Sobota, 20 grudnia
21. dzień - "Znak Emmanuela w sercu Maryi"
Słowo dnia: „Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa” (Łk 1, 38).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Refleksja: Achaz odrzuca znak, zasłaniając brak wiary pobożnymi słowami. Maryja ten sam znak – Dziecko, które będzie Emmanuelem – przyjmuje całym sercem. Jej pytanie nie jest niewiarą, lecz pragnieniem współpracy. W Niej Bóg znajduje przestrzeń, gdzie może być naprawdę „z nami”.
Modlitwa: Maryjo, Dziewico, w której Słowo stało się ciałem, dziękuję za Twoje ciche „fiat”. Ucz mnie zgody na Boga wtedy, gdy Jego plany wywracają moje. Duchu Święty, przyjdź na moją codzienność i „osłoń” ją Twoją obecnością.
Krok do Betlejem: Wybierz dziś jedną drobną rzecz, która cię irytuje lub burzy twój plan. Świadomie przyjmij ją, mówiąc w sercu: „Niech mi się stanie”.
Pierwsze czytanie - Iz 7, 10-14
Achaz boi się polityki, a nie Boga. Ma przed oczami realne armie. W sercu ma realny lęk. Bóg zaprasza go do zaufania: „Proś o znak”. To niezwykłe. Sam Bóg proponuje cud jako wsparcie wiary. Achaz odmawia w imię „pobożności”. Mówi pięknie: „Nie będę kusił Pana”. W rzeczywistości już wybrał. Chce oprzeć się na Asyrii, nie na słowie Boga.
Reklama
Izajasz demaskuje tę fałszywą duchowość. Skoro król nie chce znaku, Bóg da go sam. „Oto panna pocznie i porodzi syna, i nazwie go imieniem Emmanuel”. Hebrajskie ‘alma oznacza młodą kobietę, gotową do małżeństwa. Tłumaczenie greckie (Septuaginta) odda je jako parthenos – dziewica. Kościół od początku czyta ten tekst w świetle Maryi. Dla Achaza znakiem mógł być królewski potomek, który dożyje czasu pokoju. W pełni proroctwo spełnia się w Dziewicy z Nazaretu i w Jezusie.
Imię „Emmanuel” znaczy „Bóg z nami”. To sedno znaku. Nie tylko: Bóg „za nami”, Bóg „przeciw wrogom”. Bóg pośrodku historii. W domu, w kryzysie, w polityce, w sercu. Znak nie jest więc magicznym amuletem. Jest obecnością Osoby.
Achaz uczy nas, jak łatwo zasłonić brak wiary religijną mową. Można mówić o „niekuszeniu Boga”, a w rzeczywistości bać się zawierzyć Słowu bardziej niż własnym układom. Adwent stawia przed nami ten sam znak: Dziecko, w którym Bóg jest „z nami”. Nie po to, by potwierdzić nasze plany, ale by je oczyścić i poprowadzić dalej. W Maryi to Słowo znajdzie serce, które powie „tak” tam, gdzie Achaz się wycofał.
Ewangelia - Łk 1, 26-38
Łukasz przenosi nas daleko od królewskich pałaców. Do Nazaretu. Małego miasteczka, z którego „nic dobrego” się nie spodziewano. Właśnie tam Bóg wysyła Gabriela „w szóstym miesiącu” – gdy łaska Elżbiety już dojrzewa. Łaski Boga splatają się w czasie.
Maryja jest „dziewicą poślubioną mężowi, imieniem Józef, z domu Dawida”. W jednym zdaniu spotykają się obietnice Jeremiasza i Izajasza: ród Dawida, dziewica, Emmanuel. Anioł nie zaczyna od Jej imienia, lecz od imienia, jakie daje jej Bóg: „łaski pełna” – kecharitomene. To forma, która sugeruje stan trwały. Maryja jest obdarowana i pozostająca w łasce. Niektórzy teolodzy i święci widzieli tu biblijny ślad tajemnicy Niepokalanego Poczęcia.
Reklama
„Pan z Tobą” – to szczyt pozdrowienia. Obietnica z Iz 7 staje się już teraz rzeczywistością w osobie Maryi. Ona jest pierwszą „przestrzenią Emmanuela”. Zanim Bóg będzie „z nami” w całej ludzkości, jest „z Nią” w sposób absolutnie wyjątkowy.
Maryja „zmieszała się na te słowa i rozważała”. Nie ucieka, nie dyskutuje nerwowo. Słucha i wnosi słowo w serce. Jej pytanie: „Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?” rodzi się z pragnienia wierności. Ona nie wątpi w moc Boga. Pyta o swoją drogę posłuszeństwa. To inny ton niż u Zachariasza, który chciał „znaku”. Maryja szuka sposobu współpracy.
Odpowiedź Gabriela sięga samego centrum wiary: „Duch Święty zstąpi na Ciebie, moc Najwyższego osłoni Cię”. Cień Obłoku z pustyni, chwała nad Namiotem Spotkania – teraz spoczywa nad Dziewicą. Maryja jest żywą Arką Przymierza, jak powie nam Rupert z Deuz. W Niej Słowo staje się ciałem. Dlatego „Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym”. Jezus nie jest tylko kolejnym królem z rodu Dawida. Jest Synem Ojca w ludzkim ciele.
Gabriel przywołuje Elżbietę: „Ta, którą nazywano niepłodną, poczęła…”. Bóg przypomina swoje wcześniejsze cuda, by umocnić wiarę Maryi i naszą. „Dla Boga nie ma nic niemożliwego”. Bezpłodność, grzech, historia Achaza, nasze własne porażki – nic z tego nie jest dla Niego murem nie do przejścia.Kulminacją jest odpowiedź Maryi: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego”. Św. Ireneusz mówił, że węzeł nieposłuszeństwa Ewy został rozwiązany przez posłuszeństwo Maryi. Św. Bernard dodawał, że całe stworzenie „czekało na Jej odpowiedź”. W Jej „fiat” spotkała się wolność Boga i wolność człowieka.
Dla Adwentu to scena kluczowa. Bóg wypełnia proroctwo Emmanuela nie poza człowiekiem, ale przez zgodę młodej kobiety z prowincji. Nie szuka idealnych warunków. Szuka serca, które zgodzi się być służebnicą Słowa. Maryja nie traci przez to siebie. Od tego momentu Jej kobiecość, Jej ciało, Jej plany stają się przestrzenią największej płodności w historii.
Dla nas oznacza to coś bardzo konkretnego. Słowo Boga także dziś szuka „Nazaretów”. Szuka miejsc zwyczajnych, niepozornych, często pełnych lęku. Scena Zwiastowania nie jest tylko pięknym obrazem. Jest wzorem. Bóg mówi: „Pan z tobą”. Pokazuje, gdzie działa Duch. Przypomina wcześniejsze znaki w naszym życiu. A potem cicho czeka na nasze małe „niech mi się stanie” w konkretnych sprawach. Właśnie tak Emmanuel staje się realny w naszym Adwencie.
