Dr Livia Tossici-Bolt, pochodząca z Włoch, została postawiona przed sądem 5 i 6 marca pod zarzutem naruszenia „strefy bezpieczeństwa” ustanowionej wokół kliniki aborcyjnej w Bournemouth.
Przepisy regulujące te obszary zakazują „nękania”, „zastraszania” i wszelkich „aktów aprobaty lub dezaprobaty związanych z usługami aborcyjnymi”. Tossici-Bolt po prostu stała z tabliczką, na której widniał napis: „Jestem tu, żeby porozmawiać, jeśli chcesz”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pomysł zrodził się w czasie pandemii
Jak wyjaśniła, pomysł zrodził się w czasie lockdownu spowodowanego pandemią, kiedy interakcje społeczne były mocno ograniczone. Zainspirowana takimi inicjatywami jak darmowe uściski, zaczęła oferować ludziom rozmowę na ulicy. Od tego czasu przeprowadziła wiele rozmów ze studentami, rodzicami i osobami znajdującymi się w trudnej sytuacji, w tym z osobami rozważającymi aborcję.
Lekarka, która obecnie jest na emeryturze, argumentowała w sądzie, że nigdy nikogo nie nękała, nie zastraszała ani nie osądzała, a po prostu korzysta ze swojego prawa do słuchania i swobodnej rozmowy z każdą osobą, z którą chce. Odmówiła zapłacenia grzywny nałożonej przez Radę Miasta Bournemouth, argumentując, że jej działania nie naruszają nakazu ochrony przestrzeni publicznej i że jest chroniona na mocy art. 10 Ustawy o prawach człowieka, który gwarantuje wolność wypowiedzi.
20 000 funtów
Sąd Rejonowy w Poole ostatecznie uznał ją za winną i nakazał zapłatę 20 000 funtów kosztów sądowych.
Sprawa Tossici-Bolt wzbudziła zaniepokojenie w różnych sektorach, w których wyrok skazujący uznano za alarmujący precedens ograniczający podstawowe wolności, takie jak prawo do swobodnej wypowiedzi w przestrzeni publicznej. ADF UK, organizacja wspierająca jej obronę, ogłosiła, że rozważa wszelkie możliwe prawne sposoby odwołania się od wyroku.