostom należy do Ojców najbardziej twórczych: dotarło do nas jego 17 traktatów, ponad 700 autentycznych homilii, komentarze do Ewangelii Mateusza i Listów Pawłowych (Listy do Rzymian, Koryntian, Efezjan i Hebrajczyków) oraz 241 listów. Nie uprawiał teologii spekulatywnej, ale przekazywał tradycyjną i pewną naukę Kościoła w czasach sporów teologicznych, spowodowanych przede wszystkim przez arianizm, czyli zaprzeczenie boskości Chrystusa. Jest też ważnym świadkiem rozwoju dogmatycznego, osiągniętego przez Kościół w IV-V wieku. Jego teologia jest wyłącznie duszpasterska, towarzyszy jej nieustanna troska o współbrzmienie między myśleniem wyrażonym słowami a przeżyciem egzystencjalnym. Jest to przewodnia myśl wspaniałych katechez, przez które przygotowywał katechumenów na przyjęcie chrztu. Tuż przed śmiercią napisał, że wartość człowieka leży w „dokładnym poznaniu prawdziwej doktryny oraz w uczciwości życia” („List z wygnania”). Te sprawy, poznanie prawdy i uczciwość życia, muszą iść razem: poznanie musi się przekładać na życie. Każda jego mowa była zawsze ukierunkowana na rozwijanie w wierzących wysiłku umysłowego, autentycznego myślenia, celem zrozumienia i wprowadzenia w praktykę wymagań moralnych i duchowych wiary. Jan Chryzostom troszczył się, aby służyć swoimi pismami integralnemu rozwojowi osoby, w wymiarach fizycznym, intelektualnym i religijnym. Różne fazy wzrostu są porównane do licznych mórz ogromnego oceanu: „Pierwszym z tych mórz jest dzieciństwo” (Homilia 81, 5 o Ewangelii Mateusza). Rzeczywiście, „właśnie w tym pierwszym okresie objawiają się skłonności do wad albo do cnoty”. Dlatego też prawo Boże powinno być już od początku wyciśnięte na duszy, „jak na woskowej tabliczce” (Homilia 3, 1 do Ewangelii Jana): w istocie jest to wiek najważniejszy. Musimy brać pod uwagę, jak ważne jest, aby w tym pierwszym etapie życia człowiek posiadł naprawdę te wielkie ukierunkowania, które dają właściwą perspektywę życiu. Dlatego też Chryzostom zaleca: „Już od najwcześniejszego wieku uzbrajajcie dzieci bronią duchową i uczcie je czynić ręką znak krzyża na czole” (Homilia 12, 7 do Pierwszego Listu do Koryntian). Później przychodzi okres dziecięcy oraz młodość: „Po okresie niemowlęcym przychodzi morze okresu dziecięcego, gdzie wieją gwałtowne wichury (…), rośnie w nas bowiem pożądliwość…” (Homilia 81, 5 do Ewangelii Mateusza). Potem jest narzeczeństwo i małżeństwo: „Po młodości przychodzi wiek dojrzały, związany z obowiązkami rodzinnymi: jest to czas szukania współmałżonka” (tamże). Przypomina on cele małżeństwa, ubogacając je - z odniesieniem do cnoty łagodności - bogatą gamą relacji osobowych. Dobrze przygotowani małżonkowie zagradzają w ten sposób drogę rozwodowi: wszystko dzieje się z radością i można wychowywać dzieci w cnocie. Gdy rodzi się pierwsze dziecko, jest ono „jak most; tych troje staje się jednym ciałem, gdyż dziecko łączy obie części” (Homilia 12, 5 do Listu do Kolosan); tych troje stanowi „jedną rodzinę, mały Kościół” (Homilia 20, 6 do Listu do Efezjan). Przepowiadanie Chryzostoma dokonywało się zazwyczaj podczas liturgii, w „miejscu”, w którym wspólnota buduje się Słowem i Eucharystią. Tutaj zgromadzona wspólnota wyraża jeden Kościół (Homilia 8, 7 do Listu do Rzymian), to samo słowo jest skierowane w każdym miejscu do wszystkich (Homilia 24, 2 do Pierwszego Listu do Koryntian), zaś komunia Eucharystyczna staje się skutecznym znakiem jedności (Homilia 32, 7 do Ewangelii Mateusza). Jego plan duszpasterski był włączony w życie Kościoła, w którym wierni świeccy przez fakt chrztu podejmują zadania kapłańskie, królewskie i prorockie. Do wierzącego laika mówi: „Również ciebie chrzest czyni królem, kapłanem i prorokiem” (Homilia 3, 5 do Drugiego Listu do Koryntian). Stąd też rodzi się fundamentalny obowiązek misyjny, gdyż każdy w jakiejś mierze jest odpowiedzialny za zbawienie innych: „Jest to zasada naszego życia społecznego (…) żeby nie interesować się tylko sobą” (Homilia 9, 2 do Księgi Rodzaju). Wszystko dokonuje się między dwoma biegunami, wielkim Kościołem oraz „małym Kościołem” - rodziną - we wzajemnych relacjach. Jak możecie zauważyć, Drodzy Bracia i Siostry, ta lekcja Chryzostoma o autentycznej obecności chrześcijańskiej wiernych świeckich w rodzinie oraz w społeczności pozostaje również dziś jak najbardziej aktualna. Módlmy się do Pana, aby uczynił nas wrażliwymi na nauczanie tego wielkiego Nauczyciela Wiary.
CZYTAJ DALEJ

Benedyktynki po spotkaniu z Leonem: być znakiem dla świata

2026-09-13 08:05

[ TEMATY ]

spotkanie

benedyktynki

Papież Leon XIV

być znakiem

Vatican Media

Benedyktynki spotkały się w Rzymie z Papieżem Leonem XIV

Benedyktynki spotkały się w Rzymie z Papieżem Leonem XIV

To były bardzo treściwe słowa, zawierające istotę naszego życia i misji w Kościele – tak o dzisiejszym przemówieniu Leona XIV do benedyktyńskich mniszek mówią przedstawicielki wspólnot monastycznych z Polski. W świecie, który stawia w centrum człowieka, samego siebie, my nieustannie przypominamy, że to Bóg ma być we wszystkim uwielbiony – mówi w rozmowie z Vatican News s. Brygida Olęcka, loretanka.

Jak wskazuje s. Marcelina Kuśmierz OSB, dzisiejsze spotkanie z Papieżem było świadectwem jego bliskości i modlitwy.
CZYTAJ DALEJ

Pierwsza Piesza Pielgrzymka z Żórawiny do Jaksonowa

2026-09-13 16:49

Archiwum parafii

Pielgrzymi podczas postoju w Pasterzycach

Pielgrzymi podczas postoju w Pasterzycach

W przededniu święta Podwyższenia Krzyża Świętego wierni z Żórawiny udali się pieszo do Jaksonowa. To właśnie tam odbywały się uroczystości odpustowe, którym przewodniczył ks. prałat Jan Suchecki.

Pielgrzymi wyruszyli o godz. 9.00 spod kościoła św. Józefa w Żórawinie. Pielgrzymom na drogę błogosławił ks. Cezary Chwilczyński, proboszcz parafii. Trasa pielgrzymki wiodła przez Żerniki Wielkie, Bogunów i Pasterzyce. W Pasterzycach czekał na nich przygotowany przez mieszkańców poczęstunek. W czasie drogi towarzyszyła modlitwa w osobistych i wspólnych intencjach. Podczas drogi była okazja do rozważania tematu związanego z cierpieniem i jego sensem, jak zaznaczył ks. Przemysław Pastucha, przewodnik grupy - jest to doświadczenie wpisane w życie każdego człowieka, ale wspólnota jest tą, która pozwala spojrzeć z perspektywy, że człowiek nigdy nie pozostaje sam.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję