Cameron odchodzi. Premier Wielkiej Brytanii zapowiedział swoją dymisję zaraz po ogłoszeniu wyniku referendum w sprawie wyjścia jego kraju z Unii Europejskiej. Gdy Torysi wyłonili nową kandydatkę, uczynił to niezwłocznie. Z formalnego punktu widzenia Cameron poniósł ogromną, spektakularną polityczną porażkę. Od początku był gorącym zwolennikiem pozostania Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej. Od wielu lat naciskany przez społeczeństwo oraz polityków nie tylko własnej partii zapowiedział zorganizowanie referendum i do niego doprowadził. W kampanii zdecydowanie nawoływał, aby obywatele zagłosowali za pozostaniem – „remain” – w Unii. Większość była odmiennego zdania. Cameron podał się więc do dymisji, ale, co ważniejsze, uszanował wolę narodu. Nie dał się skusić podszeptom, aby organizować kolejne referendum, przewlekać wyjście, kluczyć czy manewrować. Stwierdził, że taki plebiscyt organizuje się raz na pokolenie i sprawa jest zamknięta. Jego następczyni – Theresa May w referendalnej kampanii podobnie jak Cameron opowiedziała się za pozostaniem w strukturach Unii, ale teraz twierdzi, że nie czas na ponowne dyskusje, i zapowiada, że zamierza przekuć Brexit w sukces.
Jakże miałko na tym tle jawią się główni politycy Unii Europejskiej. Wcześniej nie słuchali Camerona, który domagał się głębokich reform instytucjonalnych Unii. Był przeciwnikiem kandydatury Jeana-Claude’a Junckera na stanowisko przewodniczącego Komisji Europejskiej. Jak przypomniał w sali plenarnej Parlamentu Europejskiego w Strasburgu jeden z niemieckich europosłów, jesteśmy w przededniu rozwodu Wielkiej Brytanii z Unią, ale – jak dodał – bardzo rzadko do rozwodów dochodzi z winy wyłącznie jednej strony. Dlatego też w Parlamencie głosowano poprawkę za odwołaniem szefa Komisji. Została ona odrzucona. Umocniło to dobre samopoczucie nie tylko Junckera, ale także przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska i przewodniczącego PE Martina Schulza, którzy nie czują w sobie żadnej winy za ten rozwód. Temu ostatniemu do dziś przypomina się wypowiedziane w ubiegłym roku słowa, że „ducha europejskiej wspólnoty w razie konieczności trzeba narzucić siłą” (mit Macht durchsetzen). Stylu tego, jak widać, nie zaakceptował David Cameron, stawiając na ducha demokracji.
Rząd zapowiedział, że budowa nowego szlaku wodnego rozpocznie się w 2018, a zakończy w 2022 r.
Senat przyjął, a prezydent RP podpisał ustawę, która umożliwi powstanie nowej drogi wodnej łączącej Zatokę Gdańską z Zalewem Wiślanym poprzez wykonanie przekopu przez Mierzeję Wiślaną. W ten sposób po latach dyskusji państwo polskie przystępuje do fazy realizacyjnej tego projektu, który ma znaczenie strategiczne i gospodarcze. Ciekawostką jest, że już w 1577 r. król Stefan Batory w związku z buntem Gdańska wyszedł z pomysłem przebicia Mierzei Wiślanej pod Skowronkami, jednak po zawarciu porozumienia z Gdańskiem pomysł zarzucono. Po raz kolejny z propozycją budowy kanału wystąpił w 1945 r. Eugeniusz Kwiatkowski, przedwojenny wicepremier, bezpośrednio po II wojnie światowej delegat rządu dla spraw Wybrzeża, zdając sobie doskonale sprawę, że żegluga przez Cieśninę Piławską całkowicie uzależnia żeglugę na Zalewie Wiślanym od Moskwy.
Biskup skazany za nadużycia. Pomogło kościelne dochodzenie. Diecezja: chcemy nieść uzdrowienie
2026-08-13 18:51
Vatican News
Bożena Sztajner/Niedziela
Jak informuje Vatican News emerytowany biskup Broome w Australii Christopher Alan Saunders został uznany za winnego 13 przestępstw o charakterze seksualnym wobec dwóch młodych Aborygenów. Obecny ordynariusz diecezji, bp Tim Norton, zapewnił o bliskości z ofiarami i podziękował im za odwagę. „Zrobimy wszystko, co możliwe, aby nieść im nadzieję i uzdrowienie” – podkreślił.
Rana pozostawała otwarta od 2020 roku, kiedy pierwsze informacje w tej sprawie zostały upublicznione. Następnie, w 2023 roku, liczące 200 stron dossier przekazane przez australijskie władze kościelne Dykasterii Nauki Wiary pomogło rzucić światło na sprawę.
Gdy kalendarz liturgiczny wiedzie nas przez dni pełne świątecznych treści: Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny, a dzień później niedziela, przypomina mi się ostatni apel papieża Leona XIV, by nie „wirtualizować niedzieli”.
Kilkanaście sekund wystarczy, by uruchomić transmisję Mszy św. Telefon jest pod ręką, internet działa, a algorytm podpowiada: „Msza na żywo”. Można włączyć celebrację z własnej parafii, ze znanego sanktuarium, 15 sierpnia najlepiej z Jasnej Góry, można połaczyć się nawet z innego kraju. Można słuchać homilii „przy okazji”, na przykład między śniadaniem a pakowaniem na wyjazd. Technicznie wszystko się zgadza: jest ołtarz, kapłan, czytania, modlitwa, śpiew.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.