Reklama

Rodzina

Duszpasterstwo małżeństw w kryzysie

Gdy odchodzi mąż albo żona, to pierwszym zadaniem kapłanów jest pomaganie opuszczonemu małżonkowi, by pozostał wierny przysiędze małżeńskiej. Wierność jest błogosławieństwem dla tego, kto respektuje złożoną przez siebie sakramentalną przysięgę. Jest też błogosławieństwem dla dzieci, które widzą, że przynajmniej jeden z rodziców potrafi wiernie kochać, a także dla niewiernego małżonka, gdyż – jeśli się nawróci – ma szansę na powrót i uratowanie rodziny. Z pomocą Boga każde małżeństwo sakramentalne można ocalić

Niedziela Ogólnopolska 14/2018, str. 46-47

[ TEMATY ]

rodzina

aytuncoylum/fotolia.com

Co roku rozpada się w Polsce ponad sześćdziesiąt tysięcy małżeństw. Rośnie też liczba małżeństw, które okazały się nieważne. Bywa i tak, że ktoś świadomie dopuszcza się świętokradztwa, gdyż przyjmuje od drugiej osoby przysięgę, której sam nie chce albo nie jest w stanie dochować.

Kryzys małżeństwa czy małżonków?

Rozpad małżeństw czy nieważne małżeństwa to nie tylko dramat małżonków. To także bolesna porażka kapłanów, którzy przygotowywali narzeczonych do ślubu i mieli moralny obowiązek weryfikować ich dojrzałość. Powinni też wyjaśniać, że małżeństwo katolickie to nie jedno z praw obywatelskich, lecz sakrament, który jest przywilejem osób trwających w przyjaźni z Chrystusem i kierujących się Jego nauczaniem. W związkach osób niedojrzałych dochodzi do dramatycznych krzywd i przemocy. Cierpienie w małżeństwie zaczyna się już wtedy, gdy ktoś przestaje okazywać miłość, a nie dopiero wtedy, gdy dręczy czy zdradza. Małżonkowie nie przysięgają sobie zaledwie tego, że nie będą krzywdzić, lecz że w dobrej i złej doli będą kochać.

Chronić przed najgorszym

Duszpasterstwo trudnych małżeństw powinno chronić przed najbardziej skrajnymi i trudno odwracalnymi formami kryzysu, którymi są nie tylko rozpad małżeństwa i rodziny, lecz także wikłanie się w grzechy nieczyste czy wchodzenie w związki cudzołożne. Zadaniem kapłana jest wyjaśnianie, że istnieje radykalna różnica między sytuacją małżonków, którzy z uzasadnionych powodów żyją w separacji i mogą przystępować do Komunii św., a sytuacją małżonków, którzy uwikłali siebie oraz inne osoby w związki cudzołożne, z dramatycznymi tego konsekwencjami dla ludzi dorosłych i dla dzieci. Od kilku dziesięcioleci niektórzy kapłani uwikłani są w rodzaj politycznej poprawności, gdy chodzi o duszpasterstwo małżonków w kryzysie. Na pierwszym bowiem miejscu postawili organizowanie duszpasterstwa dla tych, którzy weszli w tzw. związki niesakramentalne i uwikłali w ten sposób siebie oraz inne osoby w grzechy nieczyste. Za kryzys małżeński oraz rozpad małżeństwa odpowiedzialność – chociaż zwykle w różnym stopniu – ponoszą zarówno mąż, jak i żona. Obydwoje w jakimś zakresie okazali się niedojrzali. Jeśli jednak jedno z małżonków pozostaje wierne sakramentalnej przysiędze i nie wchodzi w związki cudzołożne, to nie łamie własnego sumienia, respektuje swoje małżeńskie i rodzicielskie obowiązki oraz trwa w przyjaźni z Bogiem.

Reklama

Zasady pomagania

Jeśli kapłan zaczyna troskę o małżonków w kryzysie od tego, że zakłada grupy wsparcia dla tych, którzy weszli w nowe związki, to – świadomie czy nie – sugeruje, iż w każdym przypadku kryzys małżeński prowadzi do tego, że mąż i żona wchodzą w związki pozamałżeńskie i że w tej sytuacji nie pozostaje nic innego jak duszpasterstwo związków niesakramentalnych. Na szczęście wielu opuszczonych małżonków zachowuje wierność wobec niewiernego męża czy wobec niewiernej żony. Wspieranie takich małżonków stwarza szansę na uratowanie ich małżeństwa i na scalenie rozbitej rodziny. Pomaga też w czytelny sposób pokazywać zgodny z Ewangelią cel duszpasterstwa związków niesakramentalnych. Celem tym jest powrót obojga małżonków do życia zgodnego ze złożoną przez nich przysięgą. Duszpasterstwo małżonków w kryzysie nie może być zorganizowane w sposób, który daje choćby pozory stwarzania komuś komfortu trwania w cudzołóstwie. Ksiądz to urzędowy świadek przysięgi małżeńskiej. Jeśli stanowczo nie przypomina błądzącym o podjętych przez nich zobowiązaniach, to staje się świadkiem wiarołomnym.

Konkretny przykład

Wyobraźmy sobie następującą sytuację. Oto w jednej z parafii w niedzielnej Mszy św. uczestniczy kobieta z trójką nastoletnich dzieci. Kilka lat temu mąż opuścił ją i potomstwo. Stwierdził, że jego uczucie do żony wygasło. Wyprowadził się i zamieszkał z kochanką.

Pod koniec Eucharystii celebrans ogłasza, że chce zapoczątkować w parafii duszpasterstwo małżeństw w kryzysie i w związku z tym prosi, aby zapisywały się osoby żyjące w związkach niesakramentalnych. Łatwo sobie wyobrazić, co w takiej sytuacji będzie przeżywać opuszczona żona, która podejmuje heroiczny nieraz wysiłek, żeby trwać w wierności małżeńskiej i chronić dzieci przed błędnym przekonaniem, iż łamanie przysięgi małżeńskiej przez męża czy żonę daje drugiemu małżonkowi prawo do tego samego. Łatwo też wyobrazić sobie ból trójki nastolatków opuszczonych przez tatę. Mają przecież powody, by myśleć, że ksiądz nie interesuje się losem ich matki ani ich losem, lecz jedynie – a w każdym razie na pierwszym miejscu – okazuje troskę o tego, kto złamał swoją przysięgę, zlekceważył Boga i bliskich oraz uwikłał trzecią osobę w związek cudzołożny.

Reklama

I że cię nie opuszczę...

Pierwszym celem duszpasterstwa małżonków w kryzysie jest pomaganie im, by nie szukali rozwiązań, które wydają się łatwe, lecz by szukali wyłącznie takich rozwiązań, które są zgodne ze złożoną przed Bogiem sakramentalną przysięgą małżeńską. To jedyna Boża droga rozwiązywania trudności. Jeśli doszło już do tego, że ktoś z małżonków wszedł w nowy związek, a opuszczony małżonek trwa w wierności i czeka na jego powrót, to zadaniem kapłanów jest wyjaśnianie, iż warunkiem przystępowania do Komunii św. jest powrót do opuszczonego małżonka. Inaczej ten, kto odszedł, ma na sumieniu ciężki grzech zaniedbania przysięgi miłości i trwania przy małżonku aż do śmierci. Niezgodne z Ewangelią jest przekonanie, że wystarczy nie współżyć w nowym związku, by móc przystępować do Komunii św.

Ten warunek jest wystarczający wyłącznie wtedy, gdy opuszczony małżonek nie chce powrotu tego, który odszedł. Usprawiedliwieniem dla pozostania w nowym związku nie może być troska o nieślubne dzieci, gdyż miłość małżeńska ma pierwszeństwo przed miłością rodzicielską. Istnieje sakrament małżeństwa, ale nie istnieje sakrament rodzicielstwa. O los nieślubnych dzieci uczciwie troszczy się ten, kto nie dopuszcza się cudzołóstwa. Wie bowiem, że jeśli przekaże życie dzieciom poza małżeństwem, a zatem wbrew zobowiązaniom podjętym wobec małżonka i wobec ślubnych dzieci, to będzie krzywdził wszystkich: swoich bliskich, osobę, którą uwikła w cudzołóstwo, i dzieci, które się zrodzą z nowego związku.

Kościół poważnie traktuje człowieka

W obliczu kryzysu małżonków kapłani powinni przypominać, że Kościół nigdy nie zaakceptuje rozwodów, gdyż respektuje wolę Jezusa (por. Mt 19, 3-12) i poważnie traktuje człowieka, który składa przysięgę miłości aż do śmierci. Z drugiej strony duszpasterze powinni równie stanowczo wyjaśniać, że Kościół daje małżonkowi prawo do skutecznej obrony – do separacji włącznie – gdyż równie poważnie jak przysięgę małżeńską traktuje cierpienia krzywdzonego małżonka i krzywdzonych dzieci. Separacja to nie odwołanie miłości, lecz to miłość na odległość. Po zawarciu małżeństwa żona czy mąż nie stają się własnością tej drugiej osoby. Również w małżeństwie obowiązuje zasada: to, że cię kocham, nie daje ci prawa, byś mnie krzywdził. Im więcej narzeczeni wiedzą o prawie do obrony przed krzywdą, do separacji włącznie, tym wcześniej i tym bardziej stanowczo mają szansę reagować na pierwsze przejawy kryzysu małżeńskiego. Wiedzą bowiem, że miłość to bycie dobrowolnym darem, a nie naiwną ofiarą. Z kolei dla małżonka, który wchodzi w kryzys, świadomość, że ta druga strona nie jest naiwna, stanowi najlepszą motywację do tego, by czuwać nad sobą i by przezwyciężać swoje słabości. Gdy ktoś z ludzi szukających u kapłana porady i wsparcia nie przyjmuje rozwiązań zgodnych z Ewangelią, to pozostaje nam ufna modlitwa w jego intencji i nadzieja, że któregoś dnia zrozumie, iż nie istnieją lepsze sposoby przezwyciężania trudności niż te, które proponuje Chrystus.

Ks. dr Marek Dziewiecki, duszpasterz rodzin i popularny rekolekcjonista, psycholog, terapeuta uzależnień

2018-04-04 10:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Farrell: rodzina, to ukryty skarb Kościoła!

2020-03-22 12:38

[ TEMATY ]

rodzina

Watykan

koronawirus

Eliza Bartkiewicz/BP KEP

Kard. Kevin Farrell

O tym, że rodziny są skarbem i siłą Kościoła, a także o zachęcie, by trwającą pandemię przeżywać jako duchowy trening przewidziany przez Pana Boga, pisze w przesłaniu do wszystkich wiernych prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Świeckich, Rodziny i Życia, kard. Kevin Farrell.

"Mamy w Kościele ukryty skarb: rodzinę. Pan zawsze towarzyszył Swojemu ludowi w czasach kryzysów poprzez niezwykłe przesłania i wydaje się, że czyni tak również w obliczu trwającej pandemii, która zmusza nas wszystkich do przeżywania przymusowych rekolekcji w naszych domach (...) Czujemy się sami, odizolowani i właśnie w tym odizolowaniu Duch Święty zaprasza do ponownego odkrywania Sakramentu Małżeństwa. To dzięki jego sile, dzięki nieustannej obecności Chrystusa w uświęconym związku małżonków, nasze domy stają się domowymi Kościołami" - pisze kard. Farrell w przesłaniu adresowanym do rodzin. Przypomina, że to małżonkowie "gwarantują w domu obecność Chrystusa 24 godz. na dobę" i przypomina słowa papieża Franciszka z adhortacji Amoris Laetitia, że "Chrystus Pan wychodzi na spotkanie małżonków chrześcijańskich w sakramencie małżeństwa i z nimi pozostaje".

"Chrystus nie odchodzi, ale pozostaje z małżonkami i jest obecny w ich domu, nie tylko wówczas, kiedy się spotykają na modlitwie, ale przez cały czas" - podkreśla hierarcha. Zachęca też, że trwającą kwarantannę potraktować jako czas treningu w uczynkach miłości, zaproponowany przez Boga.

"Ileż razy dziennie w tym czasie Pan daje okazję do spojrzenia z czułością na swoje dzieci, z pełną miłości cierpliwością na współmałżonka, by uspokoić ton, nawet jeśli wokół nas panuje niespodziewany bałagan, by uczyć dzieci dobrego wykorzystania tego przedłużonego czasu spędzonego w domu, który wydaje się nie mieć końca" - wylicza. Dodaje też, że w tych okolicznościach niezwykle ważny jest dialog małżonków, wspólne planowanie przez nich czasu i świadomość, że z ich sakramentalnych więzów małżeńskich bierze początek obecność Chrystusa wśród domowników.

"To czas nie tylko treningu ludzkiego, ale też duchowego. Czas pre-ewangelizacji w domach i za pośrednictwem domów, tak jak w czasach pierwszych wspólnot chrześcijańskich" - zaznacza. Zachęca rodziny do wspólnej modlitwy przy zapalonej świecy, znaku obecności Boga, wspólnego odmawiania psalmów z liturgii godzin, prośby o wzajemne przebaczenie, refleksji nad wspólnie przeczytanym Słowem Bożym i zawierzenia Maryi.

Zachęca też, by członkowie rodziny, którzy nie mieszkają wspólnie, gromadzili się na modlitwie za pośrednictwem mediów społecznościowych. Prefekt wyraża też nadzieję, że czas przymusowego odosobnienia pomoże także w bardziej świadomym i wdzięcznym uczestniczeniu w życiu Kościoła po zakończeniu pandemii.

CZYTAJ DALEJ

Włochy: epidemia, która trwa ponad 40 lat…

2020-03-26 13:02

[ TEMATY ]

epidemia

koronawirus

PAP

Świat zamierał z przerażenia, gdy słyszał, że w ciągu jednej doby z powodu COVID-19 zmarło ponad 600 osób. Gdy każdego dnia, od ponad 40 lat we Włoszech zabija się kilkaset dzieci w łonach matek, wszyscy śpią spokojnie…

Od ponad miesiąca świat z niepokojem patrzy na Włochy dotknięte epidemią COVID-19.Okazuje się jednak, że mimo tak kryzysowej sytuacji, w której naturalnie zmienia się sposób myślenia o wartości ludzkiego życia a kolejne zgony wprowadzają niepokój o życie własne i najbliższych, Włosi wciąć nie podejmują refleksji o trawiącej ich od dziesięcioleci epidemii… Można by rzec, że do jednej plagi dodają drugą, wykonywaną „na życzenie”…

Aborcja - pilny przypadek...


Obowiązujące obecnie we włoskich szpitalach restrykcje, mające na celu ograniczenie kontaktów i udostępnianie miejsc najbardziej dziś potrzebującym, nie dotyczą jednak „przypadków pilnych”. Do takich, obok poważnych obrażeń, problemów sercowych, konieczności wykonania przeszczepu oraz innych sytuacji klinicznych związanych z bezpośrednim zagrożeniem życia, zalicza się także wykonywanie aborcji. A zatem, odraczane są zabiegi pacjentów z dolegliwościami ortopedycznymi, okulistycznymi, nawet pacjentów onkologicznych, jeśli zabieg można przełożyć bez ryzyka dla chorego. Ale kiedy chodzi o zabijanie dziecka w łonie matki, to jest to już „przypadek pilny”.

Jak słusznie podkreśla autorka jednego z włoskich portali, pośpiech wywodzi się w tym przypadku nie z niebezpieczeństwa o życie, ale raczej z woli śmierci, tzn. woli uniknięcia narodzin dziecka za wszelką cenę i na wszystkie sposoby. Okropny wyrok śmierci wobec niewinnego bez obrony…

Walka o miejsca i personel w walce z COVID-19 w tej sytuacji już nie obowiązuje… Czyli na jednym łóżku umiera kolejna osoba na koronawirusa, której nikt nie udziela pomocy, bo trzeba zająć się zabójstwem kolejnego człowieka… Chorzy nie są leczeni, ale zabijanie maleńkich dzieci nadal się dokonuje! W wyniku aborcji 500 dzieci dziennie, czyli 22 dzieci na godzinę traci we Włoszech życie.

Prezes Stowarzyszenia “Ora et Labora in Difesa della Vita” podkreśla, że wiele szpitali znajduje się pod ogromną presją, przede wszystkim w Lombardii w innych regionach północy, gdzie skoncentrowana jest największa liczba zakażeń COVID-19. Poszukiwane są nowe źródła finansowania a wystarczyłoby, aby pieniądze przeznaczone na aborcje (każdy region płaci za każdą aborcję nawet do 5 tys. euro!) skierować na obecne ogromne potrzeby związane z zarządzaniem kryzysowym. Podobnie także cały personel zatrudniony do przeprowadzania tych zbrodni, które wołają o pomstę do Boga i do przyszłych pokoleń, mógłby służyć jako pomoc w powstrzymaniu epidemii.

Domowa aborcja na życzenie?

„Na pomoc” w tej sytuacji spieszą panie ze Stowarzyszenia AMICA (Associazione Medici Italiani Contraccezione e Aborto), powstałego w 2015 r. w celu zapewnienie wszystkim kobietom dostępu i wolności wyboru w zakresie różnych możliwych technik aborcji. Związani z tą organizacją ginekolodzy Anna Pompili i Mirella Parachini w liście zamieszczonym na portalu „Quotidiano Sanità” zauważyły, że to bardzo nieekonomiczne w obecnej sytuacji, aby dokonywać aborcji w szpitalach, zamiast zlecać aborcję farmakologiczną. Autorki listu są oburzone niemożliwością bądź zablokowaniem możliwości dostępu do procedury aborcji farmakologicznej w Lodi w Lombardii, gdzie praktykowane jest prawie wyłącznie chirurgiczne przerywanie ciąży. Domowa aborcja farmakologiczna jest przecież bezpieczna, wymaga mniejszej liczby kontroli, co jest zaletą nie tylko z ekonomicznego punktu widzenia, ale także z punktu widzenia możliwości zarażenia się COVID-19 czy innymi.

Wzywają zatem do rozsądku: nieuzasadniona hospitalizacja zdrowych ludzi to marnotrawstwo zasobów gospodarczych, zajęcie łóżek odbieranych tym, którzy naprawdę tego potrzebują. Ta wybitna troska o życie i bezpieczeństwo człowieka wyrażana przez osoby, które dążą do ułatwienia procedur zabójstwa człowieka razi chyba każdego…

Panie ubolewają, że ta „trudna i złożona sytuacja” [tzn. poczęte dziecko – przyp. MZ] wciąż jeszcze napotyka się z antynaukowymi uprzedzeniami, ideologią, która czyni ludzi tak ślepymi i nierozsądnymi, prowadząc do wyborów mających na celu pokazanie, że we Włoszech kobiety muszą się dobrze zastanowić przed aborcją.

Alerty bezpieczeństwa, wyjątkowe środki ostrożności, ogłaszanie stanów epidemiologicznych, wzywanie do zachowania kwarantanny, szacowanie strat gospodarczych… Świat a wraz z nim także nasze „małe światy” w przeciągu kilku dni wirus postawił na głowie… Odebrał życie ludziom, których śmierć jest dramatem dla wielu rodzin, zaskoczonych nagłą utratą bliskiej, kochanej osoby.

Gdy każdego dnia setki dzieci pozbawia się życia „zgodnie z prawem” i politycznie poprawną wolnością, każdy idzie spać spokojnie, nie myśląc o tym, że wciąż dokonuje się plaga niszczenia ludzkości i cywilizacji, która w zatrważającym tempie pozostawia ślady okrutnej śmierci na obliczu naszego świata… W obliczu koronawirusa władze państw działają błyskawicznie. Kiedy politycy równie sprawnie wezmą się za ratowanie abortowanych dzieci?

CZYTAJ DALEJ

Przewodniczący Episkopatu podziękował bp. Decowi za wieloletnią posługę pasterską

2020-03-31 21:00

[ TEMATY ]

Świdnica

bp Ignacy Dec

diecezja świdnicka

abp Stanisław Gądecki

Ks. Daniel Marcinkiewicz

W imieniu Konferencji Episkopatu Polski chciałbym serdecznie podziękować Księdzu Biskupowi za wieloletni trud związany z pasterską posługą pierwszego biskupa Diecezji Świdnickiej – napisał przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki w podziękowaniach skierowanych do bp. Ignacego Deca, dotychczasowego biskupa świdnickiego.

Przewodniczący Episkopatu przypomniał w podziękowaniach, że bp Dec tworzył struktury diecezjalne, erygował świdnicką kurię, powołał diecezjalną Caritas, ustanowił radę kapłańską, kolegium konsultorów, radę duszpasterską oraz inne instytucje. W 2004 roku erygował Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Świdnickiej, stwarzając równocześnie możliwość studiów teologicznych dla osób świeckich, w ramach punktu dydaktycznego w Świdnicy Papieskiego Wydział Teologicznego we Wrocławiu.

Abp Gądecki zauważył również, że obecnie Diecezja Świdnicka liczy 680 tys. wiernych, 338 kapłanów diecezjalnych i 71 kapłanów zakonnych, blisko 500 sióstr zakonnych z 23 zgromadzeń oraz 100 księży, ojców i braci zakonnych. Ponadto na terenie diecezji prężnie działa 14 katolickich placówek oświatowych.

Publikujemy pełną treść podziękowań:

Warszawa, dnia 31 marca 2020 roku

Ekscelencjo,

Najdostojniejszy Księże Biskupie,

W dzisiejszym Komunikacie Nuncjatury Apostolskiej w Polsce ksiądz arcybiskup Salvatore Pennacchio poinformował o decyzji Jego Świątobliwości Papieża Franciszka, który – w związku z osiągnieciem przez Księdza Biskupa wieku emerytalnego – przyjął rezygnację Waszej Ekscelencji z posługi biskupa świdnickiego.

W imieniu Konferencji Episkopatu Polski chciałbym serdecznie podziękować Księdzu Biskupowi za wieloletni trud związany z pasterską posługą pierwszego biskupa Diecezji Świdnickiej.

Kiedy Jan Paweł II bullą Totus Tuus Poloniae Populus z dnia 24 lutego 2004 roku ustanowił nowa diecezję w Polsce, oczywistym było, że pierwszym jej biskupem będzie musiał zostać człowiek o nieprzeciętnej osobowości, głębokiej wiary, światłego umysłu, żarliwego serca, niespożytych siłach i duszpasterskiej wizji, dzięki którym uda się stworzyć z różnych parafii Dolnego Śląska scaloną i zintegrowaną wspólnotę nowej diecezji. Ojciec Święty zdecydował wtedy o powierzeniu tej niełatwej misji ówczesnemu rektorowi Papieskiego Wydziału Teologicznego we Wrocławiu księdzu profesorowi Ignacemu Decowi.

Rozpoczął ksiądz Biskup tworzenie struktur diecezjalnych, erygował świdnicką kurię powołał diecezjalną Caritas, ustanowił także radę kapłańską, kolegium konsultorów, radę duszpasterską oraz inne instytucje. Dnia 8 maja 2004 erygował Ksiądz Biskup Wyższe Seminarium Duchowne Diecezji Świdnickiej, stwarzając równocześnie możliwość studiów teologicznych dla osób świeckich, w ramach punktu dydaktycznego w Świdnicy Papieskiego Wydział Teologicznego we Wrocławiu.

Dzisiaj Diecezja Świdnicka to 680.000 wiernych, zamieszkujących 24 dekanaty i 190 parafie, 338 kapłanów diecezjalnych i 71 kapłanów zakonnych, blisko 500 sióstr zakonnych z 23 zgromadzeń oraz 100 księży, ojców i braci zakonnych.

Na terenie diecezji prężnie działa 14 katolickich placówek oświatowych: m. in. Prywatne Liceum Ogólnokształcące Sióstr Niepokalanek w Wałbrzychu, Niepubliczna Szkoła Podstawowa Sióstr Salezjanek w Dzierżoniowie, Katolicka Szkoła Podstawowa Caritas Diecezji Świdnickiej w Świdnicy. Istnieje ponadto 14 szkół noszących imię Jana Pawła II. Obecnie na terenie diecezji katechizuje 491 katechetów, w tym 286 osób świeckich, 42 siostry zakonne i 163 kapłanów.

Nie sposób wyliczyć innych dzieł i dokonań, które w czasie swojej pasterskiej posługi podejmował Ksiądz Biskup w diecezji. Ufam, że nowy pasterz Kościoła świdnickiego będzie mógł polegać na wiedzy, doświadczeniu i radzie Księdza Biskupa oraz na Jego modlitwie w swoich intencjach i w intencjach umiłowanego Ludu Bożego Diecezji Świdnickiej.

Życie Księdza Biskup powierzam Jasnogórskiej Królowej Polski, a na wypełnianie nowych zadań zleconych przez Ducha Świętego z serca błogosławię,

+ Stanisław Gądecki
Arcybiskup Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski
Wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (CCEE)

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję