Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Modlitwa nogami

Osoby ceniące piesze pielgrzymowanie są zaproszone do udziału w Camino do Rychwałdu.

Niedziela bielsko-żywiecka 10/2026, str. VI

[ TEMATY ]

diecezja bielsko‑żywiecka

Archiwum Talitha Kum

Uczestnicy spotkania na poprzedniej edycji Camino

Uczestnicy spotkania na poprzedniej edycji Camino

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pomysł na Camino do Rychwałdu zrodził się kilka lat temu w Diakonii Ewangelizacyjnej wspólnoty Talitha Kum z potrzeby serca i zamiłowania do wędrowania. Jak podkreśla animatorka Diakonii Ewangelizacyjnej Elżbieta Dziergas, we wspólnocie mają sporo osób, które lubią wędrować i chodzić na pielgrzymki piesze, a Rychwałd jest dla nich jak drugi dom, dlatego wpadli na pomysł, by wyruszyć tam wspólnie. To głównie piesza pielgrzymka inspirowana tradycją wędrowania szlakami św. Jakuba. Choć każdy uczestnik niesie osobiste sprawy, jedna intencja powraca niezmiennie: modlitwa o pokój. – Chodzi o ten duchowy pokój – w sercu i rodzinach oraz światowy, wolny od wojen i konfliktów – mówi p. Elżbieta. Podkreśla, że to nie jest zwykły marsz, ale modlitwa nogami, która ma szczególny charakter. To modlitwa całym sobą: wysiłkiem, zmęczeniem, ciszą w drodze. – To modlitwa, kiedy już nie starcza słów. Idziemy w intencjach własnych, a po drodze każdy modli się tak, jak potrafi: różańcem, koronką, własnymi słowami – dodaje.

Reklama

Choć nazwa nawiązuje do Camino, pieszego wędrowania drogą, forma uczestnictwa jest otwarta. Można iść z dowolnego miejsca pieszo, samemu, w grupie, ale również przyjechać rowerem, hulajnogą, motocyklem, a nawet – jak żartobliwie zauważa p. Elżbieta – przylecieć samolotem i przejść ostatni odcinek. – Nie każdy może przyjść na nogach. Jeśli ktoś ma ograniczenia fizyczne, a przyjedzie samochodem, będzie nam miło. Chodzi o serce, nie o dystans – podkreśla. Najdłuższą trasę pokonała dotąd jedna z uczestniczek – Barbara, która przyszła z Oświęcimia. Wędrówka zajęła jej 2 dni.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Trasa pielgrzymki prowadzi m.in. obok cmentarza żołnierzy radzieckich. Dla p. Elżbiety to ważny moment zatrzymania. – Staram się zawsze brać ze sobą znicz i tam zapalić. To taki gest pojednania między narodami. Wierzę, że wielu z tych poległych jest dziś świętymi i oni też chcą pokoju – mówi.

Pielgrzymka odbędzie się 14 marca, zakończy się Mszą św. o godz. 18 w sanktuarium w Rychwałdzie. Po niej uczestnicy spotkają się w domu rekolekcyjnym na agapie przygotowanej przez diakonię wspólnoty. Jak podsumowuje p. Elżbieta: – Chodzi o to, by na chwilę usiąść, powiedzieć skąd ktoś przyszedł i co niesie w sercu. Każdy, kto chce, może się odnaleźć w tej drodze.

2026-03-03 12:41

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zainspiruj się moim świadectwem

Niedziela bielsko-żywiecka 51‑52/2024, str. IV

[ TEMATY ]

diecezja bielsko‑żywiecka

Monika Jaworska/Niedziela

Grzegorz Czerwicki (na środku) z młodymi w Ustroniu Lipowcu

Grzegorz Czerwicki (na środku) z młodymi w Ustroniu Lipowcu

Od 10 lat żyje na wolności. Jest przykładem, że Jezus może zrodzić się w sercu każdego człowieka, także tego, który stoczył się na samo dno, przebywa w zakładzie karnym i po ludzku nie widać już dla niego ratunku. Dzieli się świadectwem życia. Jak sam mówi, to wszystko się wydarzyło dzięki temu, że trafił do więzienia.

Babcia mówiła małemu Grzesiowi Czerwickiemu, że jest Bóg Ojciec, która go kocha i się o niego troszczy. Ale on w to nie wierzył. Był ochrzczony, przystąpił do I Komunii św., ale wzrastał w rodzinie patologicznej, rodzice nie mieszkali razem, mimo iż byli małżeństwem. Gdy miał 9 lat, ojciec przyszedł do domu, miał się nim opiekować, zaczął oglądać telewizję i powiedział chłopcu, żeby przyniósł mu piwo ze sklepu. – Odmówiłem. I wtedy mi powiedział: Jesteś niewypałem, do niczego się nie nadajesz, nic nie osiągniesz, nic nie umiesz robić, nawet po piwo zajść do sklepu. Poczułem się, jakbym dostał młotkiem 9-kilogramowym w głowę. Powiedziałem mu, że sam jest niewypał i może sobie sam iść po to piwo. Zerwał się na równe nogi, rzucił mnie na łóżko i dusił poduszką. Udało mi się uciec. Wylądowałem na śmietniku. Od tego momentu przez 19 lat wierzyłem w to, że jestem niewypałem. W moim sercu pracowała nienawiść do ojca, do wszystkich – wspomina Grzegorz Czerwicki.
CZYTAJ DALEJ

Przepis na bycie udanym rodzeństwem? Marta, Maria i Łazarz go znali!

Nieporozumienia są w każdej rodzinie. Mimo problemów nigdy nie możemy zapominać, że jesteśmy uczniami Chrystusa, który bardzo nas kocha. Doświadczenie miłości Jezusa pozwala nam sobie przebaczać i pomaga troszczyć się o siebie nawzajem – powiedział Family News Service biblista Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II, ks. dr Marcin Zieliński. 29 lipca obchodzimy wspomnienie świętego rodzeństwa – Marty, Marii i Łazarza z Betanii.

Marta, Maria i Łazarz to rodzina, która należała do grona przyjaciół Jezusa. Mieszkali w Betanii, która dziś jest identyfikowana z arabską miejscowością Al-Azarija, położoną kilka kilometrów od Jerozolimy. Jezus często ich odwiedzał i bardzo dobrze czuł się w ich domu.
CZYTAJ DALEJ

Jezus nie skupia się wyłącznie na głodzie duchowym

2026-07-29 12:48

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

Jezus połamał pięć chlebów oraz dwie ryby i dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jezus nie skupia się wyłącznie na głodzie duchowym, wewnętrznym. Pragnie ugasić także głód cielesny. Ciało również jest Jego dziełem, stąd potrzeby ciała nie są Bogu obojętne.

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych. A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności». Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić; wy dajcie im jeść!» Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj». Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję