Reklama

Felietony

Burkliwe ekspedientki

Pamięć o sklepach spożywczych z czasów PRL-u jest w Polsce wciąż żywa i zadziwiająco często powraca w opowieściach, anegdotach oraz codziennych doświadczeniach.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Niedawno w jednym z moich felietonów zająłem się deficytem uśmiechu na co dzień w polskim społeczeństwie. Na Boże Narodzenie odwiedziło mnie dwoje włoskich przyjaciół, którzy nie powstrzymali się od krytycznej oceny pracy w polskich placówkach handlowych.

Pamięć o sklepach spożywczych z czasów PRL-u jest w Polsce wciąż żywa i zadziwiająco często powraca w opowieściach, anegdotach oraz codziennych doświadczeniach. Chociaż realia gospodarcze zmieniły się diametralnie, a półki uginają się dziś od towarów, pewne wzorce zachowań po stronie obsługi zdaje się, że trwają w niemal niezmienionej formie. Klient, zamiast być gościem, bywa intruzem, a aktywność zakupowa staje się polem drobnych napięć i frustracji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Stanisław Bareja w swoich kultowych filmach mistrzowsko wyśmiewał rzeczywistość PRL-u, a nieżyczliwe, naburmuszone czy wręcz opryskliwe ekspedientki z kultowych scen stały się symbolem tamtych czasów. Słynny cytat: „Tych klientów nie obsługujemy” to kwintesencja tego typu postaci. Symbolizowały absurdy PRL-u, biurokrację i nieuprzejmość, co stało się tematem wielu jego komedii. W 1988 r., po śmierci reżysera, Maciej Pawlicki napisał: „Bareja był tylko jeden. Jedyny w swoim zdumiewającym uporze zapisywania absurdów codzienności”.

Reklama

Jedną z najbardziej rozpoznawalnych dzisiaj scenek jest ta przy kasie. Klient podchodzi z koszykiem, wita się, czasem nawet uśmiecha. Na co nie ma odpowiedzi. Kasjerka z kamienną twarzą skanuje produkty, rzuca je na taśmę z siłą sugerującą osobistą urazę do jogurtów i bułek, a każde pytanie – o reklamówkę, o płatność kartą czy o możliwość zapakowania zakupów – spotyka się z westchnieniem lub pełnym dezaprobaty spojrzeniem. Ton głosu jest oschły, często podszyty irytacją, jakby klient swoim istnieniem zakłócał naturalny porządek rzeczy.

Inną klasyczną sytuację można zaobserwować przy ladzie mięsnej lub wędliniarskiej. Klient grzecznie prosi o „dwadzieścia deka szynki”. Sprzedawczyni patrzy z wyższością i odpowiada pytaniem zadanym tonem egzaminatora: „której?”. Wskazanie palcem niewłaściwego produktu skutkuje demonstracyjnym przewróceniem oczami. Jeśli klient nie zna dokładnej nazwy handlowej, gramatury czy producenta, zostaje natychmiast zakwalifikowany jako niekompetentny i kłopotliwy. Czasami padają ironiczne uwagi lub pouczające tyrady, które bardziej przypominają reprymendę niż obsługę sprzedażową.

Nie brakuje też drobnych, ale znaczących gestów: ostentacyjnego milczenia, rzucania reszty na ladę zamiast podania jej do ręki, ignorowania starszych osób czy matek z dziećmi. Kolejka, zamiast być miejscem wspólnego oczekiwania, staje się przestrzenią napięcia – sprzedawczyni karci wzrokiem za zbyt wolne pakowanie zakupów, a jednocześnie sama potrafi zatrzymać cały proces, bo „trzeba coś sprawdzić” albo „koleżanka źle nabiła”.

Wszystkie te scenki składają się na obraz relacji, w której brakuje elementarnej uprzejmości i empatii. Źródeł tego zjawiska można się doszukiwać w wielu czynnikach: niskich zarobkach, złych warunkach pracy, braku realnych szkoleń z obsługi klienta czy wreszcie w kulturowym dziedzictwie PRL-u, w którym klient był często niewygodnym petentem. Problem polega jednak na tym, że zrozumienie przyczyn nie zmienia faktu, iż codzienne doświadczenia klientów wciąż bywają nieprzyjemne.

