Reklama

Wrocław - zabunkrowane miasto

Niedziela wrocławska 34/2009

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Krzysztof Kunert: - Po co eksploruje się dziś stare, powojenne bunkry?

Adrian Kot: - Eksploracja to przygoda, zaspokojenie ciekawości, polowanie. Czasem niemała dawka adrenaliny. Jest to doskonała lekcja historii, historii którą możemy dotknąć. Wydobywanie tajemnic z ciemnych betonowych czeluści pozwala zupełnie inaczej spojrzeć na nasze miasto.

- Za Tobą dwa lata intensywnej pracy. Jesteś twórcą szczegółowej mapy obejmującej ponad setkę obiektów we Wrocławiu i okolicach. Warto było?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Oczywiście! Eksploracja stała się moją życiową pasją, dziś nie wyobrażam sobie dnia wolnego od wypadu w teren. Te dwa lata spędzone na tropieniu „betonu” zarówno we Wrocławiu, jak i całej Polsce były bardzo ekscytujące i nie żałuję ani chwili spędzonej na wyjazdach. Poznałem masę wyjątkowych ludzi, niecodziennych miejsc, poznałem Wrocław - ten polski i ten poniemiecki doprawdy dogłębnie, przez co kocham to miasto jeszcze bardziej.

- Przygoda i chęć poznania pewnie kuszą, a czy można jeszcze znaleźć w bunkrach np. poniemiecki karabin?

Reklama

- Owszem, można jeżeli znajdzie się schron, który pozostał dosłownie nienaruszony od 1945 r. Wtedy można liczyć na jakieś ciekawe przedmioty. W innym przypadku znalezienie co cenniejszych dla kolekcjonera militariów to w chwili obecnej ciężki kawałek chleba. Wrocław i okolice zostały dosłownie przeryte, konkurencja nie śpi, tak więc nie jest to obecnie zadanie dla każdego.

- Umocnienia wojenne widać wszędzie gołym okiem. Ile ich jest na terenie Wrocławia, komu lub czemu służyły?

- Ogólna liczba obiektów fortyfikacyjnych we Wrocławiu i w jego bezpośrednim sąsiedztwie grubo przekracza setkę, wśród nich najliczniej reprezentowane są cywilne schrony przeciwlotnicze służące do ochrony przed nalotami, bierne schrony kompanijne i mobilizacyjne chroniące żołnierzy, obiekty obserwacyjno-wartownicze do prowadzenia obserwacji, kierowania walką. Ponadto kilka schronów stricte bojowych do prowadzenia ognia, zapory hydrotechniczne, przeciwczołgowe i cała masa obiektów magazynowych. Pomijam tu oczywiście piwnice projektowane i przystosowane do roli schronów przeciwlotniczych.

- Wszystkie razem tworzą określony system?

Reklama

- Twierdza Wrocław posiadała zasadniczo dwa główne pasy obrony. Pierwszym pasem była pozycja Barthold budowana w drugiej połowie 1944 r. przez okoliczną ludność, robotników przymusowych i jeńców wojennych. Był to zewnętrzny pierścień obrony Wrocławia przebiegający na lewym brzegu Odry od Brzegu Dolnego przez okolice Trzebnicy, Obornik Śl. do Miłoszyc i na prawym od Marcinkowic, przez Kąty Wrocławskie do Brzegu Dolnego. Pas ten złożony był w głównej mierze z umocnień ziemnych. Drugi, wewnętrzny pierścień fortyfikacyjny oparty został na kompanijnych i mobilizacyjnych schronach piechoty budowanych i modernizowanych w latach 1890-1914. Jako przykład podam jeden z najlepiej zachowanych punktów oporów piechoty, I.St.-4 Fuchsberg (Lisia Góra) na wrocławskich Sołtysowicach. Choć schron główny jest obecnie niedostępny, można ujrzeć schrony pomocnicze na flankach czy betonową linię okopów z resztkami pierwszowojennego maskowania. Mimo tego jednak trzeba przyznać, że nazywanie Wrocławia twierdzą było zdecydowanie nadużyciem, jednym z wielu, jakie stosowali Niemcy pod koniec wojny. System fortyfikacji Wrocławia był zdecydowanie niewystarczający do prowadzenia skutecznej obrony, więc właśnie dlatego decydowano się na wyburzanie całych kwartałów i dzielnic w mieście, by spowolnić Sowietów i prowadzić długą, wyniszczającą walkę uliczną.

- Przechodniów dziwią budynki, jak ten z Grabiszyńskiej czy z pl. Strzegomskiego wyglądem przypominające kamienice, tylko z nieco zbyt małymi okienkami i masywnymi konstrukcjami. Kiedy powstały i jaka była ich rola?

- Oba wymienione schrony zostały zaprojektowane przez Richarda Konwiarza. Obiekt mieszczący się przy ul. Grabiszyńskiej powstał w latach 1940-41. Konwiarz projektując budowlę wzorował się na niemieckim zakładzie karnym dla kobiet w Wurzburgu wzniesionym w 1809 r. Schron na pl. Strzegomskim powstał w 1942 r., kiedy to niebezpieczeństwo nalotów na tereny Rzeszy zaczęło budzić niepokój. Ich budowa miała charakter dość propagandowy, NSDAP chciało pokazać jak to partii zależy na ludności cywilnej - faktycznie schrony te były wysoce niewystarczające dla zabezpieczenia okolicznej ludności. Schron na pl. Strzegomskim został przekształcony w szpital polowy, by następnie w drugiej połowie kwietnia 1945 r. posłużyć za punkt obrony okrężnej dla jednostek SS. Obroną schronu prawdopodobnie dowodził SS-Hauptsturmführer Kurt Zielske z pułku SS Besslein.

- Znamy z gazet dość dobrze historie o bunkrach pod pl. Solnym, pod Nowym Targiem czy pod Wzgórzem Partyzantów. W jakim celu je budowano?

Reklama

- Niemały (800 m2) schron pod placem Solnym został wybudowany w latach 1940-41 głównie przez robotników przymusowych i pełnił rolę schronu przeciwlotniczego. Następnie zaś został przekształcony (razem ze schronem pod pl. Nowy Targ) na szpital forteczny. Oba te schrony są największymi znanymi schronami podziemnymi wybudowanymi w okresie 1900-1945 r. Schron zaś mieszczący się pod Wzgórzem Partyzantów został zbudowany wykorzystując część dawnego Bastionu Sakwowego - jednej z niewielu fortyfikacji, które oparły się rozkazowi rozbiórki wydanemu przez Napoleona w 1806 r. Pełnił on rolę schronu dowództwa Twierdzy Wrocław, gdzie 14 lutego 1945 r. usadowił się ówczesny komendant twierdzy Hans von Ahlfen wraz ze sztabem twierdzy. Wcześniej kwatera dowództwa mieściła się w budynku dzisiejszego sztabu Śląskiego Okręgu Wojskowego przy ul. Gajowickiej.

- Wrocławian ekscytują historie o podziemnym mieście, tunelach łączących poszczególne dzielnice czy ogromnych instalacjach, w których mógł się zmieścić cały pociąg. Istnieją naprawdę?

- Rzekome połączenia między największymi schronami, między Wrocławiem a pobliskimi miejscowościami czy w końcu słynne „wrocławskie metro” to mit. Wyniki prac terenowych skutecznie zaprzeczały popularnym wrocławskim legendom, jak choćby połączenie schronów pod pl. Solnym i pl. Nowy Targ, czy sieć tuneli między schronami projektowanymi przez Konwiarza.

- A więc tunel z centrum Wrocławia na Ślężę i dalej w kierunku Kotliny Kłodzkiej to też tylko legenda?

Reklama

- Obawiam się, że tak. Z technicznego punktu widzenia niewiele stało na przeszkodzie, by taki tunel transportowy stworzyć, jednakże takie podziemne połączenie absolutnie nie ma racji bytu z powodów ekonomicznych. Koszt budowy takich podziemnych tuneli byłby o wiele wyższy niż potencjalne korzyści płynące z jego istnienia. Proszę zauważyć fakt, iż nawet niemiecka wunderwaffe, czyli rakiety V-2 - czy to w częściach, czy to w całości były transportowane na terenie Rzeszy naziemnymi szlakami kolejowymi, fortele zaś polegały wyłącznie na dokładnym maskowaniu, zmienianiu tras czy podstawianiu fałszywych pociągów. Ośrodek badawczy na wyspie Uznam oraz wyrzutnie tychże rakiet również nie były usytuowane głównie pod ziemią. Więc jakiemu wielkiemu celowi służyć miałby taki tunel i kiedy miałby zostać wykonany? Wrocław do 1943 r. był „schronem przeciwlotniczym Rzeszy”, tj. obszarem niedotkniętym jeszcze przez alianckie bombardowania. A im bliżej końca wojny, tym sytuacja materiałowa i ekonomiczna III Rzeszy coraz szybciej marniała.

- Jednak legenda jest, dodatkowo potwierdzana przez pionierów przybyłych tu latem 45 roku. Skądś się musiała wziąć.

- Powstanie „podziemnego miasta” było bardzo przyziemne. Wypędzeni z Kresów pionierzy zastali nie miasto, lecz morze gruzów. Przedzierając się przez kilkumetrowej wysokości rozległe gruzowiska natrafiali na poprzebijane piwnice ciągnące się całymi ulicami i kwartałami. Następnie ktoś coś komuś mówił i historie zaczęły żyć własnym życiem rosnąc niczym karp w opowieści wędkarza. Pomijam tu też osoby szukające taniego poklasku, z rozmachem opowiadające o ogromnych, podziemnych instalacjach, a następnie jak jeden mąż znikających lub nagle zapominających usytuowania wejść, czy dokładnego przebiegu tunelu.

- Skoro obalasz legendy, co dalej z Wrocławiem - miastem bunkrów?

- Mimo iż „podziemny Wrocław” to mit, miasto to, moim zdaniem, ma wciąż wiele do zaoferowania. Odpowiednie wykorzystanie istniejących instalacji do tworzenia np. izb muzealnych, organizacja imprez historycznych takich jak np. rekonstrukcja walk o twierdzę, gry terenowe z przewodnikami oparte na historii Wrocławia plus szeroko zakrojona promocja miasta od tej strony przyciągnie z pewnością nie mniej turystów niż „zaginione, podziemne miasto”, którego nigdy nie zobaczą.

Pomysł na schron - Muzeum Podziemnego Miasta

Przez długie lata magistrat nie miał pomysłu na wielkie, poniemieckie schrony i bunkry. Teraz zaczyna się to pomału zmieniać. Od przyszłego roku gospodarzem bunkra przy pl. Strzegomskim będzie Muzeum Sztuki Współczesnej. Po wojnie były tu magazyny, a przez ostatnie lata sklepy, hurtownie, ściana wspinaczkowa, a także bar. Obiekt ma półtorametrowe, żelbetowe stropy i ściany o grubości 1, 1 m, które, jak zapewniają jego nowi lokatorzy, nie tyle przeszkadzają, co świetnie nadają się do ekspozycji artystycznych. Kolejna placówka kulturalna, Muzeum Figur Teatralnych, ma powstać w podziemiach placu Solnego. Od wojny obiekt stoi pusty, nie licząc kilku pomieszczeń zagospodarowanych na publiczne toalety. Teraz będą tam prezentowane ruchome marionetki z najbardziej znanych spektakli wrocławskiego Teatru Lalek. Natomiast schron pod Nowym Targiem w najbliższym czasie ma zostać zaadaptowany na podziemny parking, który wg urzędników pomieści aż 720 aut. Wcześniej działał tam m.in. sklep oraz klub młodzieżowy. Ale nie wszędzie udaje się wykorzystać potencjał tego rodzaju budynków. Przykłady ogromnego bunkra przy ul. Ołbińskiej, w którym mieszczą się magazyny Muzeum Narodowego czy schronu z ul. Ładnej wykorzystywanego na skład narzędzi, są najlepszym dowodem braku pomysłów. Podpowiadamy więc: wykorzystajmy je jako wyspecjalizowane centra, opowiadające najnowszą historię naszego miasta. Wrocławskie środowiska promujące współczesną historię, grupy rekonstrukcji historycznych i armia zapaleńców, którzy zmuszeni są kolekcjonować pamiątki po minionych czasach w piwnicach i garażach, a przede wszystkim ciągle żywa legenda o podziemnym mieście cały czas czekają na instytucjonalne zagospodarowanie. Tym bardziej, że Wrocław w ostatnich latach pokazał, że nie boi się opowiadać własnej, nieraz trudnej historii. A ponad 50-tysięczny tłum zwiedzających wystawę sunącego po torach zachodniej Polski „Pociągu do Historii”, jest najlepszym dowodem, że obok niewątpliwego waloru edukacyjnego taka instytucja jak np. Muzeum Podziemnego Miasta (czy np. Muzeum Festung Breslau) z pewnością miałaby uzasadnienie ekonomiczne.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy

2026-03-09 11:09

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Emmanuel Tzanes/pl.wikipedia.org

Dopóki nie spotkam Boga, jestem niewidomy, żyję życiem połowicznym. Odradzam się do pełni życia dopiero wtedy, kiedy spotkam się z Bogiem, kiedy stanę przed Nim w prawdzie, pokażę Mu się takim, jaki jestem, niczego nie ukrywając. Bóg jest światłością świata – i moją. Pokaże to noc paschalna, która zajaśnieje pełnią światła.

Jezus, przechodząc, ujrzał pewnego człowieka, niewidomego od urodzenia. Uczniowie Jego zadali Mu pytanie: «Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?» Jezus odpowiedział: «Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale stało się tak, aby się na nim objawiły sprawy Boże. Trzeba nam pełnić dzieła Tego, który Mnie posłał, dopóki jest dzień. Nadchodzi noc, kiedy nikt nie będzie mógł działać. Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata». To powiedziawszy, splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce Siloam» – co się tłumaczy: Posłany. On więc odszedł, obmył się i wrócił, widząc. A sąsiedzi i ci, którzy przedtem widywali go jako żebraka, mówili: «Czyż to nie jest ten, który siedzi i żebrze?» Jedni twierdzili: «Tak, to jest ten», a inni przeczyli: «Nie, jest tylko do tamtego podobny». On zaś mówił: «To ja jestem». Mówili więc do niego: «Jakżeż oczy ci się otworzyły?» On odpowiedział: «Człowiek, zwany Jezusem, uczynił błoto, pomazał moje oczy i rzekł do mnie: „Idź do sadzawki Siloam i obmyj się”. Poszedłem więc, obmyłem się i przejrzałem». Rzekli do niego: «Gdzież On jest?» Odrzekł: «Nie wiem». Zaprowadzili więc tego człowieka, niedawno jeszcze niewidomego, do faryzeuszów. A tego dnia, w którym Jezus uczynił błoto i otworzył mu oczy, był szabat. I znów faryzeusze pytali go o to, w jaki sposób przejrzał. Powiedział do nich: «Położył mi błoto na oczy, obmyłem się i widzę». Niektórzy więc spośród faryzeuszów rzekli: «Człowiek ten nie jest od Boga, bo nie zachowuje szabatu». Inni powiedzieli: «Ale w jaki sposób człowiek grzeszny może czynić takie znaki?» I powstał wśród nich rozłam. Ponownie więc zwrócili się do niewidomego: «A ty, co o Nim mówisz, jako że ci otworzył oczy?» Odpowiedział: «To prorok». Żydzi jednak nie uwierzyli, że był niewidomy i że przejrzał, aż przywołali rodziców tego, który przejrzał; i wypytywali ich, mówiąc: «Czy waszym synem jest ten, o którym twierdzicie, że się niewidomy urodził? W jaki to sposób teraz widzi?» Rodzice zaś jego tak odpowiedzieli: «Wiemy, że to jest nasz syn i że się urodził niewidomy. Nie wiemy, jak się to stało, że teraz widzi; nie wiemy także, kto mu otworzył oczy. Zapytajcie jego samego, ma swoje lata, będzie mówił sam za siebie». Tak powiedzieli jego rodzice, gdyż bali się Żydów. Żydzi bowiem już postanowili, że gdy ktoś uzna Jezusa za Mesjasza, zostanie wyłączony z synagogi. Oto dlaczego powiedzieli jego rodzice: «Ma swoje lata, jego samego zapytajcie». Znowu więc przywołali tego człowieka, który był niewidomy, i rzekli do niego: «Oddaj chwałę Bogu. My wiemy, że człowiek ten jest grzesznikiem». Na to odpowiedział: «Czy On jest grzesznikiem, tego nie wiem. Jedno wiem: byłem niewidomy, a teraz widzę». Rzekli więc do niego: «Cóż ci uczynił? W jaki sposób otworzył ci oczy?» Odpowiedział im: «Już wam powiedziałem, a wy nie słuchaliście. Po co znowu chcecie słuchać? Czy i wy chcecie zostać Jego uczniami?» Wówczas go obrzucili obelgami i rzekli: «To ty jesteś Jego uczniem, a my jesteśmy uczniami Mojżesza. My wiemy, że Bóg przemówił do Mojżesza. Co do Niego zaś, to nie wiemy, skąd pochodzi». Na to odpowiedział im ów człowiek: «W tym wszystkim dziwne jest to, że wy nie wiecie, skąd pochodzi, a mnie oczy otworzył. Wiemy, że Bóg nie wysłuchuje grzeszników, ale wysłuchuje każdego, kto jest czcicielem Boga i pełni Jego wolę. Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić». Rzekli mu w odpowiedzi: «Cały urodziłeś się w grzechach, a nas pouczasz?» I wyrzucili go precz. Jezus usłyszał, że wyrzucili go precz, i spotkawszy go, rzekł do niego: «Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?» On odpowiedział: «A któż to jest, Panie, abym w Niego uwierzył?» Rzekł do niego Jezus: «Jest nim Ten, którego widzisz i który mówi do ciebie». On zaś odpowiedział: «Wierzę, Panie!» i oddał Mu pokłon. A Jezus rzekł: «Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, żeby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi». Usłyszeli to niektórzy faryzeusze, którzy z Nim byli, i rzekli do Niego: «Czyż i my jesteśmy niewidomi?» Jezus powiedział do nich: «Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie: „Widzimy”, grzech wasz trwa nadal».
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

2026-03-04 09:02

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

40 pytań Jezusa: „Czy widzisz tę kobietę?”

Każdego dnia Wielkiego Postu podamy Ci jedno konkretne pytanie, które Jezus zadaje w Ewangeliach (np. „Czy wierzysz?”, „Czego szukacie?”, „Czy miłujesz Mnie?”). Bez moralizowania. Niech to będzie zaproszenie do osobistej konfrontacji i zmierzenie się z własnymi trudnościami w czasie tegorocznej wielkopostnej drogi.

Jezus uczy patrzeć sercem, nie oceną. Boże spojrzenie sięga głębiej niż etykiety.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję