Niewiele jest narodów, które mogą poszczycić się tak silną tożsamością i tak długą, bogatą historią sięgającą czasów biblijnych.
Podobne losy
Być może pewne podobieństwo losów sprawia, że Polacy żywo reagują na każde spotkanie z Armenią – fascynującym krajem: pierwszym, który w 301 r. po Chrystusie obwołał chrześcijaństwo religią państwową. Ale już wcześniej, za panowania króla Tigranesa I (w I wieku p.n.e.) Armenia była najpotężniejszym państwem między morzami: Czarnym a Kaspijskim i miała przydomek „Wielkiej”. Dzisiaj wciśnięta jest między nieprzyjaznych sąsiadów: na wschodzie leży agresywny Azerbejdżan, na południu eksklawa Nachiczewan (zajęta przez Azerów) i Turcja na zachodzie. Turcy, w latach 1915-17, dopuścili się na Ormianach holokaustu (szacowanego na 1,5 mln ofiar). Po tej tragedii przeważająca część narodu opuściła rdzenne ziemie i dziś prawie 90% żyje w diasporze. A przecież przeszłość i dokonania sytuują Ormian w centrum naszej cywilizacji.
Podczas konferencji naukowej, zatytułowanej „Wyjątkowa historia Armenii”, którą zorganizował Oddział Łódzki Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich, publiczność, zgromadzona w auli Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi, mogła poznać „Wielką Armenię” – jeden z filarów chrześcijaństwa i spadkobierczynię dziejów opiewanych już w Starym Testamencie. Pomysłodawca i organizator konferencji – ks. dr Roman Piwowarczyk – zaprosił przedstawicieli armenistyki, znawców historii starożytnej – profesorów: Krzysztofa Stopkę, Andrzeja Pisowicza, ks. Janusza Królikowskiego oraz pisarza i podróżnika Jana Gacia. Przedstawili oni nie tylko pasjonujące epizody z dziejów Armenii, ale również fotografie surowego piękna jej architektury sakralnej i niezwykłe wizerunki Maryi (plon niedawnej wyprawy do Armenii łódzkich pasjonatów starożytności).
Sekrety dawnej historii
Bohaterami konferencji stali się dwaj wielcy twórcy armeńskiej kultury: żyjący w V wieku n.e. kronikarz Mowses z Chorenu oraz włoski zakonnik Teatyn Clemente Galano, opiekun duchowy ormiańskiej diaspory we Lwowie (któremu władze carskiej Rosji skasowały założony przezeń zakon teatynów). Oczywiście nie sposób zawrzeć w krótkim omówieniu bogactwa dziejów Armenii – na przemian: szczytnych i bolesnych. Sam ks. Piwowarczyk – autor bestselerowej książki Arka Noego Odnaleziona – odsłonił szereg jej tajemnic (a przy okazji sekretów dawnej historii), przywołując postacie Mojżesza, Noego, Henocha, a nawet Adama. I niech to ostatnie będzie zachętą do skorzystania z – umieszczonego już wkrótce na stronie internetowej Oddziału Łódzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich – nagrania konferencji.
„Bądź mężny i mocny. Nie bój się i nie lękaj, ponieważ z tobą jest Pan, Bóg twój, wszędzie, gdziekolwiek pójdziesz” – to część motta kapłańskiego, które obrał na swoją drogę służby ludowi neoprezbiter ks. Piotr Zarczuk.
Wybór maksymy i zamieszczenie jej na obrazku prymicyjnym jest dla każdego kapłana drogowskazem, którym się dzieli z wiernymi, mówiąc, że według wybranej zasady chce żyć w powołaniu. Wybór tej sentencji dokonał się podczas seminaryjnej formacji, o której kard. Grzegorz Ryś powiedział: – Bóg dał wam czas. On w niczym nie spieszył. Chyba to czujecie, biorąc pod uwagę okres przygotowania do kapłaństwa. Nie chciejcie, by tylko rzeczywistość, której będziecie doświadczać jako kapłani się zmieniała, ale chciejcie zmieniać się przede wszystkim wy. Nie wybieracie kapłaństwa na pięć lat z możliwością na przedłużenie, lecz wybieracie je na całe życie. W życiu robimy niekiedy głupie i grzeszne rzeczy, ale w naszej stałości i Bożej cierpliwości jest droga nawrócenia – podkreślał kardynał.
Nie potrafię dokładnie przypomnieć sobie momentu, w którym podjąłem tę jakże ważną decyzję, aby zostać naśladowcą Jezusa. W każdym razie początkowo wydawało mi się, że osoba licząca się w świecie i będąca ważnym człowiekiem nie może pochodzić z Nazaretu (por. J 1, 46). Niemniej, urzeczony dobrą nowiną o Królestwie Bożym, stałem się uczniem Nauczyciela z Nazaretu. Od tego przełomowego momentu resztę mojego życia poświęciłem głoszeniu Jego nauki o panowaniu Boga. Cóż... stałem się apostołem Pana, ponieważ w Niego uwierzyłem i On mnie wybrał. Uwierzyłem Jego słowom i czynom, których naśladowanie miało mi dać życie wieczne.
Moje hebrajskie imię (Bar-Tholomai) oznacza po prostu „syn Tolmaja” i występuje w katalogach apostołów w tzw. ewangeliach synoptycznych (zob. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 14). Ewangelia zaś według św. Jana zna mnie pod imieniem Natanael (zob. J 1, 35-51; 21, 2), które oznacza „Bóg dał”. Dlatego też można mnie nazywać Natanael syn Tolmaja („Bóg dał syna Tolmajowi”).
Bóg obdarzył mnie wielkim zaufaniem, powierzając mi misję ewangelizowania pogan. Charakteryzuje mnie dobroć, uczciwość i pracowitość. Właśnie dzięki tym wrodzonym cechom stałem się osobą powszechnie szanowaną i lubianą. Dlatego też mogłem z powodzeniem głosić dobrą nowinę o Jezusie Synu Bożym, w którym każdy może stać się nowym człowiekiem i jednocześnie uczniem Królestwa.
W ikonografii najczęściej bywam przedstawiany w tunice przepasanej sznurem. Niekiedy też prezentuje się mnie w scenie obdarcia ze skóry. Zgodnie bowiem z kościelną tradycją, właśnie w taki sposób poniosłem śmierć w Armenii ok. 70 r. Na obrazach zwykle trzymam księgę (lub zwój) i nóż. Patronuję zaś przede wszystkim rzeźnikom, garbarzom i introligatorom.
Na koniec życzę wszystkim, aby za moim przykładem nigdy nie odstępowali od Chrystusa i obdarzali innych ludzi wielkim kredytem zaufania.
Od rodziców z bardzo małymi dziećmi łapiącymi już „bakcyla” drogi, przez liczną młodzież, aż po kapłanów i siostry zakonne - Jasna Góra tętni życiem i tradycją przodków wraz z rozpoczęciem drugiego sierpniowego szczytu pielgrzymkowego. Przed zbliżającym się odpustem Matki Bożej Częstochowskiej, nazywanym „polskimi Imieninami Maryi”, do sanktuarium dotarły tysiące pątników. Przyszły wyjątkowo rodzinne i młodzieżowe kompanie, a także te, które na szlaku świętowały ważne jubileusze. Głównie z arch. łódzkiej, diec. radomskiej czy łowickiej,
Jedną z pierwszych grup, które zameldowały się dziś u celu, była 51. Piesza Pielgrzymka z Kaszewic w arch. łódzkiej. Grupa weszła na jasnogórskie błonia z flagami biało-czerwonymi, papieskimi i maryjnymi. - Kocham Maryję i nie wyobrażam sobie roku bez pielgrzymowania na Jasną Górę. A emblematy, które niesiemy, pokazują, co tak naprawdę jest dla nas w życiu ważne - powiedziała Stanisława Delek. Pątniczka dotarła do sanktuarium już po raz piętnasty. W tym roku prosiła szczególnie o nawrócenie dla męża oraz o to, aby jej dzieci zawsze trwały blisko Boga.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.