Współczesny polski sklep spożywczy bywa więc miejscem paradoksu: pełnym towarów, nowoczesnych kas i kolorowych promocji, a jednocześnie przesiąkniętym starym stylem relacji międzyludzkich. Klient wychodzi z zakupami, ale często także z poczuciem irytacji, zażenowania lub zniechęcenia. I choć coraz częściej trafiają się miejsca, gdzie obsługa jest miła i profesjonalna, negatywne scenki nadal są na tyle powszechne, że stały się niemal elementem zbiorowego doświadczenia – cichym przypomnieniem, iż mentalność zmienia się znacznie wolniej niż półki w sklepach.

2026-03-03 12:40

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uśmiechnij się, Polsko

Rozpromieniona twarz to uniwersalny język, zrozumiały we wszystkich kulturach, stanowi zatem doskonałą wizytówkę przełamującą lody i pozwalającą nawiązywać kontakty.

Za każdym razem, kiedy wracam z zagranicy, z niesmakiem odnotowuję, jak bardzo jesteśmy ponurzy, jak nadąsane są twarze ekspedientek, wyglądających, jakby znalazły się za ladą za jakąś karę; jak bardzo się kłócimy, czekając w kolejce, albo popychamy się w zatłoczonym autobusie. Siedemdziesiąt lat temu Leopold Tyrmand, legendarna ikona Warszawy lat 50. XX wieku, tak opisał to zjawisko w swoim Dzienniku 1954: „W tramwaju najspokojniejszy chrześcijanin zmienia się w istotę biologiczna? i zła?, tramwaj wyzwala w nim zwierzę, którego jedynym motorem postępowania jest ślepa ciągota pchania się, gwałtownych kłótni, wyzwisk, wszelkich objawów nietolerancji względem znajdującego się w tej samej sytuacji bliźniego”.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. Wojciech Drab. Tragiczny wypadek motocyklowy

2026-09-21 22:26

[ TEMATY ]

diecezja świdnicka

śmierć kapłana

ks. Wojciech Drab

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Wojciech Drab (1971-2026)

Ks. Wojciech Drab (1971-2026)

W wieku 54 lat zmarł ks. kan. Wojciech Drab, proboszcz parafii św. Barbary w Wałbrzychu i egzorcysta diecezji świdnickiej. O śmierci kapłana poinformowała wałbrzyska parafia.

Do tragicznego wypadku doszło w poniedziałek 21 września około godz. 13.50 na drodze wojewódzkiej nr 426 w Olszowej, w pobliżu węzła autostrady A4. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że kierujący motocyklem marki BMW, jadąc w kierunku Strzelec Opolskich, po minięciu ronda z nieustalonej przyczyny stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w znaki drogowe. Pomimo podjętej reanimacji jego życia nie udało się uratować. Dokładne okoliczności zdarzenia wyjaśniają policjanci pod nadzorem prokuratora. Informację przekazała Dorota Janać, oficer prasowy policji w Strzelcach Opolskich.
CZYTAJ DALEJ

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników

2026-09-22 09:39

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Leon XIV we Francji

Vatican Media

Zbliżająca się podróż Leona XIV do Francji zbiega się rocznicami wizyt jego poprzedników. 30 lat temu na terytorium francuskim ponownie gościł św. Jan Paweł II, a głównym motywem jego podróży była 1500. rocznica przyjęcia chrztu przez Chlodwiga. 22 września 1996 r. w Reims, gdzie znajduje się historyczne baptysterium i gdzie przez wieki koronowani byli królowie Francji, papież Polak zapraszał do wierności Chrystusowi i odpowiedzialności za chrześcijańskie dziedzictwo kraju i kontynentu.

Podróż św. Jana Pawła II do Francji w 1996 r. obfitowała w symboliczne dla kraju i jego Kościoła daty. Z jednej strony, 1500-lecie chrztu władcy Franków Chlodwiga, wydarzenia o przełomowym znaczeniu dla chrystianizacji ziem dzisiejszej Francji; z drugiej, rocznice śmierci francuskich świętych, którzy ukształtowali wiarę w kraju i poza nim: św. Marcina z Tours (397 r.) i św. Ludwika Grignon de Monfort (1716 r.).
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję