Reklama

Niedziela Świdnicka

Nasz człowiek w Sudanie Południowym

Od lipca ubiegłego roku na placówce misyjnej w Sudanie Południowym przebywa pochodzący z Dzierżoniowa o. Krzysztof Zębik. Jego misją jest głosić słowo Boże i być przy ludziach. Choć afrykańskie warunki daleko odbiegają od naszych, stara się on, jak może, utrzymywać kontakt z Polską choćby poprzez korespondencję z s. Magdaleną Sypko, opiekującą się misjami w Świdnickiej Kurii Biskupiej

Niedziela świdnicka 40/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

misjonarz

misja

Archiwum o. Krzysztofa Zębika

O. Krzysztof Zębik z parafianami

O. Krzysztof Zębik z parafianami

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Z pierwszego listu dowiedzieliśmy się, jak wyglądał krajobraz Sudanu po wojnie, jaka spustoszyła to jedno z najbiedniejszych państw świata. „Wojna spowodowała pustkę i zniszczenie. Pobliskie, niegdyś potężne, miasto Malakal stało się teraz miejscem, po którym krąży jedynie wojsko rządowe, czyli członkowie plemienia Dinka. Lokalna ludność to tylko ta, która mieszka w obozie dla uchodźców pilnowanym przez wojsko ONZ. Każdy członek plemienia Nuer, zbliżając się do miasta, ryzykuje swoje życie. Diecezja Malakal, do której należy nasza parafia, nie istnieje. Miasto Old Fangak i jego okolice stały się wyspą, na której żyje plemię Nuer.

Do tych, którzy tutaj mieszkają, dołączyli także uchodźcy – wszyscy z nadzieją, że są tu bezpieczni, bo otoczeni rozlewiskami i bagnami” – pisał misjonarz na gorąco. Zaskoczeniem okazała się otwartość Nuerów uważanych za rebeliantów chcących obalić rząd. Pomimo wszechobecnej śmierci i krzywd, zagrożenia z zewnątrz i od wewnątrz ludność okazuje się bardzo dobra, otwarta i uczynna. „Nie trzeba wiele prosić, aby młodzież przygotowała kaplicę i pieśni oraz udekorowała prezbiterium. Widać, że czują się żywą częścią Kościoła. Katechiści są bardzo zaangażowani w swoją pracę, mimo że nie są opłacani. Ich wspólnota dba o nich i wyraża swoją wdzięczność, kupując jedzenie, mydło lub ubranie. Dostrzegam też ogromną wdzięczność ludzi za to, że mają kapłana. Są bardziej gotowi do ofiarowania nam czegoś, czy ugoszczenia nas, niż otrzymania czegoś w zamian. Bardzo proszę o modlitwę za ten kraj, tak bardzo umęczony ciągłymi walkami” – zakończył swą pierwszą korespondencję dzierżoniowianin.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W połowie września przyszedł drugi list. Tym razem dowiadujemy się już o codziennym życiu Czarnego Lądu. Powojenny krajobraz zaczyna budzić się do życia, jednak wiele miejscowości (odległych nieraz o kilkadziesiąt kilometrów) nie widziało misjonarza od ponad roku. Odbudowane kaplice trzeba poświęcić, dzieci ochrzcić, a dorosłych bierzmować.

Reklama

Znowu różnica kulturowa – podstawowym środkiem transportu jest łódź, a zamiast asfaltu rzeka. „Czas, w którym rozpocząłem moją podróż, nie jest najspokojniejszy, ponieważ jest to czas uprawiania pól i ludzie często są poza swoją wioską, przygotowując pole i siejąc kukurydzę i sorgum. W tym czasie ludzie mają, co robić, bo widzieć dwie, trzy osoby jak kopią swoje pole, które może mieć nawet hektar, robi wrażenie. Jednak głód daje się we znaki, a ten czas daje nadzieję na lepsze jutro. Jeszcze kolejne 3 miesiące postu i jak Bóg pobłogosławi, przez najbliższy rok ludzie będą mieli, co jeść. Każdy kopie, sadzi, patrzy, jak rośnie i modli się, o deszcz i o to, aby nie było powodzi” – czytamy. W oczy rzuca się pustka. Ludne niegdyś miasto Phom ze szkołą, szpitalem, kaplicą w roku 2015 zostało zrównane z ziemią, a ludzie zmuszeni do ucieczki i życia w obozie dla uchodźców. Dziś wszystko trzeba budować od nowa. Brakuje wszystkiego – poczynając od jedzenia, na środkach czystości kończąc. Wszystkiego poza słowami. Słów jest tu dużo. Na każdym kroku. Do swojego domu przyjmuje mnie rodzina katechisty Piotra, który już od wielu lat służy Kościołowi. Piotr jest już w podeszłym wieku, ale wciąż pełen energii – nie zniechęcił się nawet, dając mi lekcje Nuer. W pewnym momencie zapytałem o nazwy koloru krów – i się zaczęło. Zapisałem 2 strony zeszytu – biała krowa w czarne kropki, ya? ma kwac, biała krowa z czarnymi plamami po bokach, ya? ma keer, krowa biała w czarne plamy ya? ma rial itd. itd. – docieram do stu, a to ciapki, a to brązowa, a to w paski pod spodem, a to z rogami do góry, do dołu czy bez. W końcu mówię, chyba wystarczy. Druga rzeczą, której im nie brakuje, jest życzliwość. Po skończonej posłudze ojciec zmuszony był do oczekiwania na łódź, która zabierze go w stronę misji, skąd przybył. Poniedziałek, wtorek, środa – jak w polskim filmie – nic się nie dzieje. A jeść trzeba. „Kobieta przyniosła porcję sorgum i kwaśnego mleka dla czterech osób i cztery lokalne łyżki, tu?. Zasiadają cztery osoby, które kupiły jedzenie. Po chwili podchodzi piąta, wita się i zapraszana jest na posiłek, jedna osoba dzieli swoją łyżkę z piątym, potem kolejne dwie podchodzą witają się i zasiadają do stolika z miską, każdy dzieli się łyżką. Trochę ciasno, ale nikt nie narzeka, każdy się śmieje i żartuje. W sumie każdy z nich zjadł niewiele ponad kilka łyżek”. W Europie to nie do pomyślenia.

Reklama

Po jedenastu godzinach w kucki na łodzi powrócił do Old Fangak, gdzie czekał głodny kot, grzebiące w ziemi kurczaki i pająki, które pod nieobecność gospodarza zajęły pokój.

Zachęcamy do kontaktu z o. Krzysztofem oraz innymi naszymi misjonarzami, a także do wsparcia modlitewnego i materialnego. Wszelkie niezbędne informacje znajdziecie na stronie internetowej Referatu Misyjnego Świdnickiej Kurii Biskupiej: www.misje.diecezja.swidnica.pl .

2017-09-27 10:53

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Misja pomagania misjom

Z ks. Jerzym Kraśnickim – dyrektorem MIVA Polska – rozmawia Anna Wyszyńska

ANNA WYSZYŃSKA: – Lista projektów zrealizowanych przez MIVA Polska, czyli pojazdów przekazanych polskim misjonarzom, jest imponująca. Jak długa jest lista misji, które czekają na samochód, ambulans, silnik do łodzi czy skuter śnieżny?

CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna Beretta Molla. Każdy mężczyzna marzy o takiej kobiecie

Niedziela Ogólnopolska 52/2004

[ TEMATY ]

św. Joanna Beretta Molla

Ewa Mika, Św. Joanna Beretta Molla /Archiwum parafii św. Antoniego w Toruniu

Zafascynowała mnie jej postać, gdyż jest świętą na obecne czasy. Kobieta wykształcona, inteligentna, delikatna i stanowcza zarazem, nie pozwalająca sobą poniewierać, umiejąca zatroszczyć się o swoją godność, dbająca o swój wygląd i urodę, a jednocześnie bez krzty próżności.

Żona biznesmena i doktor medycyny, która nie tylko potrafiła malować paznokcie - choć to też istotne, by się podobać - ale umiała stworzyć prawdziwy, pełen miłości dom. W gruncie rzeczy miała czas na wszystko! Jak to czyniła? Ano wszystko układała w świetle Bożych wskazówek zawartych w nauczaniu Ewangelii i Kościoła. Z pewnością zdawała sobie sprawę z tego, że każdy z nas znajduje czas dla tych ludzi lub dla tych wartości, na których mu najbardziej zależy. Jeżeli mi na kimś nie zależy, to nawet wolny weekend będzie za krótki, aby się spotkać i porozmawiać. Jednak gdy na kimś mi zależy, to nawet w dniu wypełnionym pracą czas się znajdzie. Wszystko przecież jest kwestią motywacji. Ona rzeczywiście miała czas na wszystko, a przede wszystkim dla Boga i swoich najbliższych.

CZYTAJ DALEJ

64. rocznica obrony krzyża w Nowej Hucie

2024-04-28 09:40

[ TEMATY ]

Ryszard Czarnecki

Archiwum TK Niedziela

Dokładnie teraz mija rocznica wydarzeń które przed laty poruszyły katolicką Polskę . Chodzi o obronę krzyża, którego mieszkańcy nowej, przemysłowej dzielnicy Krakowa postawili na miejscu budowy przyszłego kościoła. Zgoda na jego powstanie została wymuszona na komunistach w wyniku dwóch petycji , podpisanych w sumie przez 19 tysięcy osób.

Gdy rządy „komuny” trochę chwilowo zelżały nowy „gensek” kompartii Gomułka obiecał delegacji z Nowej Huty, że kościół powstanie. Jednak komuniści , jak zwykle nie dotrzymali słowa : cofnięto pozwolenie na budowę, a pieniądze ze składek mieszkańców Nowej Huty (a właściwie Krakowa bo dawali pieniądze również ludzie spoza nowego „industrialnego"osiedla”) zostały skonfiskowane.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję