W dniu 1 marca we Wrocławiu odbyły się uroczystości upamiętniające żołnierzy powojennego podziemia niepodległościowego. Obchody Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zgromadziły kombatantów, przedstawicieli władz, młodzież szkolną i mieszkańców miasta. Święto upamiętnia bohaterów, którzy po 1945 r. nie złożyli broni i sprzeciwili się narzuconej Polsce władzy komunistycznej.
Już na początku uroczystości z ust Przemysława Lazarowicza, wybrzmiały słowa podkreślające znaczenie historycznej ciągłości: – Nie jesteśmy kaprysem historii, przypadkową zbiorowością ludzi. Jesteśmy dumnym narodem, którego najdzielniejsi potrafili oddać swoje życie za wolność ojczyzny – wskazał, dodając: – Pamięć to prawda. To dwa czynniki, które decydują o tym, że możemy pozostać Polakami niezależnie od tego, co się wydarzy w przyszłości.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W swoim przemówieniu Piotr Kozdrowiecki, wicewojewoda dolnośląski wspominał major Wandę Kiałkę, żołnierza Armii Krajowej z Wileńszczyzny, więzioną przez NKWD i skazaną w tzw. procesie szesnastu. Po latach represji osiedliła się we Wrocławiu, gdzie angażowała się w działalność edukacyjną i patriotyczną.
Głos zabrał także Kamil Dworaczek, który rozpoczął od słów Łukasza Cieplińskiego ps. „Pług”, prezesa IV Zarządu WiN, zamordowanego 1 marca 1951 r. Był to fragment jego listu do syna, napisanego w celi śmierci: „Odbiorą mi tylko życie, a to nie najważniejsze. Cieszę się, że będę zamordowany jako katolik za wiarę świętą, jako Polak za Polskę niepodległą i szczęśliwą, jako człowiek za prawdę i sprawiedliwość”. Natomiast drugi fragment brzmiał: „W tych dniach mam zostać zamordowany przez komunistów za realizowanie ideałów, które Tobie w testamencie przekazuję. (…) Świadomość, że ofiara moja nie pójdzie na marne (…) jest dla mnie wielkim szczęściem”. – Nie pisze tego człowiek przegrany. Pisze to zwycięzca. Człowiek pogodzony ze swoim losem, a jednocześnie pewny tego, że dokonał słusznych wyborów – przekonywał prezes wrocławskiego IPN-u.
Zwrócił także uwagę na dwie ważne postacie: Danutę Siedzikównę „Inkę”, 18-letnią sanitariuszkę 5. Wileńskiej Brygady AK, oraz Henryka Urbanowiczowa ps. „Zabawa”, zamordowanego w 1949 r. – Oboje służyli pod rozkazami majora Łupaszki. Oboje zginęli bardzo młodo. Oboje pozostali wierni przysiędze – przypomniał Kamil Dworaczek, wskazując także na Witolda Pileckiego i Augusta Emila Fieldorfa ps.„Nil”, jako symboli niezłomnej walki o wolną Polskę, dodając: – Każdy bohater wydobyty przez nas z niepamięci to triumf prawdy nad kłamstwem. To triumf dobra nad złem. To triumf wolnej, niepodległej Rzeczypospolitej. Przywracanie pamięci jest kluczową potrzebą w budowaniu tożsamości narodowej i przyszłości Polski. Ta pamięć i wdzięczność jest naszą powinnością.
