Reklama

W wolnej chwili

Jak prać w domu puchową odzież?

O tym, czy puchową odzież możemy wyprać w domu, czy musimy ją oddać do czyszczenia, decyduje rodzaj wykorzystanych przez producenta materiałów. Jest on podany na etykiecie.

Puchowa odzież powinna być prana najwyżej dwa razy w sezonie zimowym, ponieważ przy każdym praniu puch i pierze tracą trochę tłuszczu, puszystości i odzież nie jest już tak ciepła. Powinno się ją często wietrzyć, nawet przez kilka dni, nigdy w pełnym słońcu. Świeże plamy można zetrzeć czystą wilgotną ściereczką z odpowiednim detergentem, a zaschłe – wyczesać miękką szczotką.

Przygotowanie do prania

Przed praniem należy wyjąć pasek, odpiąć kaptur i podpinkę, która może farbować. Wszystkie uszkodzone miejsca trzeba zszyć, aby odzież nie rozerwała się w czasie prania. Mocno zaplamione miejsca, kołnierz, mankiety i brzegi kieszeni przeciera się miękką gąbką z mydłem galasowym. Na koniec zasuwa się zamki, rozpina rzepy i guziki, luzuje sznurki, a odzież przekłada na lewą stronę.

Pranie w pralce

Puchowe rzeczy pierze się pojedynczo, ponieważ podczas prania potrzebują dużo miejsca i dużo wody. Trzeba je prać w pralce automatycznej w programie dla wełny, używając płynu do prania puchu lub wełny, który ma właściwości natłuszczające. Nie powinno się stosować płynu zmiękczającego, który skleja puch i pierze, ani proszku do prania, po którym puch traci elastyczność. Puchową kurtkę odwirowuje się przy maks. 400 obrotach. Puchowy płaszcz może wymagać trochę większej liczby obrotów. Mokrej odzieży puchowej nie wolno wyżymać, ponieważ puch i pierze łatwo się sklejają. Po wypraniu i wypłukaniu odzież warto zaimpregnować w pralce zgodnie z zaleceniami producenta preparatu.

Reklama

Ręczne pranie

Tylko odzież puchową małych rozmiarów można wyprać ręcznie. Puchowe płaszcz czy śpiwór (nawet jeśli są pikowane) nie powinny być prane ręcznie, gdyż łatwo je zniszczyć ze względu na duży ciężar mokrego pierza. Ręczne pranie wymaga wyjątkowo dużo cierpliwości i czasu. Przed praniem trzeba zaprać zaplamione miejsca mydłem galasowym w płynie, odzież przełożyć na lewą stronę i nie zapinać. Potem włożyć luźno do wanny z letnią wodą, delikatnie uciskając, aby wyszło powietrze. Moczyć je najwyżej przez godzinę w letniej wodzie. Po wymoczeniu prać w wodzie o temperaturze 30-40°C z dodatkiem płynu do prania puchu lub wełny. Nigdy nie stosować zmiękczaczy! Po praniu w proszku powstają białe zacieki. Pierze się przez lekkie ugniatanie. Nie wolno trzeć! Puchową odzież trzeba wielokrotnie płukać, lekko uciskając, nie wolno jej wykręcać. Dobrze wypłukaną odzież przekłada się luźno ułożoną do miski (nie wolno jej zwijać), a następnie wkłada do pralki i odwirowuje przy maks. 400 obrotach.

Suszenie

Sposób suszenia puchowej odzieży jest jeszcze ważniejszy niż sposób prania. Odzież trzeba rozłożyć na suszarce w przewiewnym pomieszczeniu, najlepiej na świeżym powietrzu (nigdy w słońcu), należy często nią potrząsać, aby pierze się nie sklejało. Mokrej nie wolno wieszać na wieszaku, ponieważ ciężkie od wilgoci pierze opada na dół. Suszenie jest długotrwałe, odzież często się oklepuje, aby utrzymać puszystość. Przekłada się ją, suszy na prawej i na lewej stronie.

2020-01-14 10:24

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Czy istnieje dieta dla cukrzyków?

2020-01-28 11:31

Niedziela Ogólnopolska 5/2020, str. 57

[ TEMATY ]

porady

rada

Adobe.Stock.pl

Zaniedbanie profilaktyki zdrowotnej prowadzi do późnego wykrycia choroby i jej rozwoju. Coraz więcej ludzi choruje na cukrzycę typu 2, której przyczyną są zła dieta i brak ruchu. Dieta jest podstawowym środkiem profilaktycznym oraz leczniczym zarówno dla chorego na cukrzycę, który leczy się tylko dietą, jak i dla biorącego leki czy insulinę.

Nie istnieje uniwersalna dieta dla wszystkich diabetyków – rodzaj diety ustala lekarz w zależności od wieku pacjenta, wagi, wzrostu, płci i rodzaju wykonywanej pracy.

Diabetyk może się cieszyć pełnią życia pod warunkiem, że przestrzega zaleceń lekarskich, głównie diety, przez całe życie. Większość osób starszych cierpiących na cukrzycę ma nadwagę, którą należy zredukować. Młodzi cukrzycy często mają niedowagę i powinni uzyskać właściwy ciężar ciała, odpowiadający ich wzrostowi. Trudno jest dokładnie obliczyć zapotrzebowanie energetyczne danej osoby – organizmy ludzkie zużywają różną ilość kalorii przy wykonywaniu tej samej pracy. U jednej osoby część energii (kalorii) dostarczonej przez spożyty pokarm zmienia się w ciepło wykorzystane przez organizm, u innej odłoży się „na zapas” w formie tkanki tłuszczowej.

Dietę ustala się tak, aby stosunek składników pokarmowych był stały w poszczególnych posiłkach. Należy spożywać śniadanie, obiad i kolację w małej objętości, ale składające się z urozmaiconych składników i o stałych porach, oraz trzy lekkie przekąski między nimi.

Ważne jest, by spożywać odpowiednie porcje węglowodanów złożonych (produkty zbożowe nieprzetworzone), a ograniczyć lub wyeliminować węglowodany proste (cukier, dżemy, miody, owoce, soki, słodycze).

• Z produktów białkowych stosuje się: chude mięso, ryby, jaja, mleko, niskotłuszczowe sery.

• Powinno się używać tylko łagodnych ziół i przypraw (koperek, szczypiorek, cebula, sok z cytryny, cynamon, wanilia).

• Preferowane są tłuszcze roślinne, należy je podawać do gotowych potraw.

• Owoce w formie surowej i gotowanej należy stosować z umiarem!

• Dużą rolę w leczeniu cukrzycy za pomocą diety odgrywają warzywa, głównie surowe i kiszone. Dieta powinna zawierać znacznie więcej warzyw niż owoców.

• Potrawy przyrządza się metodą gotowania, duszenia i pieczenia – oczywiście, bez tłuszczu. Składników nie rozgotowuje się.

• Dziennie trzeba dostarczyć organizmowi 2-2,5 l płynów, w tym 1,5-2 l wody, herbaty ziołowej.

Profilaktyka powikłań zdrowotnych u diabetyka to odpowiednio dobrana dieta.

CZYTAJ DALEJ

Ks. prof. Muszala: wyjście z nałogu pornografii czyni wolnym i zdolnym do daru z siebie

2020-02-17 13:47

[ TEMATY ]

nałóg

© igor/Fotolia.com

Program ukierunkowany jest na osiągnięcie wolności i zdolności daru z siebie. Tylko człowiek wolny może kochać Boga, ludzi, świat – mówi o programie wyjścia z uzależnienia od pornografii ks. prof. Andrzej Muszala, bioetyk z UPJPII. W rozmowie z KAI prezentuje książkę „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”.

Dawid Gospodarek (KAI): Jak dużym problemem jest pornografia? I czy w ogóle jest problemem? Skoro zainteresowanie takimi materiałami wydaje się dość duże, może mamy do czynienia z zupełnie normalnym zjawiskiem?

Ks. prof. Andrzej Muszala: Problem jest duży, zwłaszcza obecnie, przy tak szerokim dostępie do Internetu i innych środków przekazu. Dodatkowo przemysł pornograficzny nakręcany jest przez ogromne zyski producentów takich treści. Oczywiście, ktoś może powiedzieć: „to nie jest problem”, ale w świetle wiary jednak jest; chrześcijaństwo opowiada się za konkretnymi wartościami i zasadami w etyce seksualnej.

W pierwszym rzędzie pornografia uderza w małżeństwo i wzajemne relacje między małżonkami. W przysiędze obie strony zobowiązują się do wierności i uczciwości małżeńskiej; jeśli ktoś ogląda pornografię, to te dwa filary zostają mocno nadwyrężone. W książce „Wolny aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, która właśnie się ukazała, opisane są przypadki małżeństw, które rozpadły się właśnie z powodu takiego uzależnienia. Życie pokazuje prawdziwą rzeczywistość – jeżeli żona odkrywa, że mąż wchodzi na strony pornograficzne, to jak ona może się czuć? Jak może przeżywać relacje seksualne ze swoim mężem?

KAI: Co mówią polskie badania na ten temat?

- Skala problemu jest duża. Okazuje się, że prawie 40% osób, zwłaszcza młodych, korzysta z takich treści. Według badań z października 2019 r. 58% dzieci i młodzieży trafia na strony pornograficzne przypadkowo. Co trzecie z nich styka się z pornografią dzięki swoim rówieśnikom. Każdego dnia dziesiątki tysięcy ludzi wchodzi na strony internetowe o treściach erotycznych lub pornograficznych.

- Czy to właśnie skłoniło Księdza do wydania książki dla osób uzależnionych od pornografii?

- Raczej spotkania i rozmowy z ludźmi, którzy przychodzili do mnie i wyznawali, że mają z tym problem. Oczywiście istnieją poradnie psychologiczne; osoby te próbowały czasem szukać tam pomocy. Ja również skontaktowałem się z psychologiem posługującym przy Szpitalu Domowym [inicjatywa przy kościółku św. Wojciecha na krakowskim rynku, której celem jest troska o odnowę moralną miasta - przyp. KAI]. Usłyszałem, że brakuje dobrze opracowanych programów, które całościowo opisują proces wychodzenia z tego nałogu. Kiedy pokazałem psychologom książkę, o której mówimy, wyrazili się o niej z dużym uznaniem. Dostrzegli w niej program wyjścia z nałogu, może nie definitywnego, ale prowadzącego do osiągnięcia wstępnej abstynencji, która i tak jest już ogromnym sukcesem.

- Czas osiągnięcia tej wstępnej abstynencji przewidziano na 40 dni.  

- Tyle, ile trwa Wielki Post. To jest jakaś mądrość Kościoła, a właściwie samego Chrystusa. Czterdzieści dni wyznacza pewien etap drogi, która – jeśli się do tego solidnie przyłożyć – prowadzi do wstępnego uwolnienia się od uzależnienia. To ewangeliczny program odzyskiwania wolności.
Na książkę natknąłem się we Francji; opracował ją zespół z wspólnoty katolickiej „Emmanuel”. W skład autorów weszli specjaliści z różnych dziedzin: duszpasterz, psycholog, pielęgniarka, pedagog szkolny, kilku lekarzy, osoby, które wyszły z uzależnienia. Praca nad programem trwała kilka lat. Oparty on został zatem na solidnej wiedzy i doświadczeniu.

- Jak przejawia się destrukcyjność pornografii? Dla kogo jest ona szkodliwa?  

- Im młodsza osoba, tym gorzej. Pornografia podcina u korzenia kształtowanie się osobowości młodego człowieka. Jeżeli dziecko w wieku 10 czy 12 lat trafia na treści pornograficzne, odkrywa swoją seksualność w sposób niewłaściwy, wręcz patologiczny i uzyskuje zdeformowany obraz tej ważnej sfery życia. Łatwo się uzależnia, potem nie wie, jak sobie z tym poradzić. Co gorsza, często rodzice nie rozmawiają z nim o tym problemie, lub wręcz nie wiedzą o jego istnieniu. Bynajmniej nie uważam Internetu czy komórki za coś złego. Pytanie tylko, czy aby dziecko jest na tyle dojrzałe, aby używać tak niebezpiecznych w jego wieku instrumentów.

- U dorosłych uzależnienie od pornografii powoduje serię destrukcyjnych konsekwencji – osoby te często siedzą w nocy, rano trudno im wstać, spóźniają się do pracy, nie mogą się skupić, zawalają wiele rzeczy. Ciągle niewyspani, przemęczeni, źle funkcjonują fizycznie i umysłowo. Na strony pornograficzne wchodzą nawet w biurze czy w dyżurce.
Jeżeli ktoś siedzi przed ekranem przez kilka godzin, to musi się to odbić także na jego zdrowiu. W mózgu znajduje się tzw. układ nagrody; doznania w jego obszarze są bardzo mocne. Twórcy reklam starają się dotrzeć właśnie do tego układu. Dlatego uciekają się czasem do obrazów roznegliżowanych kobiet, manipulując w ten sposób odbiorcą.
W książce opisany pewien eksperyment na szczurach zamkniętych w klatkach. Podawano im jedzenie, zaś obok pojemnika znajdowała się klapka połączona z ich mózgami. Zwierzęta, przypadkowo naciskając klapkę, doznawały przyjemnych elektrowstrząsów, działających na ich układ nagrody. Okazało się, że po jakimś czasie szczury, zamiast do pojemnika, szły do klapki. Niektóre zdychały z głodu, przedkładając przyjemność nad jedzenie. Doznania w układzie nagrody okazały się tak mocne, że potrafiły nawet zniszczyć instynkt samozachowawczy. Analogicznie możemy sobie wyobrazić destrukcję człowieka, który uzależnił się od przyjemnych doznań w układzie nagrody spowodowanych przez pornografię.

- Jak do pornografii podchodzi dziś psychologia? Dostrzega się w niej coś niepokojącego dla zdrowia i rozwoju?   - Nie jestem psychologiem i nie chcę się tu wypowiadać w tej kwestii. Warto jednak wiedzieć, że istnieją różne szkoły i systemy psychologiczne. Czasem mamy do czynienia z nurtami typowo selfistycznymi, nastawionymi na łatwe, bezbolesne i bezstresowe przejście przez życie. Pornografia w takiej perspektywie może być przedstawiana jako coś pozytywnego, np. jako pomoc w rozładowaniu stresu.

- Z drugiej strony psychologia uwzględniająca antropologię chrześcijańską sięga głębiej, do warstwy wiary; wara zaś związana jest z pewną ofiarą. W życiu liczy się nie tylko przyjemność. Chrześcijaństwo oczywiście nie uważa przyjemności za coś złego, podobnie jak i nie neguje piękna relacji seksualnych, wszystko jednak winno mieścić się w granicach norm moralnych.
Doznawanie przyjemności w akcie małżeńskim jest czymś pozytywnym i pięknym. Nawet Pismo Święte, w Pieśni nad Pieśniami, wychwala miłość kobiety i mężczyzny, przejawiającą się także w zbliżeniach cielesnych. Jeżeli mają one miejsce małżeństwie, wówczas służą umacnianiu wzajemnej miłości męża i żony. Lecz jeżeli przyjemność osiągana jest w sposób egoistyczny – tzn. dla niej samej i wbrew zasadom moralnym – wówczas okazuje się destruktywna. Nazywamy to grzechem. Nie tylko sprawiamy nim przykrość Bogu, ale niszczymy samych siebie. Zauważam to jako duszpasterz: niektóre osoby, uzależnione od pornografii, kierując się zdrową intuicją moralną, przeczuwają, że nie mogą wejść w związek małżeński, dopóki nie uporządkują swej sfery seksualnej. W innym przypadku narzeczona, przerażona odkryciem u swojego narzeczonego tego nałogu, wycofała się z drogi ku małżeństwu.

- Wie Ksiądz, z jakim przyjęciem książka spotkała się we Francji?

- W trakcie rozmowy w wydawnictwie Emmanuel w Paryżu dyrektor powiedział mi znamienne słowa: „Proszę księdza, powinniśmy się cieszyć, ale my się raczej smucimy: ta książka sprzedaje się bardzo dobrze”. To znaczy, że problem jest poważny, że dotyka także katolików i osoby z wszystkich warstw społecznych: prostych ludzi, ale i osoby wykształcone, na wysokich stanowiskach; te, które żyją w małżeństwie jak i w samotności.

- Proszę powiedzieć coś więcej o samym programie zaproponowanym w książce.

- Program jest rozpisany na czterdzieści dni, zgrupowanych w sześć etapów. Pierwszą i zasadniczą kwestią jest odnalezienie sensu życia. Uzależnienie często jest tzw. „czynnikiem spustowym”. Kiedy człowiek przeżywa jakąś frustrację lub dramat życiowy, np. został opuszczony przez współmałżonka albo doznał jakiejś porażki w pracy, wówczas sięga po alkohol albo oddaje się różnym rozrywkom – „byle tylko zapomnieć”. Może też wchodzić na strony pornograficzne, by rozładować swoje napięcie. Na początku drogi trzeba zatem odnaleźć utracony sens życia.

- A kolejne etapy?

- Drugi, kilkudniowy etap ma doprowadzić do przekonania, że wyjście z uzależnienia jest możliwe. Trzeci etap polega na poznaniu funkcjonowania swojej osoby – ciała, ducha, uczuć, rozumu, woli, pamięci, relacji międzyludzkich. Czwarty etap to stopniowe przezwyciężanie i wychodzenie z nałogu. Zasadniczy i najdłuższy jest etap piąty, w którym człowiek pracuje nad odbudową czterech filarów swojego życia: relacji z Bogiem, z sobą samym, z innymi ludźmi i ze światem. Filary te zostały mocno nadwyrężone przez uzależnienie. Szósty etap polega na umocnieniu filarów i spojrzeniu w przyszłość.

- 40-dniowy program wydaje się idealny na realizowanie go w Wielkim Poście

- To prawda, ale autorzy zaznaczają, że można go rozpocząć w każdej chwili, najlepiej od razu. Wielki Post to jednak czas szczególnie sprzyjający podjęciu takiej decyzji.
Każdy dzień programu ma swoją strukturę. Na początku umieszczone jest świadectwo, które pomaga dostrzec problem i zrozumieć towarzyszące mu mechanizmy. Potem znajdujemy wskazówki lub wyjaśnienia psychologiczne, np. dlaczego nałóg tak mocno działa na człowieka i jak z niego wyjść. Kolejny punkt to „Odkrycie dnia” – myśl, do której powinno się często wracać w trakcie dnia; odnosi się ona do obszaru, nad którym obecnie pracuje dana osoba, np. uzdrawianie pamięci. Po nim odnajdujemy inspirujący fragment z Pisma Świętego. Na koniec podane są konkretne ćwiczenia, jakie należy wykonać w danym dniu; z tyłu książki znajdujemy tabelę ewaluacji wykonania owych ćwiczeń.

- Co z tego programu może sprawiać jakąś poważniejszą trudność?

- Jest pewna rzecz. Twórcy programu proponują, by znaleźć sobie powiernika. Ile razy chcieliśmy sami coś zrobić, ale przyszedł słabszy moment i upadliśmy. Jest jednak pewna pomoc: instytucja powiernika. Anonimowi alkoholicy spotykają się i opowiadają o swoim problemie jeden drugiemu. Już samo wypowiedzenie na głos: „Jestem alkoholikiem” to wielki krok na drodze do sukcesu. Podobnie jest w programie „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”. Osobie uzależnionej potrzebny jest milczący przyjaciel – towarzysz drogi. Może nim być dawny kolega ze szkoły lub studiów (nie żona, nie ksiądz lub ktoś zbyt bliski – wtedy relacje z tą osobą mogą zostać nadwyrężone), i to niekoniecznie ktoś wolny od nałogu. Trzeba się przełamać i iść do niego i poprosić o cotygodniowe, półgodzinne spotkanie.
Rolą powiernika jest tylko słuchać i zachować absolutną tajemnicę. Nie powinien nic mówić, co najwyżej zapewnić o wsparciu i modlitwie. Jeżeli człowiek uzależniony wie, że np. w piątek ma się spotkać z powiernikiem i opowiedzieć mu o swojej walce, wówczas mobilizuje się o wiele bardziej. Zrelacjonowanie upadku to sąd nad sobą i zrzucenie kamienia ciążącego na sercu. To nie to samo, co spowiedź, podczas której człowiek jedna się z Bogiem. Rola powiernika jest inna: ma słuchać, nie potępiać, towarzyszyć, modlić się, po prostu być. Oczywiście program można przejść samemu. Jednak rezygnacja z osoby towarzyszącej oznacza pozbawienie siebie ważnego „elementu mobilizującego”. Jeśli naprawdę chcemy osiągnąć wolność, zdecydowanie powinniśmy jej poszukać.

- Ten program pozwala poznać siebie, pewne mechanizmy stojące za uzależnieniem i wydaje się, że może być zastosowany również do innych nałogów...   - Zdecydowanie tak. Wczytując się w program, odkryłem, że nie chodzi w nim tylko o walkę z pornografią, lecz z każdym uzależnieniem: alkoholizmem, nikotynizmem, narkomanią, pracoholizmem, uzależnieniem od Internetu, konwulsyjnych zakupów, leków, kosmetyków, chorobliwej troski o swoje ciało itp. Każde z nich uderza w zdrowie ciała i duszy, w pamięć, wolę, relacje międzyludzkie. Ta książka to program wyjścia właściwie z każdego nałogu.

- Bardzo wymowny jest też tytuł książki – o wolność troszczymy się po to, by móc kochać...   - Tak, program ukierunkowany jest na osiągnięcie wolności i zdolności daru z siebie. Tylko człowiek wolny może kochać Boga, ludzi, świat. Pod koniec programu odzyskujemy dziecięcą radość z życia. Droga, która prowadzi ku temu, jest oczywiście trudna i wymagająca. O wiele trudniejsza niż piesza pielgrzymka do Częstochowy... To 40-dniowa „pielgrzymka” w sensie duchowym. Lecz, z drugiej strony, chyba nic tak nie rozwija ludzkiego wnętrza, jak wychodzenie z uzależnienia. Musimy wówczas więcej liczyć na Boga, więcej się modlić, mocniej przykładać się, aby pokonać nasze egoistyczne zachcianki. To jest właśnie niesienie krzyża za Chrystusem i zapieranie się siebie. To jest czysta Ewangelia.
Nałóg może być „błogosławioną winą”, jeżeli nie zgadzamy się na niego, jeśli rozpoczynamy drogę ku wolności. Odzyskanie zdolności kochania miłością bezinteresowną to największe dzieło w życiu. Nieporównywalne z niczym innym, nawet ze zbudowaniem kościoła czy założeniem szlachetnej fundacji. To zwycięstwo w najważniejszej bitwie.
***
„Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, Wyd. Pustelnia.pl, Kraków 2020

CZYTAJ DALEJ

Krajowa Rada ds. Duszpasterstwa Kobiet o współpracy między diecezjami

2020-02-18 17:15

[ TEMATY ]

Warszawa

kobieta

episkopat.pl

Przełożenie terminu Pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kobiet na Jasną Górę na rok 2021, powołanie nowej Rady ds. Duszpasterstwa Kobiet, tworzenie sekcji powołanych do konkretnych zadań, współpraca kobiet z różnych diecezji i bieżące sprawy to główne tematy obrad Krajowej Rady ds. Duszpasterstwa Kobiet, które odbyły się 18 lutego w Warszawie z udziałem bp. Wiesława Szlachetki, Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Kobiet oraz diecezjalnych duszpasterzy kobiet.

Biskup Wiesław Szlachetka podkreślił też, że cieszy się, iż po raz kolejny kobiety od papieża mogły usłyszeć jak wielką i ważną rolę pełnią w Kościele. „W adhortacji „Umiłowana Amazonia” Ojciec Święty podkreśla, że kobiety pełniły już w czasach apostolskich i pełnią nadal niezwykle ważną rolę w życiu Kościoła. O geniuszu kobiety papież Franciszek mówi bardzo często, nie zapominajmy jednak, że mówili o nim także św. Jan Paweł II i Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński” – zaznaczył.

Rada ds. Duszpasterstwa Kobiet podjęła też decyzję dotyczącą Pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymce Kobiet na Jasną Górę „Córki u Matki”. Zaplanowano ją na 24 maja 2020 r., tuż przed Dniem Matki. Okazało się, że na ten czas została wyznaczona druga tura wyborów prezydenckich. „Każdy ma prawo i obowiązek wziąć udział w wyborach, mówi o tym nauka społeczna Kościoła. Podjęliśmy decyzję, że przeniesiemy pielgrzymkę na kolejny rok. W tej spawie został wydany specjalny komunikat„ – poinformował delegat Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Kobiet. Czytamy w nim: „W duchu odpowiedzialności za wybory i miłość do Ojczyzny, Krajowa Rada ds. Duszpasterstwa Kobiet, podjęła decyzję o przełożeniu terminu Pierwszej Ogólnopolskiej Pielgrzymki Kobiet na Jasną Górę na rok 2021”. W komunikacie podkreślono również: „Przyszłoroczna Pierwsza Ogólnopolska Pielgrzymka Kobiet będzie przeżywana w duchu dziękczynienia za beatyfikację kard. Stefana Wyszyńskiego, dla którego dobro narodu, a także sprawa kobiet, ich formacji i rozwoju duchowego była bardzo bliska sercu”.

Delegat Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Kobiet podsumowując obrady zaznaczył: „Spotykamy się w gronie kobiet, które są w swoich diecezjach mocno zaangażowane w duszpasterstwo kobiet. Są z nami przedstawicielki rożnych wspólnot skupiających kobiety. Cieszę się, że powstaje coraz więcej takich grup. Rodzą się one z potrzeby kobiet, ich duchowości, wrażliwości i potrzeby uczestniczenia w życiu kościoła. Bp Wiesław Szlachetka podkreślił również, że Rada ds. Duszpasterstwa Kobiet chce informować jak największe grono kobiet o swojej bieżącej działalności i zapraszać do wspólnej pracy, dlatego postanowiono stworzyć w tym celu stronę internetową.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję