Reklama

Polityka

Handel historią

Prezydent Andrzej Duda celowo nie jedzie do Izraela na uroczystości 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu Auschwitz. Okazuje się, że jest to kolejna prowokacja ludzi Władimira Putina.

Na obchody do Jerozolimy 23 stycznia br. zostali zaproszeni czołowi politycy z całego świata. Problemem jest jednak agenda konferencji. Swoje przemówienia będą mogli wygłosić m.in. prezydenci: Federacji Rosyjskiej Władimir Putin, Niemiec – Frank-Walter Steinmeier oraz Francji – Emmanuel Macron. Niestety, zabrakło czasu i miejsca na wystąpienie prezydenta RP, bo nad przebiegiem wydarzeń czuwa związany z Putinem rosyjski oligarcha.

Kremlowski oligarcha

Uroczystości w Yad Vashem organizuje Fundacja World Holocaust Forum, na której czele stoi rosyjski miliarder żydowskiego pochodzenia Wiaczesław Mosze Kantor. Prawdopodobnie to właśnie silny finansowy lobbing tego oligarchy sprawił, że najwyższy przedstawiciel Polski nie mógłby zabrać głosu, ale także w tym kontekście należy odczytywać ataki i kłamstwa Władimira Putina na temat historii II wojny światowej. – To nie była inicjatywa ze strony Instytutu Yad Vashem. Tę konferencję zorganizował pan Kantor i on to zorganizował jak „kantor”, bo to jest handel historią – powiedział prof. Szewach Weiss, były ambasador Izraela w RP.

Mosze Kantor – przewodniczący Europejskiego Kongresu Żydów – to miliarder, który zbił majątek jako producent w rosyjskiej branży chemicznej. Nigdy nie krył powiązań z Kremlem. Najpierw był w gronie oligarchów powiązanych z ludźmi Borysa Jelcyna, a ostatnio coraz częściej próbuje się wkupić w łaski Władimira Putina. Dlatego też w 2018 r. amerykański Departament Skarbu umieścił go na liście biznesmenów, którzy mają powiązania z Kremlem. W Polsce zrobiło się o nim głośno, gdy w 2012 r. próbował przejąć Azoty Tarnów, a później całą Grupę Azoty. I chyba tylko dzięki oburzeniu opinii publicznej rząd PO-PSL nie dopuścił do wrogiego przejęcia.

Reklama

Medal dla Putina

Mosze Kantor mieszka w Szwajcarii, ale dysponuje paszportami zarówno izraelskim, jak i rosyjskim. Przynależność i sponsorowanie organizacji żydowskich, których celem jest zwalczanie antysemityzmu, to doskonały parasol w działalności na styku biznesu i polityki. Dlatego też uroczystości w Jerozolimie z okazji 75. rocznicy wyzwolenia niemieckiego obozu

Auschwitz wyglądają na polityczną intrygę. Zupełnie tak, jakby Kantor wykupił uroczystość w Izraelu, by szef Kremla miał duże audytorium do opowiadania kłamliwej historii.

Nie jest to pierwsza wspólna inicjatywa Kantora, której celem jest hołubienie prezydenta Rosji. W 2005 r. First International Holocaust Forum zorganizowano w Krakowie z okazji 60. rocznicy wyzwolenia Auschwitz. Według izraelskiego dziennika Haaretz, wtedy Putin nie tylko był głównym gościem wydarzenia, ale nawet otrzymał specjalny medal od Kantora za kultywowanie pamięci i tolerancji. Gdy w 2015 r. Rosja była mocno na cenzurowanym za wojnę z Ukrainą, to Kantor zaprosił Putina na swoje uroczystości pamięci Holokaustu w Czechach.

Uroczystości w Krakowie dla oligarchy były trampoliną do żydowskiego stanowiska – przewodniczącego Europejskiego Kongresu Żydów. Wyborowi Kantora na przewodniczącego sprzeciwiał się mocno rosyjski dysydent i obywatel Izraela Leonid Nevzlin. – Kiedy prezydent kongresu jest blisko Kremla, instytucji wycofującej się w mroczne czasy i nieszanującej demokracji, nie można myśleć, że przyczyni się do rozwoju Żydów w Europie i kontaktów z Izraelem. Wybór Kantora został dokonany w świetle poważnych wątpliwości co do jego zamiarów dotyczących tego stanowiska – powiedział Nevzlin w 2007 r.

Rosja i Holokaust

Dzięki Kantorowi prezydent Rosji ma bardzo duży wpływ na organizacje żydowskie i instytucje w Izraelu. Dobitnym tego przykładem są właśnie tegoroczne uroczystości w Yad Vashem. – Najwięcej ofiar Holokaustu stanowili obywatele polscy, a polski prezydent nie ma głosu – powiedział do przedstawicieli organizacji żydowskich w RP prezydent Duda. – Ze zdumieniem dowiedziałem się, że będzie mógł tam wystąpić prezydent Rosji, która w 1939 r. razem z hitlerowskimi Niemcami napadła na Polskę i dokonała rozbioru naszego kraju oraz de facto umożliwiła Niemcom późniejszą realizację Holokaustu; on będzie mógł przemówić, a nie przewiduje się wystąpienia prezydenta Rzeczypospolitej – dodał Andrzej Duda.

2020-01-14 10:24

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Solidny start prezydenta

2020-02-18 10:26

Niedziela Ogólnopolska 8/2020, str. 6-8

[ TEMATY ]

prezydent

wybory

kampania

Andrzej Duda

twitter.com/AndrzejDuda2020

Kampania prezydenta Andrzeja Dudy ruszyła w imponującym stylu. I choć nie znamy szczegółowego programu, to już teraz widać jego przewagę nad polityczną konkurencją.

W dużym skrócie można powiedzieć, że ruszyła dobrze naoliwiona i sprawdzona machina wyborcza, która w 2015 r. dała wygraną Andrzejowi Dudzie w wyborach prezydenckich, a także otworzyła drogę do zwycięstwa PiS w wyborach parlamentarnych. Na polskie drogi rusza DudaBus, a szefową sztabu jest była premier Beata Szydło.

CZYTAJ DALEJ

Ks. prof. Muszala: wyjście z nałogu pornografii czyni wolnym i zdolnym do daru z siebie

2020-02-17 13:47

[ TEMATY ]

nałóg

© igor/Fotolia.com

Program ukierunkowany jest na osiągnięcie wolności i zdolności daru z siebie. Tylko człowiek wolny może kochać Boga, ludzi, świat – mówi o programie wyjścia z uzależnienia od pornografii ks. prof. Andrzej Muszala, bioetyk z UPJPII. W rozmowie z KAI prezentuje książkę „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”.

Dawid Gospodarek (KAI): Jak dużym problemem jest pornografia? I czy w ogóle jest problemem? Skoro zainteresowanie takimi materiałami wydaje się dość duże, może mamy do czynienia z zupełnie normalnym zjawiskiem?

Ks. prof. Andrzej Muszala: Problem jest duży, zwłaszcza obecnie, przy tak szerokim dostępie do Internetu i innych środków przekazu. Dodatkowo przemysł pornograficzny nakręcany jest przez ogromne zyski producentów takich treści. Oczywiście, ktoś może powiedzieć: „to nie jest problem”, ale w świetle wiary jednak jest; chrześcijaństwo opowiada się za konkretnymi wartościami i zasadami w etyce seksualnej.

W pierwszym rzędzie pornografia uderza w małżeństwo i wzajemne relacje między małżonkami. W przysiędze obie strony zobowiązują się do wierności i uczciwości małżeńskiej; jeśli ktoś ogląda pornografię, to te dwa filary zostają mocno nadwyrężone. W książce „Wolny aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, która właśnie się ukazała, opisane są przypadki małżeństw, które rozpadły się właśnie z powodu takiego uzależnienia. Życie pokazuje prawdziwą rzeczywistość – jeżeli żona odkrywa, że mąż wchodzi na strony pornograficzne, to jak ona może się czuć? Jak może przeżywać relacje seksualne ze swoim mężem?

KAI: Co mówią polskie badania na ten temat?

- Skala problemu jest duża. Okazuje się, że prawie 40% osób, zwłaszcza młodych, korzysta z takich treści. Według badań z października 2019 r. 58% dzieci i młodzieży trafia na strony pornograficzne przypadkowo. Co trzecie z nich styka się z pornografią dzięki swoim rówieśnikom. Każdego dnia dziesiątki tysięcy ludzi wchodzi na strony internetowe o treściach erotycznych lub pornograficznych.

- Czy to właśnie skłoniło Księdza do wydania książki dla osób uzależnionych od pornografii?

- Raczej spotkania i rozmowy z ludźmi, którzy przychodzili do mnie i wyznawali, że mają z tym problem. Oczywiście istnieją poradnie psychologiczne; osoby te próbowały czasem szukać tam pomocy. Ja również skontaktowałem się z psychologiem posługującym przy Szpitalu Domowym [inicjatywa przy kościółku św. Wojciecha na krakowskim rynku, której celem jest troska o odnowę moralną miasta - przyp. KAI]. Usłyszałem, że brakuje dobrze opracowanych programów, które całościowo opisują proces wychodzenia z tego nałogu. Kiedy pokazałem psychologom książkę, o której mówimy, wyrazili się o niej z dużym uznaniem. Dostrzegli w niej program wyjścia z nałogu, może nie definitywnego, ale prowadzącego do osiągnięcia wstępnej abstynencji, która i tak jest już ogromnym sukcesem.

- Czas osiągnięcia tej wstępnej abstynencji przewidziano na 40 dni.  

- Tyle, ile trwa Wielki Post. To jest jakaś mądrość Kościoła, a właściwie samego Chrystusa. Czterdzieści dni wyznacza pewien etap drogi, która – jeśli się do tego solidnie przyłożyć – prowadzi do wstępnego uwolnienia się od uzależnienia. To ewangeliczny program odzyskiwania wolności.
Na książkę natknąłem się we Francji; opracował ją zespół z wspólnoty katolickiej „Emmanuel”. W skład autorów weszli specjaliści z różnych dziedzin: duszpasterz, psycholog, pielęgniarka, pedagog szkolny, kilku lekarzy, osoby, które wyszły z uzależnienia. Praca nad programem trwała kilka lat. Oparty on został zatem na solidnej wiedzy i doświadczeniu.

- Jak przejawia się destrukcyjność pornografii? Dla kogo jest ona szkodliwa?  

- Im młodsza osoba, tym gorzej. Pornografia podcina u korzenia kształtowanie się osobowości młodego człowieka. Jeżeli dziecko w wieku 10 czy 12 lat trafia na treści pornograficzne, odkrywa swoją seksualność w sposób niewłaściwy, wręcz patologiczny i uzyskuje zdeformowany obraz tej ważnej sfery życia. Łatwo się uzależnia, potem nie wie, jak sobie z tym poradzić. Co gorsza, często rodzice nie rozmawiają z nim o tym problemie, lub wręcz nie wiedzą o jego istnieniu. Bynajmniej nie uważam Internetu czy komórki za coś złego. Pytanie tylko, czy aby dziecko jest na tyle dojrzałe, aby używać tak niebezpiecznych w jego wieku instrumentów.

- U dorosłych uzależnienie od pornografii powoduje serię destrukcyjnych konsekwencji – osoby te często siedzą w nocy, rano trudno im wstać, spóźniają się do pracy, nie mogą się skupić, zawalają wiele rzeczy. Ciągle niewyspani, przemęczeni, źle funkcjonują fizycznie i umysłowo. Na strony pornograficzne wchodzą nawet w biurze czy w dyżurce.
Jeżeli ktoś siedzi przed ekranem przez kilka godzin, to musi się to odbić także na jego zdrowiu. W mózgu znajduje się tzw. układ nagrody; doznania w jego obszarze są bardzo mocne. Twórcy reklam starają się dotrzeć właśnie do tego układu. Dlatego uciekają się czasem do obrazów roznegliżowanych kobiet, manipulując w ten sposób odbiorcą.
W książce opisany pewien eksperyment na szczurach zamkniętych w klatkach. Podawano im jedzenie, zaś obok pojemnika znajdowała się klapka połączona z ich mózgami. Zwierzęta, przypadkowo naciskając klapkę, doznawały przyjemnych elektrowstrząsów, działających na ich układ nagrody. Okazało się, że po jakimś czasie szczury, zamiast do pojemnika, szły do klapki. Niektóre zdychały z głodu, przedkładając przyjemność nad jedzenie. Doznania w układzie nagrody okazały się tak mocne, że potrafiły nawet zniszczyć instynkt samozachowawczy. Analogicznie możemy sobie wyobrazić destrukcję człowieka, który uzależnił się od przyjemnych doznań w układzie nagrody spowodowanych przez pornografię.

- Jak do pornografii podchodzi dziś psychologia? Dostrzega się w niej coś niepokojącego dla zdrowia i rozwoju?   - Nie jestem psychologiem i nie chcę się tu wypowiadać w tej kwestii. Warto jednak wiedzieć, że istnieją różne szkoły i systemy psychologiczne. Czasem mamy do czynienia z nurtami typowo selfistycznymi, nastawionymi na łatwe, bezbolesne i bezstresowe przejście przez życie. Pornografia w takiej perspektywie może być przedstawiana jako coś pozytywnego, np. jako pomoc w rozładowaniu stresu.

- Z drugiej strony psychologia uwzględniająca antropologię chrześcijańską sięga głębiej, do warstwy wiary; wara zaś związana jest z pewną ofiarą. W życiu liczy się nie tylko przyjemność. Chrześcijaństwo oczywiście nie uważa przyjemności za coś złego, podobnie jak i nie neguje piękna relacji seksualnych, wszystko jednak winno mieścić się w granicach norm moralnych.
Doznawanie przyjemności w akcie małżeńskim jest czymś pozytywnym i pięknym. Nawet Pismo Święte, w Pieśni nad Pieśniami, wychwala miłość kobiety i mężczyzny, przejawiającą się także w zbliżeniach cielesnych. Jeżeli mają one miejsce małżeństwie, wówczas służą umacnianiu wzajemnej miłości męża i żony. Lecz jeżeli przyjemność osiągana jest w sposób egoistyczny – tzn. dla niej samej i wbrew zasadom moralnym – wówczas okazuje się destruktywna. Nazywamy to grzechem. Nie tylko sprawiamy nim przykrość Bogu, ale niszczymy samych siebie. Zauważam to jako duszpasterz: niektóre osoby, uzależnione od pornografii, kierując się zdrową intuicją moralną, przeczuwają, że nie mogą wejść w związek małżeński, dopóki nie uporządkują swej sfery seksualnej. W innym przypadku narzeczona, przerażona odkryciem u swojego narzeczonego tego nałogu, wycofała się z drogi ku małżeństwu.

- Wie Ksiądz, z jakim przyjęciem książka spotkała się we Francji?

- W trakcie rozmowy w wydawnictwie Emmanuel w Paryżu dyrektor powiedział mi znamienne słowa: „Proszę księdza, powinniśmy się cieszyć, ale my się raczej smucimy: ta książka sprzedaje się bardzo dobrze”. To znaczy, że problem jest poważny, że dotyka także katolików i osoby z wszystkich warstw społecznych: prostych ludzi, ale i osoby wykształcone, na wysokich stanowiskach; te, które żyją w małżeństwie jak i w samotności.

- Proszę powiedzieć coś więcej o samym programie zaproponowanym w książce.

- Program jest rozpisany na czterdzieści dni, zgrupowanych w sześć etapów. Pierwszą i zasadniczą kwestią jest odnalezienie sensu życia. Uzależnienie często jest tzw. „czynnikiem spustowym”. Kiedy człowiek przeżywa jakąś frustrację lub dramat życiowy, np. został opuszczony przez współmałżonka albo doznał jakiejś porażki w pracy, wówczas sięga po alkohol albo oddaje się różnym rozrywkom – „byle tylko zapomnieć”. Może też wchodzić na strony pornograficzne, by rozładować swoje napięcie. Na początku drogi trzeba zatem odnaleźć utracony sens życia.

- A kolejne etapy?

- Drugi, kilkudniowy etap ma doprowadzić do przekonania, że wyjście z uzależnienia jest możliwe. Trzeci etap polega na poznaniu funkcjonowania swojej osoby – ciała, ducha, uczuć, rozumu, woli, pamięci, relacji międzyludzkich. Czwarty etap to stopniowe przezwyciężanie i wychodzenie z nałogu. Zasadniczy i najdłuższy jest etap piąty, w którym człowiek pracuje nad odbudową czterech filarów swojego życia: relacji z Bogiem, z sobą samym, z innymi ludźmi i ze światem. Filary te zostały mocno nadwyrężone przez uzależnienie. Szósty etap polega na umocnieniu filarów i spojrzeniu w przyszłość.

- 40-dniowy program wydaje się idealny na realizowanie go w Wielkim Poście

- To prawda, ale autorzy zaznaczają, że można go rozpocząć w każdej chwili, najlepiej od razu. Wielki Post to jednak czas szczególnie sprzyjający podjęciu takiej decyzji.
Każdy dzień programu ma swoją strukturę. Na początku umieszczone jest świadectwo, które pomaga dostrzec problem i zrozumieć towarzyszące mu mechanizmy. Potem znajdujemy wskazówki lub wyjaśnienia psychologiczne, np. dlaczego nałóg tak mocno działa na człowieka i jak z niego wyjść. Kolejny punkt to „Odkrycie dnia” – myśl, do której powinno się często wracać w trakcie dnia; odnosi się ona do obszaru, nad którym obecnie pracuje dana osoba, np. uzdrawianie pamięci. Po nim odnajdujemy inspirujący fragment z Pisma Świętego. Na koniec podane są konkretne ćwiczenia, jakie należy wykonać w danym dniu; z tyłu książki znajdujemy tabelę ewaluacji wykonania owych ćwiczeń.

- Co z tego programu może sprawiać jakąś poważniejszą trudność?

- Jest pewna rzecz. Twórcy programu proponują, by znaleźć sobie powiernika. Ile razy chcieliśmy sami coś zrobić, ale przyszedł słabszy moment i upadliśmy. Jest jednak pewna pomoc: instytucja powiernika. Anonimowi alkoholicy spotykają się i opowiadają o swoim problemie jeden drugiemu. Już samo wypowiedzenie na głos: „Jestem alkoholikiem” to wielki krok na drodze do sukcesu. Podobnie jest w programie „Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”. Osobie uzależnionej potrzebny jest milczący przyjaciel – towarzysz drogi. Może nim być dawny kolega ze szkoły lub studiów (nie żona, nie ksiądz lub ktoś zbyt bliski – wtedy relacje z tą osobą mogą zostać nadwyrężone), i to niekoniecznie ktoś wolny od nałogu. Trzeba się przełamać i iść do niego i poprosić o cotygodniowe, półgodzinne spotkanie.
Rolą powiernika jest tylko słuchać i zachować absolutną tajemnicę. Nie powinien nic mówić, co najwyżej zapewnić o wsparciu i modlitwie. Jeżeli człowiek uzależniony wie, że np. w piątek ma się spotkać z powiernikiem i opowiedzieć mu o swojej walce, wówczas mobilizuje się o wiele bardziej. Zrelacjonowanie upadku to sąd nad sobą i zrzucenie kamienia ciążącego na sercu. To nie to samo, co spowiedź, podczas której człowiek jedna się z Bogiem. Rola powiernika jest inna: ma słuchać, nie potępiać, towarzyszyć, modlić się, po prostu być. Oczywiście program można przejść samemu. Jednak rezygnacja z osoby towarzyszącej oznacza pozbawienie siebie ważnego „elementu mobilizującego”. Jeśli naprawdę chcemy osiągnąć wolność, zdecydowanie powinniśmy jej poszukać.

- Ten program pozwala poznać siebie, pewne mechanizmy stojące za uzależnieniem i wydaje się, że może być zastosowany również do innych nałogów...   - Zdecydowanie tak. Wczytując się w program, odkryłem, że nie chodzi w nim tylko o walkę z pornografią, lecz z każdym uzależnieniem: alkoholizmem, nikotynizmem, narkomanią, pracoholizmem, uzależnieniem od Internetu, konwulsyjnych zakupów, leków, kosmetyków, chorobliwej troski o swoje ciało itp. Każde z nich uderza w zdrowie ciała i duszy, w pamięć, wolę, relacje międzyludzkie. Ta książka to program wyjścia właściwie z każdego nałogu.

- Bardzo wymowny jest też tytuł książki – o wolność troszczymy się po to, by móc kochać...   - Tak, program ukierunkowany jest na osiągnięcie wolności i zdolności daru z siebie. Tylko człowiek wolny może kochać Boga, ludzi, świat. Pod koniec programu odzyskujemy dziecięcą radość z życia. Droga, która prowadzi ku temu, jest oczywiście trudna i wymagająca. O wiele trudniejsza niż piesza pielgrzymka do Częstochowy... To 40-dniowa „pielgrzymka” w sensie duchowym. Lecz, z drugiej strony, chyba nic tak nie rozwija ludzkiego wnętrza, jak wychodzenie z uzależnienia. Musimy wówczas więcej liczyć na Boga, więcej się modlić, mocniej przykładać się, aby pokonać nasze egoistyczne zachcianki. To jest właśnie niesienie krzyża za Chrystusem i zapieranie się siebie. To jest czysta Ewangelia.
Nałóg może być „błogosławioną winą”, jeżeli nie zgadzamy się na niego, jeśli rozpoczynamy drogę ku wolności. Odzyskanie zdolności kochania miłością bezinteresowną to największe dzieło w życiu. Nieporównywalne z niczym innym, nawet ze zbudowaniem kościoła czy założeniem szlachetnej fundacji. To zwycięstwo w najważniejszej bitwie.
***
„Wolny, aby kochać. Uwolnić się od pornografii”, Wyd. Pustelnia.pl, Kraków 2020

CZYTAJ DALEJ

Kard. Bagnasco: Europa rodziną narodów, „nie” dla ingerencji

2020-02-18 16:22

[ TEMATY ]

migracja

Episkopat.news

Kard. Angelo Bagnasco

Kościół zachęca rządzących państwami w Europie, aby droga jedności była drogą rodziny narodów, która wytycza sprawiedliwe i skuteczne rozwiązania polityczne pojawiających się problemów, w pełnym jednak poszanowaniu najważniejszych dla tych narodów i tradycji wartości, które dotyczą życia, miłości, wolności, rodziny czy umierania – uważa kard. Angelo Bagnasco, przewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE).

Podkreśla on, że niedopuszczalne są tu ingerencje czy pretensje do wyższości jednych nad drugimi. „Trzeba zachować faktyczną równość między państwami, a obciążenia muszą być proporcjonalne do możliwości, jakimi każde z nich dysponuje” – powiedział włoski kardynał.

Od jutra będzie on uczestniczył w spotkaniu biskupów basenu Morza Śródziemnego w Bari. Jednym z tematów obrad będzie problem migracji. Kard. Bagnasco uważa, że Europa musi wypracować rozwiązanie polityczne dla tego zjawiska, bez obłudy i ukrytych interesów. Podkreślił też, że przesłanie Ewangelii jest jasne. Ostrzegł, że ten kto spekuluje ubóstwem i lękiem innych, może zatracić własne człowieczeństwo.

Jego zdaniem Europa doświadcza już dzisiaj konsekwencji odrzucenia wiary. Poszanowanie innego, troska o potrzebujących, prymat osoby, promocja życia, rodziny, odpowiedzialność za edukację, bezinteresowność – wszystko to są wartości, które nie mogą przetrwać, jeśli odetnie się je od ich źródła, którym jest Bóg i Ewangelia. Tu nie chodzi o pamięć archeologiczną, lecz egzystencjalną – dodaje kard. Bagnasco. Zauważa zarazem, że gdybyśmy mieli oceniać drzewo po owocach, to nie wydaje się, by kultura współczesnego indywidualizmu, wydawała ludzi bardziej szczęśliwych, i społeczeństwa, w których żyje się lepiej i jest więcej solidarności. Wręcz przeciwnie. Indywidualizm rodzi samotność, coraz większą i coraz bardziej nieznośną – mówi kard. Bagnasco w wywiadzie dla agencji SIR.

Zapytany o narastający w Europie populizm i suwerenizm, włoski kardynał zaznaczył, że lud i suwerenność to bardzo ważne rzeczy. Czym innym są jednak ideologie, które głoszą wyższość jednych i zamykają się na innych. Populizm natomiast – jak zaznaczył – to patologia, która zwodzi lud, by go zdradzić.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję