Reklama

Wiara

Co z tym celibatem?

W ostatnich latach Kościół katolicki boryka się z kryzysem spowodowanym m.in. skandalami (prawdziwymi i domniemanymi) wykorzystywania seksualnego nieletnich przez kapłanów.

Niedziela Ogólnopolska 50/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

celibat

Bożena Sztajner/ Niedziela

W mediach jako przyczynę tego rodzaju nadużyć wskazuje się często celibat duchowieństwa katolickiego, dlatego środowiska, które nie potrafią zrozumieć istoty celibatu, domagają się jego zniesienia. Celibat jest jednak kwestionowany także w samym Kościele. Głos w tej sprawie zabrał też kard. Marc Ouellet, prefekt Kongregacji ds. Biskupów. Pisze o tym tak delikatnym, ale zarazem decydującym dla życia Kościoła argumencie w swojej najnowszej książce „Przyjaciele Oblubieńca. O odnowioną wizję celibatu kapłańskiego”.

Włodzimierz Rędzioch: – W ostatnich tygodniach ukazała się książka Eminencji o znaczącym tytule: „Przyjaciele Oblubieńca. O odnowioną wizję celibatu kapłańskiego”. Co jest jej treścią?

Kard. Marc Ouellet: – Moja książka ma być teologicznym studium kapłaństwa i znaczenia celibatu oraz ich aktualności, szczególnie w czasach misyjnego nawrócenia. Dzisiejsi kapłani są często niesprawiedliwie traktowani, a ich ofiarną służbą się pogardza. Dlatego potrzebne są im nie tylko słowa pocieszenia, ale także odnawiająca wizja ich stanu życia w sakramentalności Kościoła – Oblubienicy Chrystusa. Ta książka jest aktem zachęty dla tych kapłanów i innych wiernych, którzy żyją swoim powołaniem, odpowiadają na miłość Ojca ofiarowaną wszystkim w Chrystusie Oblubieńcu. Tytuł „Przyjaciele Oblubieńca” ukazuje relację z Chrystusem – przyjaźń tak głęboką, że spaja nierozłącznie osoby w jedności celu i w całkowitym poświęceniu.

– Co rozumie Eminencja przez „odnowioną wizję celibatu kapłańskiego”?

– Podczas synodu biskupów poświęconego młodzieży my, ojcowie synodalni, zdaliśmy sobie sprawę z jednej rzeczy: każde pokolenie musi być ewangelizowane niejako od samego początku, poczynając od podstaw, nie tylko w krajach misyjnych, ale także w tych o starej tradycji chrześcijańskiej. Dziś proponowanie katolickiej wizji celibatu wiąże się dla mnie przede wszystkim z wyjaśnieniem młodym ludziom, że piękno Boskiej miłości objawionej i danej w Jezusie Chrystusie nie może pozostać bez odpowiedzi równie radykalnej i totalnej, bo tylko taka odpowiedź przynosi radość i wolność temu, kto traktuje ją jako powołanie.

– 4 sierpnia br., w liturgiczne święto Proboszcza z Ars – św. Jana Marii Vianneya, papież Franciszek opublikował list ze słowami wsparcia dla kapłanów. Co książka Księdza Kardynała dodaje do przesłania Papieża?

– W swojej książce poszerzam przesłanie Papieża, uwypuklając postać patrona proboszczów. Święty Jan Vianney jest wcieleniem charyzmatu duszpasterskiego – przekształcił swoją parafię, pary małżeńskie i całe rodziny w świadków wiary, którzy odnowili chrześcijaństwo we Francji w bardzo trudnych czasach po rewolucji. Łatwo zrozumieć, że charyzmat małżonków to przede wszystkim rodzina, w której należy żyć jak w Kościele domowym, gdzie muszą być zaspokajane podstawowe potrzeby, takie jak: jedność, wierność, płodność i troska o wychowanie dzieci. Charyzmat duszpasterski jest inny, angażuje całą istotę ludzką i nie jest łatwy do pogodzenia z życiem rodzinnym. Wiedzą o tym Kościoły, w których tradycyjnie kapłani są żonaci i muszą sobie radzić z kryzysami małżeńskimi i rodzinnymi, potrzebami ekonomicznymi, z brakiem czasu dla rodziny i innymi czynnikami.

– Współczesny świat nie rozumie i nie toleruje celibatu i abstynencji seksualnej. Co więcej, wskazuje się celibat jako przyczynę wykorzystywania seksualnego nieletnich przez kapłanów. Problem w tym, że nawet w niektórych kręgach kościelnych podważa się celibat – ta presja przeciwko niemu była szczególnie silnie odczuwana m.in. w fazie przygotowawczej tzw. drogi synodalnej Kościoła w Niemczech. Ale czy zniesienie celibatu może rozwiązać wszystkie problemy Kościoła (wykorzystywanie nieletnich, nadużywanie władzy, brak powołań itp.)?

– Nie można zaprzeczyć, że kryzys powołań kapłańskich jest częściowo związany z problemem skandali, ale błędem jest podważanie celibatu kapłańskiego, ponieważ skandaliczne zjawisko nadużyć występuje również gdzie indziej, i to w jeszcze większych proporcjach. Istnieje uogólniona wizja celibatu jedynie jako prawa kościelnego, jako czegoś, co pierwotnie nie miało ścisłego związku z kapłaństwem. W rzeczywistości celibat został ustanowiony przez samego Jezusa. Żył On w celibacie, co stanowiło akt świadectwa Bogu i światu przyjęcia daru przez człowieka, który nie jest skazany na samotność, ale chce żyć w komunii. Dzięki Duchowi Świętemu bowiem osoba żyjąca w celibacie może wejść w komunię z Bogiem, która staje się komunią z innymi, i przeżywać swoje powołanie jako „porwanie”, mistyczną ofiarę z siebie samego, ponieważ otrzymała dar od Boga. W kulturze żydowskiej celibat nie był postrzegany jako coś wartościowego – za znak Boskiego błogosławieństwa była uważana płodność pary. Jezus sprawia jednak, że ??zostaje on dowartościowany, wzywa uczniów, aby najpierw „byli z Nim”, a następnie by byli „podobni do Niego”, i wysyła ich, aby głosili i byli świadkami piękna i duchowej płodności życia poświęconego Bogu. Jezus pyta Piotra: „Czy mnie kochasz? Czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?”. To jest tajemnica celibatu – kochać Jezusa bardziej niż kogokolwiek innego, bardziej nawet niż żonę i dzieci.

– Kościoły, które dopuszczają małżeństwo duchownych, mają te same problemy z powołaniami i nadużyciami, co Kościół katolicki. Po co więc szukać rozwiązań, które innym Kościołom nie przyniosły korzyści?

– Posługa kapłanów nie tylko jest funkcjonalna, ale także ma wymiar eschatologiczny, odmienny niż w przypadku zakonników. To, że nie wszyscy są świętymi, a niektórzy popadli w różne formy klerykalizmu, jest smutne i żałosne, ale drzewo nie może przesłaniać lasu. Większość kapłanów dąży do naśladowania Jezusa – Dobrego Pasterza w dzisiejszym świecie, który nie ułatwia bycia wiernym, roztropnym i czystym. Spadek powołań wynika przede wszystkim z kryzysu demograficznego i utraty zaufania do życia z powodu zapominania o Bogu. W ślad za „Christus vivit” (posynodalna adhortacja apostolska Ojca Świętego Franciszka do młodych i całego ludu Bożego – przyp. W. R.) musimy uczyć sensu życia jako powołania.

– Tam, gdzie istnieją żywe i pełne wiary wspólnoty katolickie, kapłanów nie brakuje. Dlaczego więc dyskusje na temat powołań i kapłaństwa nie koncentrują się na kryzysie wiary, który jest przyczyną wszystkich problemów dzisiejszego Kościoła?

– Prawdą jest, że kryzys wiary jest najgłębszym źródłem kryzysu powołaniowego. Celibat można zrozumieć jedynie w logice wiary. Dziewictwo jest odpowiedzią miłości na objawienie miłości. Ta logika pokazuje, że Bóg objawił się w Jezusie Chrystusie i stworzył komunię trynitarną z bliskimi mu ludźmi. Nowością chrześcijaństwa jest właśnie świadectwo wspólnoty (communio) trynitarnej podarowanej ludzkości w Jezusie, a „atrakcyjność” chrześcijaństwa zależy od jakości tej komunii.

– Dlaczego młody człowiek w dzisiejszym świecie miałby zostać księdzem – i tym samym zrezygnować z życia rodzinnego i seksualnego? Co może być piękne w celibacie kapłańskim?

– W Psalmie 34 mamy zdanie: „Jakim ma być człowiek, co miłuje życie i pragnie dni, by zażywać szczęścia?” (w. 13). A prolog Reguły św. Benedykta mówi: „Słuchaj, synu, nauk mistrza i nakłoń [ku nim] ucho swego serca”. Zaproszenie do naśladowania Chrystusa jest skierowane do mężczyzn i kobiet, którzy chcą żyć pełnią życia, do młodych ludzi, którzy się wyciszają w sobie, aby słuchać. Wiem, bo sam tego doświadczyłem, że serce każdego człowieka jest stworzone przez tego samego Ojca i ma Go spotkać. Dobrą nowiną Ewangelii jest to, że Bóg przychodzi do nas w niewiarygodny sposób – z miłością. Kiedy ktoś to dobrze rozumie, każde wyrzeczenie staje się darem. Po 51 latach od moich święceń kapłańskich mogę powiedzieć, że Boży dar miłości dla mnie nigdy nie ustał, a to sprawia, że żyję z tak głęboką wdzięcznością w sercu, iż chciałbym, aby wszyscy tego doświadczyli.

2019-12-10 08:48

Ocena: +1 -2

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież nie jest liberalny, ale radykalny – uważa kard. Kasper

[ TEMATY ]

diakonat

adhortacja

celibat

papież Franciszek

Querida Amazonia

źródło: vaticannews.va

kard. Walter Kasper

„W adhortacji «Querida Amazonia» papież pozostał całkowicie wierny sobie. Ci, którzy naprawdę go słuchali, zamiast tylko projektować na niego swoje pobożne życzenia, już dawno mogli to zauważyć” – stwierdził na łamach niemieckiego dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung kard. Walter Kasper. Skrytykował on przebieg reform w Niemczech i dodał, że papież „jest reformatorem, ale nie liberalnym, lecz radykalnym; jest radykalnie ewangelicznym papieżem w pierwotnym tego słowa znaczeniu”.

Były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan napisał, że w „Niemczech zrobiono wszystko, co możliwe, aby wzbudzić podejrzenie, że papież chce znieść celibat. Wywłaszczając ubogich amazońskich chrześcijan, przekształcono synod amazoński w przedbiegi do własnej drogi synodalnej, zgodnie z przekonaniem, że «niemieckość uzdrowi świat». Ktoś się jeszcze dziwi – pyta kardynał – że w Rzymie biją na alarm?”.

„Katolicki Związek Kobiet strzelił sobie w kolano, wymuszając odpowiedź Rzymu poprzez ogłoszenie diakonatu kobiet jako podgrzewacza dla ich przyszłych święceń kapłańskich i biskupich” – powiedział kard. Kasper i przestrzegł, że kto w niedoskonałym świecie i Kościele chce wszystko albo nic, ten zazwyczaj dostaje nic.

„Kapłaństwo kobiet spadło z wokandy, na której w istocie nigdy nie było” – dodał

i zauważył, że również diakonat kobiet okazał się w dwóch komisjach eksperckich skomplikowany i kontrowersyjny i mało prawdopodobne, by trzecia komisja to zmieniła. „Ale «Querida Amazonia» jest czarująca i wyraźnie pokazuje, że w przyszłości będzie i musi być o wiele więcej różnego rodzaju stanowisk kierowniczych dla kobiet” – zauważył purpurat.

Od celibatu, zdaniem kardynała, nie zależy przetrwanie Kościoła. „papież Franciszek wychodzi z założenia, że skoro od tysiąca lat się o nim dyskutuje, to może tak być dalej w trzecim tysiącleciu”.

CZYTAJ DALEJ

Bez Eucharystii

2020-03-28 00:42

pixabay

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie jest odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Wiele lat temu moja przyjaciółka wzięła udział w Szkole Ewangelizacji zorganizowanej w Białymstoku przez Ruch Światło – Życie. I nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że miała wtedy 20 lat i nie należała do Ruchu, nigdy nawet nie była na żadnym wyjeździe oazowym. W czasie przeznaczonym na powiedzenie kilku słów o sobie każdy z uczestników wstawał i opowiadał, który stopień formacji ma za sobą, wymieniał udział w KODA, itd. Kiedy przyszła kolej na nią też wstała i, jakby nigdy nic, powiedziała, że jej formacją jest codzienna Eucharystia. O ciszy, która wtedy zapadła do tej pory opowiadają ci, którzy słyszeli to wyznanie. Niedługo potem została zakonnicą i – prawdopodobnie aż do teraz – nie przeżyła ani jednego dnia bez Eucharystii. A jednak teraz, gdy taki czas przyszedł, podporządkowała się dekretom biskupów i nie wychyla głowy z klasztoru w poszukiwaniu Mszy św. Wszystkie siostry w jej domu czekają, w zawierzeniu, aż będą mogły uczestniczyć na nowo w spotkaniu z Oblubieńcem. Dlaczego? Bo formacją może być też…brak Eucharystii.

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus, uważana przez Kościół za jedną z najbardziej „eucharystycznych” świętych, tak bardzo czekała na dzień Pierwszej Komunii Świętej, że przez wiele tygodni przygotowań wymyślała sobie coraz to nowe pobożne praktyki i szeptała akty strzeliste, aby w tym dniu ofiarować je Jezusowi jak bukiet najpiękniejszych kwiatów. Dzień, w którym przyjęła po raz pierwszy Komunię św. uznawała do końca życia za „najpiękniejszy spośród wszystkich dni”. Po latach napisała nawet: „Jakże słodki był dla mej duszy ten pierwszy pocałunek Jezusa!”

Czy do szaleństwa zakochana w Jezusie Teresa nie pragnęła przyjmować Go codziennie? Czy nie była na to gotowa? Czy nie tęskniła? A jednak na drugie spotkanie musiała czekać prawie cały miesiąc, bo wtedy w Kościele do Komunii św. nie przystępowano codziennie. I Teresa czekała! Unikała najmniejszej choćby pokusy do grzechu, aby tylko być ewangeliczną panną roztropną, która z lampą pełną oliwy czeka na mogącego przyjść lada chwila Oblubieńca! Teresa, której list z 1889 r. do Piusa X jest małym traktatem o Eucharystii ostatnią Komunię św. przyjęła kilkanaście dni przed śmiercią. Z wielkim trudem i bólem, ale przyjęła decyzję przełożonych, gdy nie pozwolono jej już przystępować do Komunii św. codziennie…

Ta, która chciała stać się „cząstką Jezusa Hostii”, gdy tylko dowiadywała się, że w jakimś kościele jest zaniedbane tabernakulum, zachęcała by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić”… Czy ona tęskniła mniej, niż my?

Ranią serca nasze puste kościoły. Płaczą z tęsknoty dusze, które kochają Eucharystię. Miłość przyzywa Miłość a spotkanie musi być odłożone w czasie i rozłąka może być dla wielu zakochanych w Jezusie doświadczeniem bolesnym. Ale może przyszedł czas, by formacją był właśnie brak Eucharystii?

Ilu z nas, rzeczywiście, unika choćby okazji do grzechu, aby zawsze być gotowym na przyjęcie Jezusa?

Ilu, po popełnionym grzechu, od razu szuka konfesjonału, aby w spowiedzi umyć grzechowy brud, który jest przeszkodą w przyjmowaniu Komunii?

Ilu, całym serem, oddaje Bogu każdą myśl, gdy siedzi w ławce w czasie niedzielnej Mszy św.?

Ilu z nas odlicza godziny do kolejnego z Nim spotkania?

Ilu pamięta o tym, że przed Nim aniołowie kryją twarz?

Ilu nie spuszcza Go z oczu w czasie podniesienia?

Ilu robi znak krzyża mijając kościół, bo tam, w ciemnym tabernakulum, jest właśnie On?

A ilu w czasie ubiegłorocznej procesji Bożego Ciała, idąc za Nim, opowiadało swojej dawno niewidzianej znajomej o nowych butach i ślubie córki?

Ilu z nas wierzy, że na święta trzeba mieć czyste auto i stoi w długiej kolejce do myjni, ale nie ma poczucia konieczności stania w kolejce do konfesjonału?

Ilu z nas, w ubiegłoroczny Wielki Piątek, znalazło czas, aby upiec kolejny popisowy makowiec, ale nie aby zapłakać przy Jego grobie?

Ilu, w Wielką Sobotę, pamiętało o poświęceniu jajek, a nie zajrzało do kaplicy adoracji?

Ilu, jeszcze niedawno, na czas niedzielnej Mszy planowało galerię, wycieczkę i rodzinny obiad?

Ilu z nas kiedykolwiek zapragnęło być „cząstką Jezusa Hostii”?

Kościół przeżywa Rok Eucharystii. Cały chciał się skupić na zanurzeniu w Jej tajemnicy, na odkrywaniu Jej piękna, na celebrowaniu ukrycia, w Niej, jakie wybrał Jezus. I oto Rok Eucharystii Kościół przeżywa bez Eucharystii…

Czy pamiętamy kiedykolwiek taki czas? Czy „za naszego życia” już coś takiego było? Oczywiście, że nie, dlatego stoimy przed szansą, aby zrobić w swoim sercu i w życiu prawdziwy remanent, rewizję, a niektórzy z nas nawet gruntowny remont – musimy znaleźć w swoim życiu miejsce na Eucharystię! Musimy posprzątać, pomalować, wyrzuć graty, rupiecie i śmieci, aby w chwili, gdy „Pan przyjdzie z nieba” być gotowym!

To nie jest czas na kontestację decyzji biskupów, szukanie świątyń gdzie „załapiemy się na piątkę, bo my nikogo nie zarażamy”. To jest czas na rachunek sumienia z Eucharystii i szansa - gdy tęsknimy -  by „Uczynić z naszych serc małe tabernakulum, w którym Jezus będzie mógł się schronić…”

Brak może przygotować miejsce dla Obecności. Nie zmarnujmy tego.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek: usuńmy wszystko, co ma posmak śmierci (dokumentacja)

2020-03-29 13:58

[ TEMATY ]

Anioł Pański

papież Franciszek

źródło: vaticannews.va

O usunięcie z naszego życia tego wszystkiego, co ma posmak śmierci: obłudy w wierze, niszczącej krytyki innych, zniewagi i oszczerstwa, a także marginalizacji ubogich zaapelował papież w rozważaniu przed południową modlitwą „Anioł Pański”. Była ona transmitowana przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Oto słowa Ojca Świętego w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, dzień dobry!

Ewangelia tej piątej niedzieli Wielkiego Postu mówi o wskrzeszeniu Łazarza (por. J 11, 1-45), który był bratem Marty i Marii. Byli oni bardzo bliskimi przyjaciółmi Jezusa. Kiedy przybył On do Betanii, Łazarz nie żył już od czterech dni. Marta wybiegła na spotkanie Mistrza i powiedziała Mu: „Gdybyś tu był, mój brat by nie umarł!” (w. 21). Jezus jej odpowiedział: „Brat twój zmartwychwstanie” (w. 23); i dodał: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie” (w. 25). Jezus ukazuje się jako Pan życia, Ten, który może dać życie nawet umarłym. Potem nadeszła Maria i inne osoby, wszyscy we łzach, a wówczas jak mówi Ewangelia, Jezus „wzruszył się w duchu [...] i zapłakał” (ww. 33. 35). Z tym niepokojem w sercu, poszedł do grobu, podziękował Ojcu, który zawsze Go wysłuchuje, kazał otworzyć grobowiec i zawołał głośno: „Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!”. (v. 43). I Łazarz wyszedł „mając nogi i ręce powiązane opaskami, a twarz jego była zawinięta chustą” (w. 44).

Tutaj możemy zobaczyć, że Bóg jest życiem i daje życie, ale bierze na siebie dramat śmierci. Jezus mógł uniknąć śmierci swojego przyjaciela Łazarza, ale chciał uczynić swoim nasze cierpienie z powodu śmierci osób bliskich, a przede wszystkim chciał ukazać panowanie Boga nad śmiercią. W tym fragmencie Ewangelii widzimy, że wiara człowieka i wszechmoc Bożej miłości poszukują się nawzajem, i w końcu się spotykają. Jest to jakby droga dwukierunkowa: wiara człowieka i wszechmoc miłości Boga, które się poszukują a w końcu spotykają. Widzimy to w okrzyku Marty i Marii oraz nas wszystkich wraz z nimi: „Gdybyś tu był!...”. A odpowiedzią Boga nie jest przemówienie lecz Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem... Uwierzcie! Pośród płaczu nadal wierzcie, nawet jeśli wydaje się, że śmierć zwyciężyła. Usuńcie kamień z waszego serca! Pozwólcie, by Słowo Boże przywróciło życie tam, gdzie jest śmierć”.

Także dzisiaj Jezus powtarza nam: „Usuńcie kamień”. Bóg nie stworzył nas dla grobu, stworzył nas dla życia, pięknego, dobrego, radosnego. Ale „śmierć weszła na świat przez zawiść diabła” (Mdr 2,24), mówi Księga Mądrości, a Jezus Chrystus przyszedł, aby uwolnić nas z jej więzów.

Jesteśmy zatem wezwani do usunięcia kamieni tego wszystkiego, co ma posmak śmierci: na przykład obłuda, z jaką przeżywa się wiarę jest śmiercią; niszcząca krytyka innych, jest śmiercią; zniewaga, oszczerstwo, jest śmiercią; usuwanie ubogiego na margines, jest śmiercią. Pan żąda od nas, byśmy usunęli te kamienie z naszych serc, a wówczas wokół nas znów rozkwitnie życie. Chrystus żyje, a ten, kto Go przyjmuje i do Niego przylega, nawiązuje kontakt z życiem. Bez Chrystusa, czy też poza Chrystusem, nie tylko nie ma życia, ale pogrążamy się w śmierci.

Wskrzeszenie Łazarza jest także znakiem odrodzenia, które dokonuje się w wierzącym poprzez chrzest, poprzez pełne wszczepienie w paschalną tajemnicę Chrystusa. Ze względu na działanie i moc Ducha Świętego, chrześcijanin jest osobą, która podąża w życiu jako nowe stworzenie: stworzenie dla życia, które zmierza ku życiu.

Niech Dziewica Maryja pomoże nam być współczującymi jak Jej Syn Jezus, który uczynił swoim własnym nasze cierpienie. Niech każdy z nas będzie blisko tych, którzy przeżywają trudne doświadczenia, stając się dla nich odblaskiem Bożej miłości i czułości, która wyzwala ze śmierci i sprawia, że zwycięża życie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję