Czy wiara może zmieniać życie? Warsztaty charyzmatyczne w Bielawie, które poprowadził Marcin Zieliński, udowodniły, że otwartość na Boga przynosi głęboką przemianę serca oraz uzdrowienie duchowe i fizyczne.
Przez dwa ostatnie dni listopada parafia Wniebowzięcia NMP stała się miejscem wyjątkowego spotkania, które zgromadziło osoby z różnych stron Polski, pragnące doświadczyć mocy działania Ducha Świętego. W wydarzeniu uczestniczył Marcin Zieliński, znany polski charyzmatyk i ewangelizator. Dzięki organizatorom – Joannie i Dominikowi Ostrowskim oraz ks. Tomaszowi Kowalczukowi, przy wsparciu osób angażujących się w parafialne dzieła ewangelizacyjne oraz miejscowego proboszcza ks. prał. Stanisława Chomiaka – uczestnicy mogli zanurzyć się w atmosferze modlitwy, uwielbienia i formacji charyzmatycznej, doświadczając działania Ducha Świętego w życiu duchowym oraz we wspólnocie wierzących.
Klucz do przemiany
– Jesteśmy tutaj po to, by uwielbiać Pana Jezusa i wierzymy, że On przygotował dla nas wielkie rzeczy. Dlaczego uwielbienie jest tak ważne? Bo w tej modlitwie to nie my, nasze problemy czy intencje są w centrum, ale On sam. Kiedy Bóg jest w centrum, czyni niezwykłe rzeczy – wyjaśniał 29 listopada Zieliński, zachęcając zgromadzonych, którzy do ostatniego miejsca wypełnili świątynię, by swoją uwagę skierowali całkowicie na Boga.
Lider grupy „Głos Pana” ze Skierniewic wielokrotnie podkreślał, że Ewangelia nie jest tylko zapisem przeszłości, ale żywym i działającym słowem, które ma moc przemieniać rzeczywistość: – Dobra nowina o Jezusie Chrystusie różni się od wszystkich innych historii tym, że kiedy jest głoszona, staje się rzeczywistością. Duch Święty przychodzi, by uczynić to słowo realnym i skutecznym. Jezus jest ten sam wczoraj, dziś i na wieki. Dlatego wciąż możemy oglądać znaki, cuda i Boże działanie – podkreślał.
Podczas spotkania prowadzący dzielił się licznymi świadectwami Bożych interwencji, które sam miał okazję oglądać. Opowiedział m.in. o sytuacji, gdy osoba sceptyczna wobec modlitwy, doświadczyła uzdrowienia z chronicznego bólu pleców. – Ta kobieta, choć nie wierzyła, pozwoliła, by modlitwa objęła jej problem. Następnego ranka obudziła się bez bólu, który od lat uniemożliwiał jej normalne funkcjonowanie. Wyznała później, że musiała skonfrontować „swoje niewierzenie” z faktem, że Bóg realnie działa w jej życiu. To wydarzenie doprowadziło ją do spowiedzi i zawierzenia życia Jezusowi – relacjonował.
Marcin Zieliński dzielił się także swoim osobistym doświadczeniem spotkania z Bogiem. – Miałem 15 lat, gdy na podobnym spotkaniu powiedziałem: „Jezu, oddaję Ci moje życie, pokaż mi, że jesteś”. Pierwsze, co Bóg mi wtedy pokazał, to Jego miłość. Płakałem jak dziecko, bo po raz pierwszy poczułem się tak bardzo kochany – nie za to, co zrobiłem, ale za to, kim jestem. Ta miłość mnie zmieniła – opowiadał.
Łaska uzdrowienia
Reklama
Wieczór zakończył się modlitwą, podczas której charyzmatyk zachęcał zgromadzonych, by oddali Jezusowi swoje życie. – On nie obiecuje sielanki, ale obiecuje, że zawsze będzie z nami. Jezus chce nie tylko uzdrawiać nasze ciała, ale przede wszystkim nasze serca, byśmy mogli cieszyć się Jego pokojem, który przenika wszystko. Świat potrzebuje dzisiaj takich katolików – pełnych pokoju i radości, które pochodzą od Jezusa – przekonywał.
Warto podkreślić, że podczas modlitwy uczestnicy spotkania doświadczyli licznych łask. Jedną z uzdrowionych była Józefina, 85-letnia mieszkanka Bielawy, która od lat zmagała się z pokrzywionymi kośćmi w dłoniach. Podzieliła się wzruszającym świadectwem: – Moje palce były tak zniekształcone, że nie mogłam ich rozprostować ani pisać, co było moją pasją. Po modlitwie moje dłonie stały się proste, palce wróciły na swoje miejsce, jak u dziecka. Dziękuję Bogu za ten cud – opowiadała.
W mocy Ducha Świętego
Przedłużeniem niezwykłego wieczoru modlitwy i uwielbienia, był drugi dzień spotkania, wypełniony warsztatami charyzmatycznymi. Zieliński wraz ze wspólnotą, poprowadził 150 uczestników przez dynamiczne i angażujące zajęcia, podczas których każdy mógł nie tylko uczyć się teorii, ale przede wszystkim doświadczyć działania Bożej mocy w swoim życiu.
Reklama
W trakcie warsztatów prowadzący opowiadał o roli charyzmatów w życiu Kościoła. – Dziś wielu ludzi mówi: „Nie mamy ludzi w Kościele”. Pytanie brzmi: dlaczego ich nie ma? Czy rzeczywiście robimy to, do czego Jezus nas wezwał? Przypomniał, że w każdym z posłań misyjnych Jezus zachęcał swoich uczniów, by głosili Ewangelię w mocy Ducha Świętego, a ich posłudze towarzyszyły znaki: uzdrowienia, uwolnienia, a nawet wskrzeszenia. – Jezus nigdy nie posyłał uczniów bez mocy – podkreślał prowadzący, przypominając, że znaki były nieodłącznym elementem ewangelizacji w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. – To właśnie uzdrowienia i cuda sprawiały, że całe narody, jak Armenia, nawracały się na chrześcijaństwo – dodał, nawiązując do historii pierwszego chrześcijańskiego królestwa.
Odmienieni
Na zakończenie warsztatów odbyła się wieczorna modlitwa o napełnienie Duchem Świętym. – To nie jest tworzenie nowego Kościoła ani nowych zasad wiary, ale powrót do korzeni – do Ewangelii, do prostoty i mocy słowa Bożego – podkreślił Zieliński.
– Czułam, jak Bóg dotyka mojego serca w sposób, którego nigdy wcześniej nie doświadczyłam – powiedziała w rozmowie z Niedzielą Świdnicką Marlena, nie kryjąc wzruszenia. – Wyjeżdżam stąd odmieniona, pełna radości i wdzięczności za to, jak wielkie rzeczy Bóg czyni w moim życiu. To wydarzenie pozostanie w moim sercu na zawsze – powiedziała mieszkanka Wałbrzycha.
– Kościół potrzebuje ludzi, którzy są tak poddani Duchowi Świętemu, że na Jego głos zrobią wszystko, a jednocześnie potrafią mądrze myśleć i działać – podsumował prowadzący. Słowa te, wraz z całym doświadczeniem warsztatów, pozostaną w sercach uczestników jako wezwanie do odważnego życia w wierze i służby
Ciało Stanisława Kowalskiego spoczęło obok żony na cmentarzu przy ul. Łukasińskiego
- Długowieczność jest owocem Bożego błogosławieństwa - mówił bp senior Ignacy Dec, żegnając Stanisława Kowalskiego, który odszedł do wieczności w 112 roku życia.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
Spotkanie opłatkowe Duszpasterstwa Prawników Archidiecezji Przemyskiej
2026-01-05 09:18
Łukasz Sztolf
Łukasz Sztolf
Uczestnicy spotkali się przy świątecznym stole
W niedzielę, 4 stycznia 2026 r., w siedzibie Fundacji Duszpasterskiej Troski o Rodzinę przy ul. Chopina 1 w Przemyślu odbyło się spotkanie opłatkowe prawników i wszystkich pracowników wymiaru sprawiedliwości, które zorganizowało Duszpasterstwo Prawników Archidiecezji Przemyskiej. W opłatku wziął udział abp Adam Szal.
W homilii metropolita przemyski nawiązał do hasła aktualnego roku duszpasterskiego „Uczniowie-misjonarze”. – Uświadamiamy sobie, że od chrztu świętego, z jednej strony mamy być uczniami, czyli mamy poznawać Chrystusa po to, żeby Go pokochać, żeby Go naśladować, ale jednocześnie tej prawdy o poznaniu nie możemy zachować tylko dla siebie. Mamy być misjonarzami wszędzie tam, gdzie Pan Bóg nas pośle – powiedział hierarcha zwracając się szczególnie do pracowników wymiaru sprawiedliwości z terenu archidiecezji przemyskiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.