Jesteśmy naznaczeni, czy tego chcemy, czy nie. Stało się to w momencie przyjęcia przez nas, zazwyczaj w niemowlęctwie, sakramentu chrztu św. Dlaczego o tym przypominam? Otóż dzisiaj przypada w Kościele święto Chrztu Pańskiego, kończące liturgiczny okres Narodzenia Pańskiego. To wymarzona wręcz okazja do uświadomienia sobie, kolejny już może raz w życiu, rangi tego sakramentu. Bo to przecież nie element kościelnego folkloru, dający możliwość pokazania się, a pierwszy i najważniejszy z sakramentów na drodze życia wiarą, konieczny do zbawienia. Moment naszego narodzenia do życia w Chrystusie, kiedy stajemy na granicy zupełnie nowej dla siebie rzeczywistości – zbawczej. Od tego momentu stajemy się dziećmi Bożymi. Czy nimi pozostaniemy – to już kwestia nas samych i naszych wyborów. To też warto sobie uzmysłowić, tak dla swojego przyszłego dobra, wiecznego oczywiście.
Trwamy w roku jubileuszu 1050. rocznicy Chrztu Polski. Choć o okolicznościach przyjęcia chrztu przez Mieszka I – księcia Polan wiemy niewiele, to jednak nie ulega wątpliwości, że akt ten był najbardziej doniosłym i brzemiennym w skutki wydarzeniem w dziejach Polski. Bez chrztu mogło nie być państwa polskiego ani Polaków, ani naszej wielkiej historii. Narodziny państwa polskiego i jego chrzest są ze sobą ściśle związane, a kluczem jest Chrystus.
Jak już wiemy po tych 33 miesiącach, możliwości „uśmiechniętej Polski” są nieograniczone. Można obiecać żołnierzowi kurtkę, stanąć z nim do zdjęcia, powiedzieć o mrozie na granicy i o tym, że wreszcie ktoś o niego zadbał. Czyżby?
Dziś rządzący z tematu obronności robią argument dosłownie na wszystko: na budżet, na podatki, niespełnione obietnice, fałszywie pojęta lojalność i na wyciszanie afer. Można nagrać setki wywiadów o SAFE i liczyć na sondażowe „zjednoczenie wokół flagi”, w końcu strach jest wygodną podporą. Na tle strachu każdy gest wygląda jak troska.
Podróż apostolska Leona XIV do Francji była wielkim sukcesem, a jej ważnym przesłaniem było przypomnienie Europie o jej chrześcijańskich korzeniach, potrzebie jedności, pokoju i otwarcia na życie - powiedział KAI abp Tadeusz Wojda. Przewodniczący KEP, który uczestniczył w ostatnim dniu papieskiej podróży, w Metzu, zwrócił uwagę na wezwanie Leona XIV do odwagi w wyznawaniu wiary, budowania rodzin i troski o przyszłość Europy.
Abp Tadeusz Wojda uczestniczył w ostatnim dniu czterodniowej podróży apostolskiej Leona XIV do Francji. W Metzu wziął udział w spotkaniu międzyreligijnym w Centrum Kongresowym im. Roberta Schumana, a następnie koncelebrował Mszę św. w katedrze św. Szczepana. Papież zaprosił do Metzu przewodniczących konferencji episkopatów krajów Unii Europejskiej.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.