Reklama

Rodzina

Magnes młodości

Niedziela Ogólnopolska 6/2013, str. 40-41

[ TEMATY ]

młodzi

Niedziela Młodych

małgorzata godzisz

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MAŁGORZATA GODZISZ: - Co takiego jest w młodych, że działają jak magnes, przyciągają?

MAŁGORZATA KOŻUCHOWSKA: - To na pewno ogromnie pozytywna energia, ale też nadzieja w młodych na to, że można jeszcze świat naprawiać, zmieniać i że wszystko przed nami. Odwaga i brak kompromisów. To wszystko, co się nam w ludziach najbardziej podoba. Życie jest trochę jak taki walec, który po nas przejeżdża i różne rzeczy w nas zmienia, modyfikuje czy prostuje. Do młodości zawsze się gdzieś człowiek odnosi, bo tam jest źródło wszystkiego - tego, jacy jesteśmy w tej chwili, w dorosłym życiu, co robimy, co jest dla nas najważniejsze. W myśl starego przysłowia: „Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Na pewno jest magnes w młodości, ale też w dojrzałości i doświadczeniu jest ogromna wartość.

A co dostrzegła Pani w młodych ludziach, czego im jeszcze brakuje, a może czego potrzebują?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

- Są bardzo czujni, szczerzy i niczego nie udają. Nie mają kompleksów. To ich odróżnia od tego pokolenia, w którym ja się wychowałam. To były lata 70. i 80., i jeszcze byliśmy za żelazną kurtyną. Byliśmy wystraszeni, pełni kompleksów wobec świata. Odcięci - po tej gorszej stronie. Teraz młodzież tych kompleksów nie ma; uważam, że to bardzo dobrze i trochę jej nawet tego zazdroszczę. Młodzi nie boją się zadawać trudnych pytań, nie boją się żartować i mają poczucie humoru. Myślę, że poszukują prawdziwych wartości. Szukają i nie idą na łatwiznę. Samo to, że przyjeżdżają tak licznie na takie spotkania (Exodus Młodych - przyp. red.) świadczy o tym, że o coś im w życiu chodzi. Nie przyjmują tak bezkrytycznie tego, co jest łatwo dostępne.

„Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca” (Ps 37, 4). Jakie pragnienia serca ma Małgorzata Kożuchowska na chwilę obecną?

- Należę do dość upartych i konsekwentnych ludzi. Staram się wszystkie swoje marzenia czy pragnienia niepokornie realizować. Nazywam je sama przed sobą, a potem prowadzę do tego, żeby się one gdzieś ziszczały. Z doświadczenia też wiem, że marzyć trzeba. Należy sobie stawiać cele wysokie; czasami takie, które wydają się trudne do osiągnięcia czy nawet niemożliwe. Myślę, że człowiek w porozumieniu ze Stwórcą ma jakąś niezwykłą siłę i moc spełniania tych marzeń. Jeśli oczywiście Bóg stwierdza, że one są rzeczywiście dla nas dobre. On wie najlepiej. Konsekwencja i wiara w to, że człowiek może sięgać po te najbardziej odległe marzenia i je realizować, daje też taką siłę i sprawia, że one się po prostu werbalizują i spełniają. Mam na swojej drodze i zawodowej, i prywatnej jakieś cele, które chciałabym osiągać i mam nadzieję, że tak będzie do końca życia. Trzeba je sobie stawiać niezależnie od tego, w jakim się jest momencie życia i wieku. Będę dążyła do tego, żeby się spełniały. Nie mam takiej potrzeby dzielenia się tym wszystkim, bo dotyczą one życia prywatnego, które nauczyłam się chronić. Dlatego nie będę ich wypowiadała na głos.

Reklama

Emanuje z Pani ogromne ciepło, ale też i radość. Mówią, że radość trzeba dedykować komuś, a komu dedykuje Pani swoją radość wiary?

- Dzielić się należy tymi darami, które się otrzymało, ze wszystkimi. Ale jest też takie powiedzenie zaczerpnięte z Pisma Świętego: „nie rzucaj perły między świnie” (por. Mt 7, 6). I tam, gdzie tego na pewno nie chcą, nie należy się pchać na siłę. Piękne jest to, że nawet jeśli jesteśmy różni - chcemy się spotykać, mamy potrzebę rozmawiania ze sobą i poznawania siebie nawzajem. To jest wartość i ja ją czytam jako część mojego powołania zawodowego. Dla mnie ten zawód ma wartość wtedy, kiedy jest właśnie spotkaniem z drugim człowiekiem. Dlatego lubię spotkania z młodymi, bo na co dzień żyjemy w hermetycznych środowiskach i takiej wymiany nam brakuje. A tutaj jest tak, że wychodzę do tych młodych ludzi i przecież nie wiem, czego mogę się spodziewać. Nie znam tych ludzi. Musimy sobie zaufać; z obu stron musi być ciekawość siebie. Po chwili okazuje się, że wszyscy mówimy tym samym językiem, podobnie czujemy, śmieszą nas te same rzeczy, a inne są wartością, którą traktujemy z pełną powagą. Takie spotkania mają sens i wartość obopólną. Ja z nich czerpię, ale mam nadzieję, że też ci młodzi ludzie coś dostali ode mnie.

Młodym ludziom powiedziała Pani, że kieruje się w życiu zasadą św. Augustyna: kochaj i rób, co chcesz. Jak ta dewiza realizuje się w Pani życiu? Niełatwo być dziś chrześcijaninem i do tego radosnym.

Reklama

- W każdych czasach nie było to łatwe, ale - jak mówił Ojciec Święty Jan Paweł II - my młodzi (pozwalam się jeszcze do tych młodych zaliczyć) lubimy rzeczy trudne. Jeżeli przed nami świat czy dorośli, tych trudnych i ambitnych zadań nie stawiają, to mamy je stawiać sami przed sobą. Z tego założenia trzeba wychodzić i nawet jeżeli świat nas nie kocha, my mimo wszystko powinniśmy do niego wychodzić z życzliwością, uśmiechem i miłością. Wiem, że to czyni cuda, nawet w tych miejscach, gdzie wydawałoby się, że lód jest tak gruby, że nic go nie skruszy. A jednak taka miłość, serdeczność i otwarte serce naprawdę kruszą wszystkie lody.

Miłość jest najważniejsza. Obie nosimy imię Małgorzata, a oznacza ono perłę. Czuje się Pani drogocenną perłą, odkrytą przez swojego męża?

- Pielęgnowany kwiat zakwita piękniej niż ten, który jest gdzieś wśród chwastów, zapomniany, bez słońca i bez wody. Na pewno rozkwita się w oczach kochanej osoby. Myślę, że to jest rozkwitanie obopólne. Ja rozkwitam w jego oczach, ale też staram się jemu dawać to piękno, które gdzieś jest jego dziełem. Bardzo górnolotnie to teraz brzmi, ale oboje z tego czerpiemy i stajemy się lepszymi ludźmi. To jest właśnie ta wartość miłości. Jeżeli człowiek kocha, czuje się kochany, to staje się po prostu lepszym człowiekiem. A jak staje się lepszym człowiekiem, to jest i piękniejszym.

Rozmowa odbyła się podczas spotkania młodzieży diecezji zamojsko-lubaczowskiej Exodus Młodych, na którym gościła Małgorzata Kożuchowska.

2013-02-04 12:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Ks. Piotr Pawlukiewicz odwiedził młodzież

Niedziela łódzka 5/2015, str. 3

[ TEMATY ]

młodzi

spotkanie

Dagmara Zalewska

Ks. Piotr Pawlukiewicz

Ks. Piotr Pawlukiewicz
Ksiądz Piotr Pawlukiewicz spotkał się z młodzieżą w parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Łodzi na Dąbrowie. Podczas konferencji zachęcał ich do tego, by zawsze byli sobą przed Panem Jezusem, by nie zakładali masek, by mówili Mu o trudnych sprawach i zadawali niewygodne pytania.
CZYTAJ DALEJ

Ks. W. Węgrzyniak: Już od dłuższego czasu intryguje mnie ten szczególny rodzaj homo sapiens, jakim jest minister oświaty Barbara Nowacka

2026-08-26 07:38

[ TEMATY ]

komentarz

Marta Książek

Minister edukacji Barbara Nowacka

Minister edukacji Barbara Nowacka

Po usunięciu jednej godziny religii, wyrzuceniu jej z siatki godzin i wprowadzeniu edukacji zdrowotnej, cała Polska mogła zobaczyć, że na edukację zdrowotną zapisało się w roku 2025/2026 30% uczniów, licząc wszystkie poziomy edukacji. Na religię w roku 2024/2025 chodziło 75% uczniów. W roku 2025/26 pewno parę procent mniej.

Wprowadzić edukację zdrowotną jako przedmiot obowiązkowy, bo się sprawdził, bo jest potrzebny, bo dzieci i młodzież sobie tego życzą... Gdyby jeszcze na tym się skończyło, to wielu by rozumiało, że jak masz władzę, to siłą robisz po swojemu, mając nadzieję, że przeciwnicy nie będą krzyczeć. Ale to trzeba być homo sapiens. Nie wiem, czy to jest kwestia nieprzepracowanych traum dzieciństwa, osobistej urazy, dysfunkcji niektórych ośrodków, czy od lat pielęgnowanej nienawiści, ale pani minister nie potrafi się odnaleźć w tej kategorii.
CZYTAJ DALEJ

Pełna przygód podróż relikwii świętej Moniki z Ostii do Rzymu

2026-08-27 16:45

[ TEMATY ]

relikwie

Rzym

św. Monika

Ostia

@Vatican Media

Kościół św. Augustyna, kaplica św. Moniki

Kościół św. Augustyna, kaplica św. Moniki

Odkrycie doczesnych szczątków matki biskupa Hippony, w pobliżu kościoła św. Aurei, niedaleko pozostałości starożytnego portu w Ostii, datuje się na XV wiek. Relikwie zostały przeniesione do stolicy Włoch przez zakonników augustiańskich za zgodą papieża Marcina V. Obecnie przechowywane są w specjalnej kaplicy rzymskiej bazyliki św. Augustyna na Polu Marsowym.

W roku 387, w Ostii nad Tybrem, zmarła święta Monika, niezwykła postać starożytnego chrześcijaństwa i matka świętego Augustyna. Przez wieki jej grobowiec pozostawał otoczony opieką na terenie Ostii. Najcenniejszym świadectwem archeologicznym z tego okresu jest inskrypcja nagrobna w formie wierszowanego epitafium, sporządzona przez konsula Anicjusza Auchenia Bassusa. Fragment inskrypcji został odkryty w 1945 roku na płycie nagrobnej, na dziedzińcu przylegającym do obecnego kościoła św. Aurei w Ostii, gdzie prawdopodobnie został wtórnie wykorzystany w średniowiecznym grobie. Odkrycie to potwierdziło pierwotną lokalizację grobu świętej właśnie na tym obszarze cmentarnym.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję