Reklama

Rodzice to „władza”, która kocha

2019-10-16 12:31

Andrzej Tarwid
Edycja warszawska 42/2019, str. VI

Andrzej Tarwid

Mówiąc o prawach dziecka trzeba jednocześnie podkreślać rolę praw rodziców do wychowania. Robi to Samorządowa Karta Praw Rodziny oraz Konwencja Praw Dziecka, której postanowienia choć powszechnie przyjęte są, coraz częściej wypaczane

W listopadzie minie 30 lat od uchwalenia przez Organizację Narodów Zjednoczonych Konwencji Praw Dziecka. Żaden inny międzynarodowy dokument nie został ratyfikowany przez większą liczbę państw członkowskich ONZ. Jednak to, co teraz jest powszechne, wcale takie nie było kilkadziesiąt lat temu. Reprezentanci poszczególnych państw mieli na tyle różne stanowiska, że uzgodnienie wspólnego dokumentu wydawało się niemożliwe. Na szczęście stało się inaczej.

– Przy tworzeniu konwencji brał udział pewien sprytny Polak, który potrafił połączyć różne poglądy z całego świata – taką opinię usłyszał bioetyk dr hab. Błażej Kmieciak, kiedy brał udział w szkoleniu organizowanym przez Uniwersytet Harvarda.

Pogląd o decydującej roli naukowca z naszego kraju na kształt konwencji wygłosił dyrektor harvardzkiego Centrum Prawa Dziecka. Ale nawet on nie wiedział, przed jakim wyzwaniem stanął wybitny prawnik prof. Tadeusz Smyczyński w II połowie lat 80. XX wieku. Sam zainteresowany kulisy powstania dokumentu opisał w liście, jaki skierował do uczestników międzynarodowej konferencji, którą na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego zorganizowali Instytut Ordo Iuris i Wydział Studiów Nad Rodziną UKSW.

Reklama

Prawo i polityka

W latach 80. nasz kraj był w głębokiej defensywie na arenie międzynarodowej. Związane to było m.in. ze stanem wojennym. Po jego formalnym zakończeniu wcale nie było lepiej. Komuniści poszukujący sposobu wyjścia z impasu w relacjach międzypaństwowych wpadli na pomysł stworzenia i przyjęcia konwencji dotyczącej praw dzieci.

– Sprytnie kalkulowano, że napisanie konwencji to jest sprawa prosta, a korzyści propagandowe będą znaczne, bo kto nie kocha dzieci – przypomniał prof. Smyczyński.

Do pracy nie zabrano się jednak poważnie, tylko po linii partyjno-rządowej. W efekcie pierwszy projekt konwencji był w istocie przepisaną deklaracją o prawach dziecka, którą dla powabu nowości okraszono kilkoma nowymi artykułami. Na taki chwyt nie dałby się nabrać początkujący student prawa, a co dopiero specjaliści od prawa międzynarodowego.

Zamiast ofensywy państwu zaczęła więc grozić kompromitacja. Aby jej uniknąć decydenci zgłosili się do naukowców z Instytutu Prawa PAN. Jego pracownicy natychmiast podjęli pracę nad dokumentem. Przygotowany przez nich projekt zyskał akceptację szerokich kół eksperckich , a po 3 latach niemal bez poprawek przyjęto go w Genewie.

– Czy konwencja daje uniwersalne dyrektywy dla realizacji praw dziecka – to pytanie w liście postawił prof. Smyczyński, sam odpowiedział na nie z nutą goryczy. – Przy dobrej woli i umiejętnej wykładni trudności znalezienia optymalnego rozwiązania byłyby znacznie mniejsze. Niestety, wiele państw stosuje swoją politykę wprost lekceważąc przepisy konwencji – napisał.

Konwencja w rękach radykałów

Kolejni prelegenci występujący na UKSW podzielili pesymistyczną opinię prof. Smyczyńskiego. Okazuje się, że obecnie np. norweski rząd przywołuje konwencję do uzasadnienia odejścia od biologicznej roli rodziny. W sąsiedniej Szwecji dzieci z rodzin chrześcijańskich są oddawane w opiekę rodzinom wyznania muzułmańskiego, co łamie ich prawo do zachowania tożsamości. W innych państwach dokument służy do wspierania par jednopłciowych i ich prawa do adopcji dzieci.

W Polsce jedna z instytucji powoływała się na konwencję, gdy piętnowała brak powszechnej dostępności do aborcji dla nastolatek. Dowodzono również, że Okna życia prowadzone w diecezjach przez Caritas są sprzeczne z dobrem dziecka. A przecież dzięki „oknom” wiele dzieci żyje!

Jak to możliwe, że dochodzi do tak rażących przeinaczeń? Przecież z treści konwencji jasno wynika, że stoi ona po stronie ochrony praw dziecka, także dziecka poczętego, oraz podkreśla prawo rodziców do wychowania dzieci?

– Można powiedzieć, że dzisiaj to doktryna i orzecznictwo znajdują się na rozdrożu – stwierdził mec. Jerzy Kwaśniewski, prezes Ordo Iuris i wyjaśnił. – To od doktryny i orzecznictwa zależy czy konwencja utrzyma swój racjonalny kształt oddający szeroki konsensus niemal wszystkich narodów świata, czy też stanie się instrumentem inżynierii społecznej w rękach ideologicznych radykałów, którzy przez redefinicję podstawowych pojęć chcą realizować swoją agendę pozbawioną rzeczywistego poparcia społecznego.

Płukanie mózgów i ekonomia

Zdaniem wojewody lubelskiego i prof. KUL Przemysława Czarnka zafałszowywanie takich pojęć jak: wspólnota, rodzina, małżeństwo, rodzicielstwo, ma na celu stworzenie pustki pojęciowej. Wypłukanie z mózgów tradycyjnych treści, jest pierwszym krokiem do przekształcenia świadomości w młodym pokoleniu. – To prosta droga, aby ich zbałamucić. Aby pokazać młodzieży, że wszyscy są równi. A przecież tak nie jest, bo w przyrodzie nie ma rodziców jednopłciowych, tak jak nie ma suchego morza. Samo pojęcie rodziny pochodzi przecież od rodzenia, a osoby tej samej płci nie mogą nikogo urodzić. Małżeństwo jest więc związkiem kobiety i mężczyzny. I to oni jako rodzice mają trzy podstawowe funkcje do wykonania: prokreacyjną, opiekuńczą i wychowawczą – powiedział prof. Czarnek.

O tym, jak współcześni rodzice wywiązują się z funkcji wychowawczej na konferencji mówił ks. prof. Ladislav Csontos, jezuita i wykładowca Uniwersytetu w Trnawie. Przeprowadzone przez niego badania socjologiczne pokazują, że większość rodziców na Słowacji cierpi na brak czasu. A kiedy ten czas znajdują to przeznaczają go przede wszystkim na pomoc dzieciom w odrabianiu lekcji. Natomiast niemal całkowicie zapominają porozmawiać z młodymi o ich problemach.

W efekcie większość dzieci o swoich kłopotach życiowych dyskutuje ze znajomymi poznanymi w internecie. 11-latkowie na Słowacji spędzają średnio niemal dwie godziny dziennie z nosem w komputerze, tablecie bądź smartfonie. W Polsce jest podobnie. Najnowsze badania przeprowadzone w naszym kraju pokazują, że kiedy rodzice uważają, że ich dziecko siedzi przy komputerze 2 godz., to tak naprawdę są to 4 godz.

Długi czas korzystania z internetu, zwłaszcza spędzania go w mediach społecznościowych, powoduje, że to w świecie wirtualnym młodzi nawiązują relacje. Z relacjami w świecie rzeczywistym mają oni coraz większe problemy.

Według ks. prof. Csontosa to ekonomia powoduje, że rodzice zaniedbują swoją wychowawczą rolę wobec dzieci. – Paradygmat rodziny na Słowacji jest taki, że nie można żyć z jednej pensji – podkreślił jezuita.

Podobnie jest na Węgrzech. Tamtejsze małżeństwa deklarują, że chciałyby mieć 2-3 dzieci, lecz większość ma jedno. – Wpływa na to sytuacja na rynku pracy oraz styl życia lansowany w mediach – powiedziała Eniko Ujvari z „Ruchu trzech książąt i trzech księżniczek”. Jest to fundacja, która na Węgrzech organizuje Dzień Rodziny oraz konkurs „Bonus”, w którym wyróżniane są firmy przyjazne rodzinom.

– Żeby zmienić postawę społeczną potrzeba czasu. Tak jak zieloni mówią od lat o problemach planety, tak potrzeba czasu i współpracy w obrębie społeczeństwa, aby zmienić klimat wokół rodziny – stwierdziła Ujvari.

Samorząd dla rodziny

Dzisiaj należy więc stanąć w obronie Konwencji Prawa Dziecka, po to, aby była ona interpretowana zgodnie ze swoją treścią oraz z intencjami twórców tego dokumentu. Jest to zadanie dla władz centralnych. Polska niedawno dołączyła do grona 13 innych krajów, które sprzeciwiają się redefiniowaniu podstawowych pojęć praw człowieka.

Praw dzieci oraz prawa rodziców do ich wychowania trzeba także bronić na poziomie lokalnym. Zwłaszcza teraz, kiedy coraz lepiej widać, że przeciwnicy tradycyjnej rodziny i chrześcijańskich wartości poprzez różnego rodzaju fundacje wchodzą do szkół, gdzie pod pozorem tolerancji propagują ideologie wrogie życiu.

Zdaniem uczestników konferencji odpowiedzią na takie działania może być Samorządowa Karta Praw Rodziny. Powstała ona jako reakcja na przyjętą w marcu tego roku deklarację LGBT+ popartą przez radnych rządzących Warszawą.

Autorzy Karty – wśród których są m.in.: Instytut Ordo Iuris, Centrum Życia i Rodziny, Fundacji Mamy i Taty, Citizen Go, Konfederacji Kobiet RP, Instytutu Ona i On, Fundacji Dar Życia, Stowarzyszenia Rodzin Wielodzietnych „Szczęśliwy Dom” – we wstępie do tego dokumentu stwierdzają, że rodzina jest „fundamentem ładu społecznego i podstawową wspólnotą społeczną, która stanowi optymalne środowisko rozwoju człowieka”. Dlatego sprzeciwiają się „podważaniu na poziomie samorządowym gwarantowanych konstytucyjnie praw rodzin, w tym praw rodziców i dzieci, oraz ustrojowej pozycji małżeństwa”.

Przyjęcie Karty jest nie tylko deklaracją poparcia dla silnej rodziny, ale też zobowiązaniem dla wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast do podjęcia konkretnych działań, których celem jest ochrona praw rodziców i dobra dziecka w szkole, a także uwzględnienie praw rodziny w polityce społecznej samorządu i tworzonym prawie. Karta zobowiązuje również władze lokalne do dostosowania usług społecznych do potrzeb rodziny oraz promocji dobrych praktyk dotyczących praw rodziny w biznesie.

Do tej pory Samorządową Kartę Praw Rodziny przyjęło 16 samorządów. Od aktywności nas wszystkich zależy, jakie samorządy do nich dołączą.

Australia: Sąd Najwyższy rozpatrzy apelację kard. Pella

2019-11-13 09:56

st (KAI) / Canberra

Sąd Najwyższy Australii zgodził się na rozpatrzenie apelacji prawników kard. Georga Pella, który został skazany 2018 r. na 6 lat więzienia za molestowanie seksualne dwóch nastoletnich chórzystów w 1996 r., kiedy był arcybiskupem Melbourne. Zgodnie z wyrokiem, dopiero po odbyciu 3 lat i 8 miesięcy kary będzie mógł się ubiegać o warunkowe zwolnienie. 78-letni kardynał przebywa w więzieniu od 176 dni, gdzie - jak informuje CNA - jest pozbawiony prawa odprawiania codziennej Mszy św.

Kaspars Grinvalds/fotolia.com

Jak uzasadniali prawnicy, wyrok skazujący został wydany pomimo „uzasadnionych wątpliwości”, przemawiających na korzyść oskarżonego. Chodziło m.in. o fakt, że jedna z ofiar przed śmiercią przyznała, że nie była molestowana przez kard. Pella, a także o to, że materiałem dowodowym w sprawie przeciwko purpuratowi były jedynie zeznania drugiej z ofiar, którym zaprzeczały relacje 20 świadków powołanych przez obronę.

W oświadczeniu wydanym przez przewodniczącego episkopatu Australii, abp Mark Coleridge stwierdził, że „wszyscy Australijczycy mają prawo odwołać się od wyroku do Sądu Najwyższego. Kard. George Pell skorzystał z tego prawa, a Sąd Najwyższy stwierdził, że wydany w jego sprawie wyrok skazujący uzasadnia jego rozpatrzenie. Przedłuży to długi i trudny proces, ale możemy jedynie mieć nadzieję, że apelacja zostanie rozpatrzona tak szybko, jak to możliwe, i że wyrok Sądu Najwyższego przyniesie wszystkim jasność i rozstrzygnięcie”.

Jak oświadczył rzecznik Sądu Najwyższego odwołanie kard. Pella może zostać rozpatrzone najwcześniej w marcu 2020 r.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Jubileusz na Manhattanie

2019-11-13 20:31

ks. Adrian Put

W parafii pw. Pierwszych Męczenników Polskich w Gorzowie dziękowano Bogu za 30 lat istnienia parafii. Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Ks. Adrian Put
Jubileuszowej Eucharystii przewodniczył bp Tadeusz Lityński, który jednocześnie wizytował dekanat Gorzów-Katedra.

Parafia pw. Pierwszych Męczenników Polskich powstała w 1989 roku. Utworzył ją bp Józef Michalik. Początkowo ośrodek duszpasterski powstał w szczerym polu. Dziś jest to największe osiedle Gorzowa i jednocześnie największa parafia w diecezji zielonogórskio-gorzowskiej. Pierwszym proboszczem i budowniczym kościoła oraz całego kompleksu duszpasterskiego był ks. prał. Władysław Pawlik. Po nim parafią kierował ks. Jan Mikołajewicz, a dziś przewodzi jej ks. Bogusław Kaczmarek.

Zobacz zdjęcia: Jubileusz parafii pw. Pierwszych Męczenników Polski w Gorzowie.

Jubileuszowa Msza święta zgromadziła wielu dawnych wikariuszy, którzy przez lata pracowali na gorzowskim Manhattanie.

W homilii bp Tadeusz przypomniał znaczenie męczeńskiej śmierci dla współcześnie żyjących na terenie naszej diecezji. Biskup podkreślił ogrom pracy, którą wykonali kapłani pracujący w tej części Gorzowa. - Męczennicy przypominają nam, że Bóg nie jest daleki, ale chce być blisko każdego i każdej z nas. Gdy dziś wspominany w liturgii Pierwszych Męczenników Polskich to chcemy pamiętać że to oni przynieśli na naszą ziemię Chrystusa. Bóg stał się dla nas bliski także dzięki ich życiu, posłudze i męczeńskiej śmierci. - podkreślił bp Lityński.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem