Reklama

Niedziela Lubelska

W służbie Maryi

Przez was świat staje się lepszy – powiedział bp Roman Marcinkowski, przewodniczący Komisji Episkopatu Polski ds. Legionu Maryi.

Niedziela lubelska 44/2024, str. IV

[ TEMATY ]

Lublin

Paweł Wysoki

Podczas diecezjalnych uroczystości w archikatedrze lubelskiej

Podczas diecezjalnych uroczystości w archikatedrze lubelskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jubileusz 45-lecia Legionu Maryi w Polsce jest okazją do wielkiego dziękczynienia Panu Bogu za dzieło, jakiego dokonał za pośrednictwem Matki Najświętszej. Regia Legionu Maryi w Lublinie z tej okazji przygotowała Księgę pamiątkową, w której zamieszczono zarys historyczny i rozwój ruchu na świecie i w Polsce oraz opis form działalności apostolskich podejmowanych przez legionistów. Księgę wraz z różańcem ze szlachetnych kamieni z emblematem legionowym, specjalnie na tę okoliczność przygotowanym, wręczono krajowemu duszpasterzowi LM bp. Romanowi Marcinkowskiemu podczas 30. Ogólnopolskiej Pielgrzymki Legionu Maryi na Jasną Górę.

Początki wspólnoty

Legion Maryi jest Międzynarodowym Katolickim Stowarzyszeniem Apostolstwa Świeckich, którego celem jest głoszenie chwały Bożej i dążenie do osobistej świętości. Jest to realizowane przez modlitwę i pracę apostolską pod przewodnictwem Matki Bożej. Nazwa wspólnoty, idee, symbole oraz struktury wywodzą się ze starożytnego legionu rzymskiego.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Za początek Legionu Maryi uznaje się spotkanie Franciszka Duffa z ks. Michaelem Toherem i grupą katoliczek w wigilię święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, 7 września 1921 r. w Dublinie (Irlandia). Spotkanie zapoczątkowało ruch, który dzięki poparciu papieża Piusa XI w późniejszym czasie rozwijał się intensywnie w Europie oraz na innych kontynentach. Do rozwoju LM przyczyniła się też Edel Quinn, propagatorka ruchu w Afryce, i Alfie Lambe, organizator struktur legionowych w Ameryce Południowej. Oboje wraz z Franciszkiem Duffem są kandydatami do chwały ołtarza. Podstawą duchowości legionowej jest więź legionisty z Duchem Świętym, z Kościołem rozumianym jako Mistyczne Ciało Chrystusa oraz z Maryją, natomiast źródłem duchowości są Oficjalny Podręcznik Legionu Maryi oraz Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny św. Ludwika Grigniona Marii de Montforta.

Misja brata Anatola

Na polski grunt Legion Maryi przeszczepił Anatol Kaszczuk, były więzień Kozielska, żołnierz Armii Andersa, przygotowywany przez Franciszka Duffa do roli delegata Concilium (najwyższej rady LM) w Dublinie. Pierwszy etap rozwoju wspólnoty legionowej w latach 1948-52 związany jest właśnie z jego działalnością. Dzięki zaangażowaniu i determinacji brata Anatola powstały prezydia w Ostródzie i Lublinie: w parafii św. Michała Archanioła na Bronowicach, męskie przy katedrze pod opieką ks. Józefa Frankowskiego oraz żeńskie przy kościele Ojców Kapucynów, prowadzone przez o. Wincentego, byłego więźnia Dachau. Brat Kaszczuk próbował też zakładać prezydia legionowe w Warszawie, lecz ze względu na inwigilację służb bezpieczeństwa i nasilającą się walkę z Kościołem prymas Polski kard. Stefan Wyszyński zawiesił ich działalność. Z tego samego względu ówczesny ordynariusz odwołał zgodę na dalszą działalność LM w diecezji katowickiej. Anatol Kaszczuk boleśnie przeżył te wydarzenia.

Czas wzrostu

Reklama

Rozwój ruchu legionowego nastąpił dopiero po objęciu przez kard. Karola Wojtyłę Stolicy Piotrowej. Podczas wizyty w Watykanie Frank Duff i legioniści z Concilium otrzymali zachętę papieża do tworzenia struktur legionowych w Polsce. Tak więc jesienią 1979 r. wysłanniczka Senatu LM w Wiedniu Anna Coreth przybyła do Katowic i otrzymała zgodę na pełnienie misji w diecezji katowickiej. W ten sposób rozpoczął się drugi etap działalności LM. W 1986 r. do Polski przyjechała grupa legionistów z Irlandii i w ramach Peregrinatio pro Christo założyła prezydia w Warszawie i innych miastach.

