Już od Pasterki będzie można ją oglądać w bernardyńskim sanktuarium w Alwerni.
Wielka budowa
Kiedy rozpoczyna się Adwent, ojcowie bernardyni z alwernijskiego sanktuarium Pana Jezusa Cierpiącego mają pełne ręce roboty: spowiedź, Roraty, posługa wobec pielgrzymów. Największe wyzwanie stoi jednak przed br. Kleofasem Gerlakiem, bernardynem, który już kolejny raz, wspólnie z kilkoma parafianami, buduje ruchomą szopkę. – Budowa szopki w Alwerni zajmuje kilka tygodni. W tym roku rozpoczęła się w pierwszy czwartek grudnia i potrwa aż do ostatnich dni przed Wigilią – mówi zakonnik podczas ustawiania kolejnej ruchomej figurki. Z radością opowiada także o tym, jak powstaje tradycyjna, franciszkańska szopka. – Budowa zaczyna się zawsze od przygotowania całej przestrzeni w kościele – najpierw trzeba oczyścić i uporządkować miejsce, a następnie rozplanować układ konstrukcji. Na początku powstaje ogólny projekt i koncepcja, w której ustala się, gdzie stanie żłóbek, jakie elementy dekoracyjne zostaną użyte i jak rozmieści się figurki. Dopiero później rozpoczyna się montaż podstawowych konstrukcji, tła i oświetlenia, a następnie dodawane są kolejne szczegóły – rośliny, domki, drogi czy elementy krajobrazu. Na końcu ustawiane są figurki, zarówno statyczne, jak i ruchome – podkreśla br. Kleofas.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Z kolei o. Filip Czub, bernardyn, dzieli się historią alwernijskiej szopki. – Na początku była ona bardzo prosta i nie posiadała ruchomych elementów – stanowiła tradycyjną, statyczną scenę Bożego Narodzenia. W latach 70. XX wieku zaczęły się jednak pojawiać pojedyncze ruchome figury wykonane przez lokalnych artystów, co nadało jej wyjątkowy charakter i sprawiło, że stała się atrakcją przyciągającą wielu wiernych. Z biegiem lat szopka była stopniowo rozbudowywana – dziś tworzy bogatą i dynamiczną opowieść o narodzinach Jezusa. Powiększyła także znacznie swoją powierzchnię, zajmując cały prawy transept świątyni, dzięki czemu stała się jednym z najbardziej imponujących dzieł tego typu w Polsce – opowiada wikary klasztoru.
Wspomnienia dawnych lat
Mateusz Olszewski od dziecka wzrastał w cieniu klasztoru i sanktuarium. Mimo że na co dzień mieszka i studiuje w Krakowie, to w każdą niedzielę stara się bywać w Alwerni. Dzieli się także swoimi wspomnieniami o szopce. – Wspomnienia z szopką są nierozerwalnie związane z moim dzieciństwem. Jako że w Alwerni się wychowałem, święta Bożego Narodzenia nieodzownie kojarzą mi się z oczekiwaniem na ruchomą szopkę. Na figurki pasterzy, owiec, krów; na kolorowych krakowiaków, których tańce w chatach nigdy się nie kończyły, a wreszcie na miniaturowy staw z młynem wodnym, po którym pływały kaczki i łabędzie, a woda jakimś cudem nigdy się nie przelewała, ale też nigdy jej nie brakowało. Szopka mojego dzieciństwa znacznie różni się od tej, którą możemy obecnie podziwiać w nawie klasztoru. Dawnej, gdy konstruktorem był śp. br. Andrzej Występek, bernardyn, nawiązywała w swojej formie do folkloru ziem krakowskich. Elementem, który, myślę, najbardziej zapadł mi w pamięć, jest makieta klasztoru z figurką bernardyna. Zawsze intrygowało mnie, jak to się dzieje, że po nabożeństwie wraca on na plebanię, tylko po to, żeby za chwilę znów wyruszyć do świątyni – opisuje student.
Inauguracja szopki będzie miała miejsce przed uroczystą Pasterką, kiedy kustosz sanktuarium włoży do niej figurkę Dzieciątka Jezus. Można ją będzie podziwiać do 2 lutego 2026 r.
