Jesionowo jest jedyną wsią w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej w powiecie pyrzyckim, w której czynne są dwa kościoły: parafialny i św. Floriana – patrona strażaków.
Bogu na chwałę, ludziom na ratunek” – to dewiza strażacka. Patron strażaków – św. Florian – był człowiekiem głębokiej wiary, która dawała mu siłę i mobilizowała, by być dla drugich. Urodził się w 250 r. n.e. i był rzymskim żołnierzem. Zginął śmiercią męczeńską najpierw torturowany, a potem utopiony z kamieniem młyńskim dowiązanym do szyi w rzece Enns. Kościół św. Floriana w Jesionowie jest wpisany do rejestru zabytków. Remontu wymaga południowa część dachu. Potrzeba także prac konserwacyjnych i środków finansowych, aby ten piękny zabytek pochodzący z XIII wieku ocalić od zniszczenia i zapomnienia.
Legenda o św. Florianie
W dzielnicy Krakowa – Kleparz – znajduje się kościół św. Floriana, w którym według legendy zatrzymały się konie wiozące relikwie świętego na Wawel. Sprowadził je w 1184 r. biskup Modeny, Idzi, na prośbę księcia Kazimierza Sprawiedliwego. Konie tak długo nie chciały się ruszyć z miejsca, aż zdecydowano o wybudowaniu w tym miejscu świątyni. Mieszkańcy Krakowa umieszczali na domach napis: „Św. Florianie, miej ten dom w obronie, niechaj płomieniem od ognia nie chłonie”.
„Męczenniku, św. Florianie, bądź i dziś naszym Patronem i Orędownikiem przed Bogiem. Uproś nam u Boga wiarę żywą, byśmy oparli się laicyzacji życia, wszędzie słowami i czynami umieli ją z odwagą wyznawać. Tak jak dawniej chroń nas od wojny, ognia, powodzi i wszelkich klęsk żywiołowych. Strażaków ucz poświęcenia i ofiarnej służby w ratowaniu ludzkiego życia i mienia. Wypraszaj nam u Boga łaski i cnotę męstwa, abyśmy kiedyś przez Miłosierdzie Boże zasłużyli na wieczną nagrodę w niebie”.
Modlitwa strażaka „Gdy obowiązek wezwie mnie tam wszędzie, gdzie się pali, Ty mi o Panie siłę daj, bym życie ludzkie ocalił”.
Strażacy są jak napisał w wierszu Jan Siuda „Zawsze czujni, w gotowości, udzielą szybko pomocy. Dadzą pokaz swej sprawności, każdą porą, w dzień, czy w nocy. Powódź, pożar, czy wypadek, o pomoc ktoś zawsze woła. To we wszystkim dadzą radę, straż kłopotom tym podoła! Nawet kotka co to z drzewa, nie chce zejść tak po dobroci. Zdejmą szybko gdy potrzeba, aby oddać w ręce cioci”.
Życzenia i podziękowania
Z okazji Dnia Strażaka wszystkim Druhnom i Druhom życzę, abyście wsparci błogosławieństwem Boga, którego miłość do każdego człowieka jest jak ogień, zawsze ofiarnie i pełni gotowości służyli ludziom. Dziękujemy za waszą ofiarną służbę i poświęcenie! Jesteście nam potrzebni! Aktualne są słowa św. Jana Pawła II „Nie mieć – ale być – mówi o tym, jakim jest się człowiekiem”. Słowa, które nadają sens mojemu życiu i człowieczeństwu. Wiem po co żyję i dla kogo żyję! Obecnie, w dobie pandemii i niepewności jutra trzeba pochylić się nad słowami wiersza Warto ks. Jana Twardowskiego „Warto moknąć na deszczu na kogoś czekając. Biec z laurką i kwiatem przez miasto jak zając. Stać dla chorych w ogonku po jedną cytrynę, grzesznikom pozaświecać wszystkie łzy matczyne. Kłaść się późno do łóżka, z kogutem się budzić, gdy wszystkie nasze drogi prowadzą do ludzi”.
W widłach Wisły i Sanu położona jest parafia Wrzawy, która w tym roku świętuje jubileusz 750-lecia istnienia.
Dokładna data erygowania parafii we Wrzawach nie była znana do lat 50. XX wieku. Dopiero mjr. Józef Rawski, tarnobrzeski regionalista natknął się na nią w aktach wizytacji dekanatu miechocińskiego z 1793 r. Wcześniejsze przekazy podawały informacje, że została ona utworzona przed rokiem 1325. Znalazła się wtedy w wykazie parafii diecezji krakowskiej odprowadzających świętopietrze. Wizytator zapisując najważniejsze informacje o parafiach z dekanatu zanotował, że parafia we Wrzawach została erygowana w 1271 r. Hipotezę taką potwierdzają także wezwania świątyni św. Wawrzyńca, św. Stanisława Biskupa i Męczennika, św. Katarzyny Aleksandryjskiej, które mają charakter typowy dla wspomnianego wieku. Poza tym miejscowość została wymieniona w dokumencie starosty krakowskiego i sandomierskiego Thassa z Vissinburga z 1294 r. Nazywano ją wówczas „Wreuici”. Od 1468 r. funkcjonuje obecna nazwa Wrzawy, co oznacza miejsce, gdzie woda wrze, kotłuje się, tworząc wiry i odmęty. Parafia została wydzielona z terenu parafii Gorzyce jako fundacja rodu Dębno. Opiekę nad nią sprawowały rody szlacheckie: Górajskich, Sienieńskich, Koniecpolskich, Słupeckich, Hadziewiczów i Horochów. Utrzymanie kościoła nastręczało wiele problemów na przestrzeni wieków. Biskup Krakowski Jakub Zadzik wizytując parafię w 1637 r., napisał w dokumentach powizytacyjnych, że w świątyni widać ślady zatopień wodnych, które sięgały nawet do ołtarza głównego. Renowacje kościoła przeprowadzono w połowie XVII wieku. Nową świątynię postawiono wtedy na fundamentach starej. Miała ona prawdopodobnie kształt krzyża, była zbudowana z drewna i nakryta gontem. Według historyków przed kolejnymi powodziami zabezpieczono ją od dołu kłodami. Niestety położenie miejscowości w widłach Wisły i Sanu powodowały dalsze powodzie, które nie omijały wrzawskiego kościoła. Już w XVIII wieku pisano, że podgniłe belki i spojenia zagrażają bezpieczeństwu wiernych. Kolejne powodzie, które nawiedzały Wrzawy latem w latach 1867, 1884 r. oraz zimą 1888 r. powodowały dalsze niszczenie świątyni. Powódź w latach 20. XIX wieku niemalże doprowadziła do całkowitego zniszczenia budowli. Dobroczyńcy wraz z parafianami postanowili wówczas podnieść teren placu kościelnego, co uchroniłoby kolejną świątynię przed dalszymi podtopieniami. Po zakończeniu tych prac, w latach 1826-27 wybudowano nowy kościół. Był to obiekt jednonawowy, wykonany z drzewa modrzewiowego i pokryty gontem. Swoim wyglądem przypominał istniejącą do dnia dzisiejszego drewnianą świątynię w Radomyślu nad Sanem. W latach 20. XIX wieku kościół parafialny został po raz kolejny zalany, co doprowadziło go niemalże do ruiny. Ostatnia drewniana świątynia zbudowana w latach 1826-27 została spalona 4 sierpnia 1944 r. przez wycofujące się wojska niemieckie. Nową murowaną świątynię Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski wzniesiono w latach 1958-61 z inicjatywy ówczesnego proboszcza ks. Alojzego Sierżęgi. Projekt kościoła opracował inż. Andrzej Galar z Rzeszowa. Miała to być budowla prosta, ale o stylowej architekturze modernistycznej, posiadająca stromy dach ze strzelistą sygnaturką, wraz ze swoistymi „przyporami” ścian, co miało być nawiązaniem do gotyku. Uroczyste poświęcenie kościoła odbyło się 26 sierpnia 1961 r.
Zostawiamy za sobą krakowskie kościoły i ruszamy na zachód, ku beskidzkim wzgórzom, gdzie na górze Żar bije serce polskiej pobożności pasyjnej. Kalwaria Zebrzydowska to miejsce wyjątkowe – powierzone opiece Ojców Bernardynów, od ponad czterystu lat jest domem dla każdego, kto szuka pocieszenia u stóp Matki i w cieniu Chrystusowego Krzyża. To tutaj krajobraz został ukształtowany na wzór świętych miejsc Jerozolimy, by każdy pątnik mógł fizycznie dotknąć tajemnic zbawienia.
Wchodząc do kalwaryjskiej bazyliki, nasze kroki kierujemy ku bocznej kaplicy, gdzie w złocistym ołtarzu cześć odbiera cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Ten wizerunek typu Eleusa – Matki Bożej Czułej – ukazuje Maryję, która z nieskończoną delikatnością przytula do policzka małego Jezusa. Historia tego obrazu jest historią cudów a wszystko zaczęło się w 1641 roku, kiedy to w domu pobożnego szlachcica Maryja zapłakała krwawymi łzami. Od tego czasu Pani Kalwaryjska nie przestaje ocierać łez swoich dzieci, stając się powierniczką najtrudniejszych spraw narodu i każdego człowieka z osobna.
Zostawiamy za sobą krakowskie kościoły i ruszamy na zachód, ku beskidzkim wzgórzom, gdzie na górze Żar bije serce polskiej pobożności pasyjnej. Kalwaria Zebrzydowska to miejsce wyjątkowe – powierzone opiece Ojców Bernardynów, od ponad czterystu lat jest domem dla każdego, kto szuka pocieszenia u stóp Matki i w cieniu Chrystusowego Krzyża. To tutaj krajobraz został ukształtowany na wzór świętych miejsc Jerozolimy, by każdy pątnik mógł fizycznie dotknąć tajemnic zbawienia.
Wchodząc do kalwaryjskiej bazyliki, nasze kroki kierujemy ku bocznej kaplicy, gdzie w złocistym ołtarzu cześć odbiera cudowny obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Ten wizerunek typu Eleusa – Matki Bożej Czułej – ukazuje Maryję, która z nieskończoną delikatnością przytula do policzka małego Jezusa. Historia tego obrazu jest historią cudów a wszystko zaczęło się w 1641 roku, kiedy to w domu pobożnego szlachcica Maryja zapłakała krwawymi łzami. Od tego czasu Pani Kalwaryjska nie przestaje ocierać łez swoich dzieci, stając się powierniczką najtrudniejszych spraw narodu i każdego człowieka z osobna.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.