Intensywny rozwój LM w diecezji lubelskiej nastąpił po 1988 r. dzięki pomocy Klary Cannoly z Irlandii, ks. Zdzisława Ciżmińskiego oraz grupy zaangażowanych legionistów. Powstawały nowe prezydia, a w 1989 r. powołano pierwszą Kurię LM pw. Matki Bożej Kodeńskiej przy kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Lublinie, której prezydentką została Zyta Zbiczak, a opiekunem duchowym ks. Stanisław Zając. W związku z powstaniem kolejnych kurii w 2001 r. w Lublinie utworzono Komicjum Legionu Maryi pw. Matki Bożej Gietrzwałdzkiej przy parafii Matki Bożej Królowej Polski, które rok później Concilium podniosło do rangi regii, pierwszej w Europie Środkowo-Wschodniej. Opiekę duchową nad regią powierzono ks. Józefowi Sarzyńskiemu. Przez 10 lat pomagał mu ks. Adam Buczyński, a od 2013 r. kierownikiem duchowym jest również ks. Mirosław Kawczyński. Obowiązki prezydenta regii kolejno pełniły: Zyta Zbiczak, Lidia Kozłowska, Maria Wojtanowicz i Elżbieta Moczulska, a obecnie Anna Jargiło.

Codzienna modlitwa i praca

Reklama

Do Legionu Maryi może należeć każdy katolik, który prowadzi życie sakramentalne. Legionista ma obowiązek praktykować nabożeństwo do Matki Bożej oraz naśladować Jej cnoty, takie jak: pokora, posłuszeństwo, wiara, łagodność, cierpliwość, bezinteresowna miłość Boga i bliźniego. Zadaniem legionistów aktywnych jest wykonanie cotygodniowej pracy. Polega ona na odwiedzaniu ludzi chorych i samotnych w domach, szpitalach, domach opieki, hospicjach i więzieniach. Ponadto członkowie prowadzą apostolat „dom w dom”, roznosząc materiały formacyjne o Różańcu, odwiedzają też noclegownie (szczególnie w zimie) oraz rodziny zaniedbane duchowo. Podczas apostolatu ulicznego prowadzą rozmowy z przechodniami i wręczają im „Cudowne Medaliki”, różańce i obrazki; rozprowadzają też prasę katolicką i książki o tematyce religijnej. Angażując się w życie parafialne, prowadzą Różaniec, nowenny oraz rozważania Drogi Krzyżowej.

Maryjne dzieło

Jak podkreśla ks. Mirosław Kawczyński, „służba legionowa jest wielkim darem i zadaniem”. – Służba Maryi jest najdoskonalszą formą posługi samemu Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, dlatego powinna być wierna, wytrwała, odpowiedzialna i niezłomna. Trzeba przy tym pamiętać, że to nie człowiek prowadzi dzieło, ale sam Bóg nim kieruje przez Maryję – mówi duszpasterz. Wspominając swój udział we wrześniowej pielgrzymce do Częstochowy, Anna Skorek powiedziała: – Widok niezliczonej ilości sztandarów legionowych napełnił mnie wielką radością. Po raz kolejny uświadomiłam sobie, że należę do wielkiej wspólnoty Maryjnej. Jej siła i moc wynikają z umiłowania Matki Bożej – dzieliła się legionistka. Do wspólnoty Legionu Maryi zaproszeni są wszyscy, którzy kochają Matkę Bożą, chcą modlić się i pracować na większą chwałę Bożą.

Legion Maryi w Polsce jest obecny w 30 diecezjach i liczy ok. 19 tys. członków, w tym 5 tys. aktywnych. Członkostwo aktywne polega na wykonywaniu pracy apostolskiej i ewangelizacyjnej, natomiast wspomagający modlą się w intencjach Matki Bożej w domu i wspierają w ten sposób wspólnotę legionową.

2024-10-29 13:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lublin: pogrzeb Romualda Lipki poprzedzi Msza św. w archikatedrze

[ TEMATY ]

Lublin

Romuald Lipko

Archiwum Romualda Lipki

Romuald Lipko

Romuald Lipko

Zmarły 6 lutego Romuald Lipko, jeden z liderów Budki Suflera, multiinstrumentalista i autor tekstów, zostanie pochowany cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie. Uroczystości na cmentarzu 12 lutego poprzedzi Msza św. pogrzebowa w lubelskiej archikatedrze.

Eucharystia w archikatedrze św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty rozpocznie się o godz. 13.00.
CZYTAJ DALEJ

Realizm duchowy św. Teresy od Dzieciątka Jezus

Niedziela Ogólnopolska 28/2005

[ TEMATY ]

święta

pl.wikipedia.org

Wielką zasługą św. Teresy jest powrót do ewangelicznego rozumienia miłości do Boga. Niewłaściwe rozumienie świętości popycha nas w stronę dwóch pokus. Pierwsza - sprowadza się do tego, iż kojarzymy świętość z nadzwyczajnymi przeżyciami. Druga - polega na tym, że pragniemy naśladować jakiegoś świętego, zapominając o tym, kim sami jesteśmy. Można do tego dołączyć jeszcze jedną pokusę - czekanie na szczególną okazję do kochania Boga. Ulegając tym pokusom, często usprawiedliwiamy swój brak dążenia do świętości szczególnie trudnymi okolicznościami, w których przyszło nam żyć, lub zbyt wielkimi - w naszym rozumieniu - normami, jakie należałoby spełnić, sądząc, iż świętość jest czymś innym aniżeli nauką wyrażoną w Ewangelii. Teresa nie znajdowała w sobie dość siły, aby iść drogą wielkich pokutników czy też drogą świętych pełniących wielkie czyny. Teresa odkrywa własną, w pełni ewangeliczną drogę do świętości. Jej pierwsze odkrycie dotyczy czasu: nie powinniśmy odsuwać naszego kochania Boga na jakąś nawet najbliższą przyszłość. Któraś z sióstr w klasztorze w Lisieux „oszczędzała” siły na męczeństwo, które notabene nigdy się nie spełniło. Dla Teresy moment kochania Boga jest tylko teraz. Ona nie zastanawia się nad przyszłością, gdyż może się czasami wydawać zbyt odległa lub zbyt trudna. Teraz jest jej ofiarowane i tylko w tym momencie ma możliwość kochania Boga. Przyszłość może nie nadejść. „Dobry Bóg chce, bym zdała się na Niego jak maleńkie dziecko, które martwi się o to, co z nim będzie jutro”. Czasami myśl o wielu podobnych zmaganiach w przyszłości nie pozwala nam teraz dać całego siebie. Zatem właśnie chwila obecna i tylko ta chwila się liczy. Łaska ofiarowania czegoś Bogu lub przezwyciężenia jakiejś pokusy jest mi dana teraz, na tę chwilę. W chwili wielkiego duchowego cierpienia Teresa pisze: „Cierpię tylko chwilę. Jedynie myśląc o przeszłości i o przyszłości, dochodzi się do zniechęcenia i rozpaczy”. Rozważanie, czy w przyszłości podołam podobnym wyzwaniom, jest brakiem zdania się na Boga, który mnie teraz wspomaga. „By kochać Cię, Panie, tę chwilę mam tylko, ten dzień dzisiejszy jedynie” - pisze Teresa. Jest to pierwsza cecha realizmu jej ducha - realizmu ewangelicznego, gdyż Chrystus mówi nieustannie o gotowości i czuwaniu. Ten, kto zaniedbuje teraźniejszość, nie czuwa, bo nie jest gotowy. Wkłada natomiast energię w marzenia, a nie w to, co teraz jest możliwe do spełnienia. Chrystus przychodzi z miłością teraz. To skoncentrowanie się na teraźniejszości pozwala Teresie dostrzec wszystkie możliwe okazje do kochania oraz wykorzystać je. Do tego jednak potrzebne jest spojrzenie nacechowane wiarą, iż ten moment jest darowany mi przez Boga, aby Go teraz, w tej sytuacji kochać. Nawet gdy sytuacja obecna jawi się w bardzo ciemnych barwach, Teresa nie traci nadziei. „Słowa Hioba: Nawet gdybyś mnie zabił, będę ufał Tobie, zachwycały mnie od dzieciństwa. Trzeba mi jednak było wiele czasu, aby dojść do takiego stopnia zawierzenia. Teraz do niego doszłam” - napisze dopiero pod koniec życia. Teresa poznaje, że wielkość czynu nie zależy od tego, co robimy, ale zależy od tego, ile w nim kochamy. „Nie mając wprawy w praktykowaniu wielkich cnót, przykładałam się w sposób szczególny do tych małych; lubiłam więc składać płaszcze pozostawione przez siostry i oddawać im przeróżne małe usługi, na jakie mnie było stać”. Jeśli spojrzeć na komentarz Chrystusa odnośnie do tych, którzy wrzucali pieniądze do skarbony w świątyni, to właśnie w tym kontekście możemy uchwycić zamysł Teresy. Nie jest ważne, ile wrzucimy do tej skarbony, bo uczynek na zewnątrz może wydawać się wielki, ale cała wartość uczynku zależy od tego, ile on nas kosztuje. Zatem należy przełamywać swoją wolę, gdyż to jest największą ofiarą. Przezwyciężając miłość własną, w całości oddajemy się Bogu. Były chwile, gdy Teresa chciała ofiarować Bogu jakieś fizyczne umartwienia. Taki rodzaj praktyk był w czasach Teresy dość powszechny. Jednak szybko się przekonała, że nie pozwala jej na to zdrowie. Było to dla niej bardzo ważne odkrycie, gdyż utwierdziło ją w przekonaniu, że nie trzeba wiele, aby się Bogu podobać. „Dane mi było również umiłowanie pokuty; nic jednak nie było mi dozwolone, by je zaspokoić. Jedyne umartwienia, na jakie się zgadzano, polegały na umartwianiu mojej miłości własnej, co zresztą było dla mnie bardziej pożyteczne niż umartwienia cielesne”. Teresa nie wymyślała sobie jakichś ofiar. Jej zadaniem było wykorzystanie tego, co życie jej przyniosło. Umiejętność docenienia chwili, odkrycia, że wszystko jest do ofiarowania - tego uczy nas Teresa. My sami albo narzekamy na trudny los i marnujemy okazję do ofiarowania czegoś trudnego Bogu, albo czynimy coś zewnętrznie dobrego, ale tylko z wygody, aby się komuś nie narazić lub dla uniknięcia wyrzutów sumienia. Intencja - to jest cały klucz Teresy do świętości. Jak wyznaje, w swoim życiu niczego Chrystusowi nie odmówiła, tzn. że widziała wszystkie okazje do czynienia dobra jako momenty wyznawania swojej miłości. Inną cechą, która przybliża ją do nas, jest naturalność jej modlitwy. Teresa od Dzieciątka Jezus, która jest córką duchową św. Teresy od Jezusa, jest jej przeciwieństwem odnośnie do szczególnych łask na modlitwie. Złożyła nawet z tych łask ofiarę, bo czuła, że w nich można szukać siebie. Jej życie modlitwy było często bardzo marne, gdyż zdarzało się jej zasypiać na modlitwie. Po przyjęciu Komunii św. zamiast rozmawiać z Bogiem, spała. Nie dlatego, że chciała, ale dlatego, że nie potrafiła inaczej. Ważny jest fakt, iż nie martwiła się za bardzo swoją nieumiejętnością modlenia się. Wierzyła, że i z takiej modlitwy Chrystus jest zadowolony, gdyż ona nie może Mu ofiarować nic więcej poza swoją słabością. Aby się przekonać, jak daleko lub jak blisko jesteśmy przyjmowania Ewangelii w całej jej głębi, zastanówmy się, jak podchodzimy do niechcianych prac, mniej wartościowych funkcji, momentów, gdy nie jesteśmy doceniani, a nawet oskarżani. Czy widzimy w tym okazję, aby to wszystko ofiarować Chrystusowi, czy też walczymy o to, aby postawić na swoim lub zwyczajnie zachować twarz? Jak postępujemy wobec osób, które są dla nas przykre? Czy je obgadujemy, czy też widzimy w tym okazję, aby im pomóc w drodze do Boga? Teresa powie, gdy nie może już przyjmować Komunii św. ze względu na zaawansowaną chorobę, że wszystko jest łaską. Czy każda trudna sytuacja, trudny człowiek jest dla mnie łaską?
CZYTAJ DALEJ

Milion dzieci wraz Leonem XIV modli się o pokój

2026-10-01 18:40

[ TEMATY ]

dzieci

różaniec

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV modli się na różańcu

Papież Leon XIV modli się na różańcu

O pokój dla dzieci żyjących w krajach ogarniętych wojną modli się dziś wieczorem wraz z Ojcem Świętym milion dzieci na całym świecie. „Pięćdziesiąt milionów «Zdrowaś Maryjo» wznosi się do Nieba ze wszystkich stron i we wszystkich językach świata” - zaznaczył papież podczas spotkania z dziećmi i ich rodzinami przy Grocie Matki Bożej z Lourdes w Ogrodach Watykańskich. Było tam obecnych 1300 osób.

Leon XIV zachęcając najmłodszych do wspólnej modlitwy różańcowej w intencji pokoju podkreślił, że jest to prosta modlitwa, którą może odmawiać każdy. Przypomniał sceny z życia Jezusa rozważane w tajemnicach światła: chrzest w Jordanie, cud w Kanie Galilejskiej, głoszenie Królestwa Bożego, przemienienie na górze Tabor oraz ustanowienie Eucharystii podczas Ostatniej Wieczerzy.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję